Jan Tomaszewski bez litości dla trenera Barcelony. Zaskakująca diagnoza problemów klubu

2026-02-20 14:16

Legendarny bramkarz reprezentacji Polski nie zostawia suchej nitki na szkoleniowcu Dumy Katalonii. Jan Tomaszewski uważa, że Hansi Flick skompromitował się, przyznając dopiero teraz, że jego zespół jest fizycznie wycieńczony. Ekspert wskazuje jednak jednego zawodnika, który jest odporny na mordercze treningi Niemca.

Jan Tomaszewski, Hansi Flick

i

Autor: ART SERVICE/SUPER EXPRESS, TOMASZ RADZIK/SUPER EXPRESS

Ostatnia klęska Barcelony w starciu z Atletico Madryt obnażyła fatalne przygotowanie fizyczne zespołu. Jan Tomaszewski zwraca uwagę, że Hansi Flick potrzebował aż pół roku, by dostrzec problem, o którym eksperci alarmowali od dawna. W opinii byłego bramkarza, niemiecki szkoleniowiec skompromitował się swoim spóźnionym wyznaniem o zmęczeniu drużyny.

Przeczytaj także: Polska umacnia się w rankingu UEFA. Wynik tego meczu okazał się kluczowy

"Co myśmy pół roku temu mówili? Pan Niemiec, wybitny specjalista, któremu ja bym podziękował za pracę pół roku temu, teraz powiedział: oni są cholera chyba zmęczeni. To jemu pół roku potrzebne było na to, co myśmy widzieli pół roku temu" - ironizuje Tomaszewski.

Zdaniem eksperta, trener mający do dyspozycji szeroką kadrę, w tym kilkudziesięciu reprezentantów krajów, powinien umiejętnie rotować składem. Tymczasem Flick eksploatował kluczowych graczy ponad miarę, co doprowadziło do ich fizycznego wyniszczenia.

Zobacz też: Nie żyje legendarny trener Sepp Piontek. Urodzony we Wrocławiu szkoleniowiec stworzył potęgę

"Ośmieszył się w tym momencie Flick, mówiąc sam to, że widać, że oni są zmęczeni. Czy on naprawdę, nie wiem, z księżyca spadł? On ma 30 zawodników, w tym 25 reprezentantów różnych krajów i trzeba dawkować, trzeba po prostu zmieniać tę drużynę. A on jedzie, dopóki ich nie zajedzie. Pedriego zajechał, Gaviego zajechał, Raphinhę zajechał" - grzmi ekspert.

Morderczy trening nie dla techników

Jan Tomaszewski grzmi. Flick zajechał Barcelonę, trzeba kupić Polkom sanki, hejterzy Bełtowskiej to bandyci!

Tomaszewski od dawna krytykował metody treningowe Flicka, określając je mianem "niemieckiego kieratu". Według niego, taki styl pracy sprawdza się w przypadku zawodników z Europy Środkowo-Wschodniej, którzy muszą nadrabiać braki techniczne wybieganiem i siłą. Jest on jednak zabójczy dla wirtuozów z Ameryki Południowej, dla których priorytetem jest swoboda i czucie piłki.

"Mówiliśmy, że niemiecki trening jest dobry dla polskich zawodników, dla czeskich, dla tych krajów takich wschodnich, natomiast nie jest dobry dla zawodników brazylijskich, argentyńskich, technicznych. Dlaczego? Bo my musimy nadrabiać te braki techniczne. Ale oni nogi trzymają w smole, ta piłka się klei nieprawdopodobnie" - tłumaczy.

QUIZ. Jak dobrze znasz Jana Tomaszewskiego?! 10/10 to Twój obowiązek
Pytanie 1 z 10
Z jakiego miasta pochodzi Jan Tomaszewski?

Ratunkiem dla katalońskiej drużyny ma być natychmiastowy reset. Plan Tomaszewskiego zakłada odejście od ciężkich zajęć na rzecz budowania atmosfery i regeneracji, w tym lekkich treningów w lesie czy gry w siatkonogę.

"Ten reset polega właśnie na tym, co myśmy mówili. Oczywiście te wolne dwa dni bardzo dobrze ze wskazaniem na góry, a w tej chwili on powinien trenować tenis nożny, w lesie robić przebieżki takie żartobliwe, żeby atmosferę stworzyć w zespole, i bardzo dynamiczny, ale krótki trening na siłowni" - proponuje.

Wyjątek Roberta Lewandowskiego

Na tle przemęczonej drużyny wyróżnia się kapitan reprezentacji Polski. Zdaniem Tomaszewskiego, Robert Lewandowski jako jedyny w zespole nie odczuwa negatywnych skutków metod Flicka. Wynika to z faktu, że Polak przez lata przyzwyczaił swój organizm do wysokich obciążeń, grając w Bundeslidze.

Radio ESKA Google News

"Robert nie jest zajechany. Dlaczego? Dlatego, że Robert przez 8 czy 9 lat trenował w kieracie niemieckim. On w tej chwili jest naprawdę jedynym zawodnikiem nieprzemęczonym i to widać po jego grze, że wchodzi na podmęczonego przeciwnika" - analizuje Tomaszewski.

Prawdziwym sprawdzianem skuteczności ewentualnych zmian w treningu będzie rewanżowe spotkanie z Atletico Madryt zaplanowane na początek marca. Ekspert wierzy, że jeśli drużyna odzyska świeżość, jest w stanie odrobić nawet wysokie straty.