Tragiczny finał sesji ślubnej. Suknia wciągnęła pannę młodą pod wodę
Popularny trend, polegający na niszczeniu sukni ślubnej zakończył się niewyobrażalną tragedią. 30-letnia Maria Pantazopoulos z Kanady utonęła podczas sesji zdjęciowej, którą zorganizowała po swoim ślubie. Jak podaje zagraniczny serwis vt.co, kobieta chciała uwiecznić na fotografiach moment, w którym wchodzi w drogocennej kreacji do rzeki.
Kobieta przejechała około 75 kilometrów ze swojego domu w Montrealu do zalesionego miejsca. Towarzyszył jej fotograf Louis Pagakis. Wspólnie mieli zrealizować wyjątkowe ujęcia w malowniczej scenerii, jednak radosne wydarzenie błyskawicznie zmieniło się w dramatyczną walkę o przetrwanie.
Gdy tylko 30-latka weszła do rzeki, ciężka i rozłożysta suknia ślubna błyskawicznie nasiąknęła wodą. Mokry materiał stał się tak ciężki, że zaczął wciągać pannę młodą pod powierzchnię. Silny prąd rzeczny uniemożliwił jej wydostanie się na brzeg, a fotograf okazał się bezradny wobec żywiołu.
Rozpaczliwa walka o życie i ostatnie słowa panny młodej
Fotograf Louis Pagakis w rozmowie z CTV Montreal szczegółowo opisał te przerażające chwile. Wyjaśnił, że Maria sama poprosiła go o zrobienie zdjęć, gdy będzie trochę pływać w wodzie. Sytuacja jednak w ułamku sekundy wymknęła się spod kontroli, gdy nasiąknięty wodą strój pociągnął ją w głąb rzeki.
„Miała na sobie suknię ślubną i powiedziała: »zrób mi kilka zdjęć, kiedy będę trochę pływać w jeziorze«. Weszła do wody, a jej suknia stała się ciężka. Robiłem wszystko, co w mojej mocy, aby ją uratować” – relacjonował Pagakis. Mężczyzna wskoczył do wody, krzyczał i wzywał pomoc, jednak nie zdołał wyciągnąć kobiety na brzeg. Przed utonięciem Maria zdążyła wypowiedzieć swoje ostatnie, rozdzierające serce słowa: „Już nie mogę. To jest za ciężkie”.
Polecany artykuł:
Ekspertka ostrzega przed śmiertelnym niebezpieczeństwem w wodzie
Tragedia ta stała się poważnym ostrzeżeniem przed popularnym trendem znanym jako „trash the dress” . Panny młode decydują się na pozowanie w nietypowych otoczeniach, takich jak błoto, farby czy właśnie zbiorniki wodne. Ekspertka w dziedzinie fotografii, Rhiannon D'Averc, w swoim wpisie na blogu ostrzega przed ogromnym ryzykiem, jakie niesie ze sobą wchodzenie do płynącej wody.
D'Averc wyjaśnia, że walka z silnym prądem rzecznym błyskawicznie wycieńcza ludzki organizm. Człowiek słabnie z każdą sekundą próby oporu, co w udokumentowanych przypadkach prowadziło do utraty przytomności lub utonięcia. Dodatkowo porwani przez prąd mogą zostać rzuceni na kamienie, gałęzie czy zatopione korzenie drzew, co grozi poważnymi urazami, takimi jak złamania kości, rany czy śmiertelne uszkodzenia głowy.
Ekspertka zwraca również uwagę na inne zagrożenia, w tym dziką faunę kryjącą się pod powierzchnią. Nawet duże ryby mogą przewrócić stojącego w wodzie człowieka, co przy silnym prądzie i ciężarze mokrego ubrania grozi uwięzieniem pod wodą.
Choć sesje typu „trash the dress” pozwalają na stworzenie spektakularnych pamiątek, śmierć Marii Pantazopoulos dobitnie pokazuje, jak niebezpieczne może być wchodzenie do rzeki w ciężkiej sukni ślubnej. Dla osób planujących podobną sesję najbezpieczniejszym rozwiązaniem pozostaje trzymanie siebie i swojej kreacji z dala od wody.