Tragedia w Plymouth. Matka kazała dzieciom „iść do Boga”, gdy odbierała im życie
Wstrząsające szczegóły ujrzały światło dzienne podczas procesu Lindsay Clancy, oskarżonej o zabójstwo trójki swoich dzieci. Przed sądem w Plymouth w stanie Massachusetts odtworzono dramatyczne chwile i słowa, jakie kobieta miała wypowiedzieć do swoich pociech w momencie popełniania zbrodni. Te drastyczne szczegóły stały się zarazem punktem zapalnym wielkiej sądowej batalii.
Aby w pełni zrozumieć tło tej tragedii, należy cofnąć się do 24 stycznia 2023 roku. To wtedy w amerykańskim miasteczku Duxbury rozegrał się niewyobrażalny koszmar. Lindsay Clancy, wówczas 32-letnia pielęgniarka położnicza, pod nieobecność męża, który wyszedł na niecałą godzinę po jedzenie na wynos i leki dla dzieci, udusiła taśmami gimnastycznymi swoje pociechy: 5-letnią Corę, 3-letniego Dawsona oraz 8-miesięcznego Callana. Następnie wyskoczyła z okna na piętrze, próbując odebrać sobie życie. W wyniku upadku doznała paraliżu od pasa w dół i od tamtej pory porusza się na wózku inwalidzkim.
Jak podaje portal NBC News, kluczowym momentem były zeznania biegłego psychologa sądowego, dr. Kirka Heilbruna, który zdiagnozował u oskarżonej zaburzenie afektywne dwubiegunowe typu II. Specjalista wyjawił, że Clancy nakazała każdemu ze swoich dzieci „iść do Boga”, kiedy odbierała im życie. Kobieta miała szczerą nadzieję i oczekiwanie, że po wszystkim ona i jej dzieci spotkają się razem w niebie. Biegły powołany przez prokuraturę zaznaczył jednak, że oskarżona nie działała w stanie ostrej psychozy, lecz chciała popełnić samobójstwo i odebrała życie dzieciom, by nie cierpiały po jej śmierci.
Awantura o grzech śmiertelny i żądanie unieważnienia procesu
Zeznania psychologa wywołały nagłe poruszenie na sali rozpraw, gdy zaczął on oceniać zachowanie oskarżonej przez pryzmat religii. Dr Heilbrun zwrócił uwagę, że Lindsay Clancy została wychowana w wierze katolickiej. Dodał jednak, że według jego rozumienia katolickich zasad, wcale nie tak kończy się podobna sytuacja. Sędzia musiał przerwać przesłuchanie, gdy biegły przyznał, że zapytał kobietę, czy uważa samobójstwo za grzech śmiertelny.
Na te słowa błyskawicznie zareagował obrońca oskarżonej, adwokat Kevin Reddington. Złożył on formalny wniosek o unieważnienie procesu, określając wprowadzenie wątku katolickich dogmatów przez świadka oskarżenia jako „celowe nadużycie”. Już wcześniej w trakcie procesu obrona ostro sprzeciwiała się pytaniom prokuratury o wiarę katolicką, które zadawano teściowej oskarżonej.
Sędzia odrzuca wniosek obrony i poucza ławę przysięgłych
Sędzia William Sullivan zdecydował o odrzuceniu wniosku o unieważnienie procesu, przychylając się do stanowiska prokuratury, która twierdziła, że świadek nie miał intencji podżegania do emocji. Zamiast tego sędzia zapowiedział, że poinstruuje ławę przysięgłych, aby całkowicie zignorowała wszelkie uwagi dotyczące wyznania oskarżonej. Uznał, że kwestia wiary jest w tym procesie nieodpowiednim i całkowicie bezużytecznym kierunkiem badań.
Mimo burzliwego przebiegu rozprawy, obrońca Kevin Reddington wyraził optymizm po poniedziałkowym posiedzeniu sądu. W rozmowie z dziennikarzami stwierdził, że dowody zostały przedstawione i czuje się z tym dobrze. Zapytany o obecny stan psychiczny swojej klientki, odparł krótko, że Lindsay Clancy nie wykazuje teraz żadnego konkretnego nastawienia, po prostu siedzi na sali i słucha.
Trudna walka z rzadkim zaburzeniem psychicznym
Linia obrony Lindsay Clancy opiera się na twierdzeniu, że w momencie popełnienia czynu kobieta cierpiała na psychozę poporodową, która uniemożliwiała jej racjonalną ocenę rzeczywistości. Obrona wskazuje również, że oskarżona była wówczas skrajnie przemęczona i przyjmowała koktajl silnych leków psychiatrycznych. To rzadkie i niezwykle trudne do zdiagnozowania oraz leczenia schorzenie psychiczne stało się tematem debaty publicznej towarzyszącej temu procesowi.
W kontekście głośnej sprawy głos zabrały inne matki, które w przeszłości zdołały przetrwać to samo zaburzenie. Jedna z nich, 33-letnia Ayana Lage, która doświadczyła psychozy poporodowej w 2020 roku, podkreśliła w rozmowie z mediami, że choroba ta nie zważa na wiek, status społeczny czy pozycję ekonomiczną i może dotknąć absolutnie każdego. Kolejne dni procesu przed sądem w Plymouth mają przynieść ostateczne rozstrzygnięcia, ponieważ sprawa wchodzi już w końcową fazę, a ława przysięgłych wkrótce rozpocznie narady.