Spis treści
Miesiąc po śmierci Adriana Szymaniaka. Żona wspomina ukochanego
Batalia z nowotworem mózgu w przypadku Adriana Szymaniaka trwała około 15 miesięcy. Szansą na pokonanie choroby były operacje, a także chemio- i radioterapia oraz innowacyjne leczenie, na które zebrano 2,5 miliona złotych. Niestety, ostatecznie agresywny rak wygrał. 39-latek odszedł 4 września tego roku. Anita, ciesząca się ogromną sympatią widzów, musi zmierzyć się z rolą samotnej matki - pod jej opieką pozostali syn oraz córka. Jej relacja z Adrianem, choć pełna niespodziewanych zwrotów akcji i ogromnej miłości, znalazła swój tragiczny finał.
Miesiąc po odejściu ukochanego, wdowa zdobyła się na osobiste wyznanie:
Ja, Anita, biorę Ciebie, Adriana, za męża i ślubuję Ci: miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że Cię nie opuszczę… aż do śmierci... Mówiąc tę przysięgę zaledwie kilka miesięcy temu, dokładnie znałam wagę tych słów. Wiedziałam też w środku, że śmierć nas nie rozłączy, bo nasza miłość przetrwa wieczność. Będzie w naszym domu, dzieciach i sercach pełnych wspomnień. Taka miłość po prostu się nie zdarza, i chociaż może wydawać się, że poznaliśmy się przez przypadek - wierzę, że było to po prostu przeznaczenie. Wciąż mam nadzieję, że obudzę się z tego złego snu i staniesz jutro w drzwiach z kawą, znów zaczniesz żartować i tak mocno mnie przytulisz. Każdego dnia wypatruje znaków, które dadzą mi siłę.
Słowa Anity wywołały falę wzruszenia. Fani nie zostawili jej samej, oferując niezwykłe pokłady wirtualnego wsparcia.
Anita ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia" zasypana wsparciem internautów
Emocjonalny post uczestniczki spotkał się z potężnym odzewem sympatyków formatu "Ślub od pierwszego wejrzenia". Para związała się ze sobą przed kamerami w 2018 roku. Pod wpisem pełnym bólu i tęsknoty, pojawiło się mnóstwo wspomnień oraz osobistych refleksji internautów:
"Zapamiętałam Was od pierwszego odcinka. Tak bardzo pasowaliście do siebie - jak nikt już więcej potem. Bardzo mi żal, że zostaliście sami, że Adriana już nie ma", "Adrian rozpoczął walkę w tym samym czasie, co moja mamusia... Oboje niestety przegrali też niemal w tym samym czasie... Los bywa tak okrutny", "Pozdrawiam. Ja też przez z to przechodziłam", "Dziewczyno życzę Ci teraz już spokoju. Potrzebujesz go Ty i Wasze dzieci. Mam nadzieję, że za czas jakiś uśmiech zawita na Twojej pięknej twarzy. Przed Tobą życie. Masz tyle do zrobienia. Moja córka też została sama z trójką dzieci. Brakuje jej drugiego rodzica, ale jednocześnie jest najkochańszą mamą", "Są takie historie miłosne, których nie kończy nawet śmierć… To, co Was łączyło, było czymś więcej niż wspólnym życiem - było obietnicą, że będziecie przy sobie na zawsze. Piękne i jednocześnie rozdzierające serce… Życzę Ci siły, by każdego dnia spełniać tę obietnicę i nieść dalej wszystko, co stworzyliście razem. A wierzę, że gdzieś tam, z góry, On patrzy na Ciebie z dumą i mówi: To moja Anita".
Część użytkowników ograniczyła się do krótkich wyrazów empatii i wirtualnych uścisków.
"Tulę", "Serce pęka", "Tak mi przykro, ściskam Was mocno", "Przytulam", "Anitko serdecznie cię pozdrawiam i życzę dużo siły i wytrwałości", "Przytulam Panią całym sercem".
Wśród komentujących znalazła się także aktorka Barbara Kurdej-Szatan, która napisała krótko:
Tulę mocno.