Bianca Dias była pełna życia i planów na przyszłość. Na Instagramie zgromadziła blisko 60 tysięcy obserwatorów, dzieląc się z nimi swoją codziennością, uśmiechem i motywacją. Prywatnie spełniała się jako mama dwóch córek w brazylijskim mieście Mauá. Niestety, jej historia w mediach społecznościowych zakończyła się w najmniej spodziewany sposób. Zaledwie kilka dni po operacji plastycznej doszło do tragedii, która wstrząsnęła jej bliskimi.
Zobacz też: Nie żyje znana influencerka. Odeszła wskutek komplikacji porodowych
Marzenie o idealnym wyglądzie zakończone dramatem. Rodzina w szoku
Według relacji rodziny, problemy zdrowotne pojawiły się niespodziewanie podczas rekonwalescencji w domu w Guarujá. Influencerka zaczęła skarżyć się na duszności i natychmiast trafiła do szpitala, gdzie mimo starań lekarzy zmarła. Od zabiegu minęło wtedy zaledwie 18 dni. Choć oficjalnie nie podano rodzaju procedury, fani spekulują o liposukcji lub plastyce brzucha, które są zabiegami inwazyjnymi.
Eksperci ostrzegają, że zatorowość płucna to jedno z najpoważniejszych powikłań pooperacyjnych. Ryzyko jest wysokie zwłaszcza w pierwszych dobach, ale zagrożenie może utrzymywać się znacznie dłużej. Wiele wskazuje na to, że to właśnie zator płucny doprowadził do śmierci młodej kobiety.
Zobacz też: Richard Chamberlain nie żyje. Przez 70 skrywał wielką tajemnicę, kiedy ją ujawnił, fanki wpadły w rozpacz
"Jak trudno uwierzyć w tę niewyobrażalną stratę" - pisali internauci na Instagramie.
"To nie może być prawda" - dodawali zrozpaczeni fani w komentarzach.
To nie jedyna taka tragedia w ostatnim czasie. W styczniu świat mediów społecznościowych obiegła wieść o śmierci Julii Burcewej. Rosyjska influencerka odeszła po zabiegu powiększenia pośladków w moskiewskiej klinice. W jej przypadku przyczyną zgonu miał być wstrząs anafilaktyczny. Co najbardziej poruszające, tuż przed śmiercią publikowała w sieci radosne nagrania, nie spodziewając się nadchodzącego końca.