Zjechali się pod hotel, żeby urządzić protest. Tłum pomylił migrantów z pakistańską drużyną krykieta

Kilkudziesięciu protestujących otoczyło hotel Marriott w Portsmouth, przekonanych, że stojący tam autokar przewozi nielegalnych imigrantów. Wszystko przez fałszywe plotki, które błyskawicznie rozprzestrzeniły się w mediach społecznościowych. Zgromadzony tłum nie miał jednak pojęcia, jak absurdalną pomyłkę popełnia i kogo naprawdę bierze na celownik.

Portsmouth
Autor: Pexels.com

Zgromadzili się przed hotelem, by protestować przeciwko migrantom. Pomylili ich z pakistańską drużyną krykieta

Niezwykłe, a zarazem absurdalne sceny rozegrały się przed hotelem Marriott przy Southampton Road w dzielnicy Cosham w Portsmouth. Grupa kilkudziesięciu demonstrantów otoczyła budynek, będąc przekonaną, że zaparkowany tam autokar przewozi nielegalnych imigrantów. Jak się szybko okazało, na miejscu nie było żadnych azylantów, a rzekomymi przybyszami byli reprezentanci Pakistanu w krykiecie.

O niecodziennym incydencie poinformował brytyjski portal The News. Do zdarzenia doszło we wtorkowy wieczór, 8 września, a u jego podstaw leżała dezinformacja błyskawicznie szerząca się w mediach społecznościowych. To właśnie fałszywe plotki z internetu ściągnęły pod hotel zdezorientowany tłum.

Napięcie w mieście i starcia z policją

Napięta atmosfera w regionie utrzymywała się już od niedzieli, 6 września, kiedy do Eastney Marina przybiła łódź ze 120 osobami ubiegającymi się o azyl. Wydarzenie to wywołało masowe protesty, w których wzięło udział około 500 demonstrantów. Blokowali oni drogi wyjazdowe ze stacji ratownictwa RNLI, skąd autokar miał zabrać migrantów do ośrodka rejestracji w hrabstwie Kent. W tłumie pojawili się mężczyźni w czarnych koszulkach i kominiarkach.

Podczas niedzielnych protestów doszło do agresywnych zachowań. Spencer Wragg, szef lokalnej federacji policyjnej Hampshire Police Federation, potwierdził, że funkcjonariusze zostali zaatakowani. Protestujący rzucali w nich kamieniami i cegłami, a niektórych policjantów zepchnięto z rowerów.

Szybka interwencja radnego i dowody w ręku

Podczas wtorkowej pomyłki pod hotelem Marriott sytuację opanował George Madgwick, lokalny radny i lider grupy Reform UK w radzie hrabstwa Hampshire. Postanowił on osobiście sprawdzić doniesienia o rzekomych migrantach. Po wejściu do hotelu porozmawiał z menedżerem oraz bezpośrednio z trenerem drużyny krykieta, który przedstawił mu stosowne dowody potwierdzające tożsamość sportowców przybyłych na serię meczów.

Mając stuprocentową pewność, radny wyszedł do zgromadzonego tłumu, liczącego około 40-50 osób. Przekazał protestującym, że w hotelu przebywają wyłącznie sportowcy. Demonstranci natychmiast przyjęli te wyjaśnienia, wezwali do zachowania spokoju i rozeszli się w ciągu zaledwie pięciu minut. Menedżer hotelu podziękował politykowi za pomoc i wyraził zrozumienie dla lokalnych niepokojów.

Fala plotek i ostre protesty przeciwko rasizmowi

Marriott nie był jedynym miejscem, które stało się celem internetowych plotek. Podobne nieprawdziwe informacje o rzekomej obecności migrantów dotyczyły hotelu Travelodge przy Kingston Crescent. W tym przypadku pracownicy obiektu musieli wielokrotnie odpisywać internautom i prostować fałszywe doniesienia.

Do zaistniałej sytuacji ostro odniosła się organizacja Stand Up To Racism. Aktywiści podkreślili, że pozwalanie rasistom na organizowanie takich akcji za każdym razem, gdy nabiorą podejrzeń wobec jakiejkolwiek grupy osób o innym kolorze skóry niż biały, jest skrajnie niebezpieczne. Dodali, że to rasizm w czystej postaci, który musi zostać powstrzymany.

Z kolei radny George Madgwick ostrzegł, że jeśli brytyjski rząd szybko nie opanuje kryzysu związanego z napływem migrantów na małych łodziach, to w przyszłości będzie dochodzić do kolejnych podobnych incydentów.

Rolki