Kilka miesięcy temu gwiazda "Klanu” postanowiła postawić wszystko na jedną kartę i kupiła własny dom. Wybór padł na Wawer, spokojniejszą, zieloną część stolicy. Nowa posiadłość znajduje się na strzeżonym osiedlu i ma około 100 metrów kwadratowych powierzchni, a do tego ogród o podobnym metrażu. Jak donosiły media, cena nieruchomości sięgnęła około 1,5 mln zł, a w realizacji tego planu Kaczorowską mieli wesprzeć rodzice.
Dziś w domu mieszka razem z nowym partnerem, Marcin Rogacewicz. Choć brzmi to jak spełnienie marzeń, rzeczywistość szybko sprowadziła aktorkę na ziemię.
Dom wciąż jest w trakcie wykańczania. Część ścian pozostaje surowa, a kolejne elementy wnętrza pojawiają się etapami. Niedawno para urządziła sypialnię, a uwagę fanów przyciągnęło nagranie, na którym Rogacewicz własnoręcznie wnosi materac na piętro. Mimo ograniczeń budżetowych i remontowego chaosu Kaczorowska zdecydowała się wprowadzić jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia.
Zobacz też: Kaczorowska i Rogacewicz w ogniu pytań. Reakcja aktorki zaskoczyła wszystkich
Nie wiem, czy do świąt będą już meble, ale choćby to miały być święta na poduszkach w wersji piknikowej, nie stracą uroku, bo będziemy razem - mówiła w grudniu w rozmowie z „Super Expressem”.
Ostatnio o nowym gniazdku aktorki znów zrobiło się głośno. Paparazzi podążyli za nią i jej partnerem aż na osiedle, na którym mieszkają. W odpowiedzi na medialne spekulacje Kaczorowska postanowiła sama zabrać głos w mediach społecznościowych. Na Instagramie pokazała fragmenty domu i bez upiększania opowiedziała, jak naprawdę wygląda życie w trakcie długiego remontu. Przyznała, że choć "już dużo jest w nowym domku” i wkrótce pojawią się schody czy zabudowy, wszystko trwa znacznie dłużej, niż zakładała, i pochłania ogromne pieniądze.
Od roku pracuję ponad miarę, aby stworzyć nowy dom. I są momenty, kiedy tracę nadzieję, że to się uda. Że to studia bez dna. I są momenty, kiedy mam dość życia na kartonach i walizkach, bo nie wiem, gdzie co jest - przyznała.
Dodała też, że czasem absolutnie wątpi, widząc, ile jeszcze zostało do zrobienia, a nawet nie ma chwili, by wybrać oświetlenie.
Mimo kryzysowych momentów aktorka nie traci wiary w sens całego wysiłku. Największą motywacją są dla niej dzieci. Liczą się ich radość i ekscytacja na myśl o własnych pokojach. Jak podkreśla, to właśnie wtedy czuje dumę z siebie, swojej odwagi i determinacji, by iść do przodu, łącząc intensywną pracę z codziennym ogarnianiem życia rodzinnego. Przy okazji zaznacza, że obraz znany z mediów i Instagrama często niewiele ma wspólnego z prawdą, a za ładnymi kadrami kryje się codzienna walka, stres i zmęczenie.