Spis treści
Auto porwane przez nurt Komati
Przedsiębiorca zniknął bez śladu po nieudanej próbie pokonania zalanego mostu na rzece Komati. Rozszalały po ulewnych deszczach żywioł całkowicie pochłonął jego Forda Rangera. Chociaż pojazd udało się zlokalizować już kolejnej doby, wewnątrz nie było kierowcy. Służby ratunkowe natychmiast ruszyły do akcji, przeczesując teren przy pomocy śmigłowców, podwodnych dronów oraz zespołów wyspecjalizowanych nurków.
Podejrzanie ociężały gad
Punktem zwrotnym okazało się namierzenie potężnego, ważącego nawet sześćset kilogramów i mierzącego do pięciu metrów krokodyla. Zwierzę wypoczywało na niewielkiej wysepce, a jego brzuch był nienaturalnie powiększony. Gad zupełnie ignorował hałas przelatującego helikoptera, co dla specjalistów stanowiło jasny dowód na to, że niedawno pożarł gigantyczną zdobycz.
Podjęto natychmiastową decyzję o uśpieniu drapieżnika. Akcja wymagała ogromnej precyzji i odwagi – funkcjonariusz Johan „Pottie” Potgieter musiał zjechać na linie ze śmigłowca tuż przed paszczę potężnego zwierzęcia, aby bezpiecznie zabezpieczyć jego truchło.
Szokująca sekcja zwłok. W brzuchu krokodyla były buty
Martwe zwierzę przewieziono na teren Parku Narodowego Krugera, gdzie eksperci weterynarii wspólnie ze śledczymi przeprowadzili dokładną autopsję. Zawartość żołądka gada okazała się przerażająca. Wewnątrz znajdowały się:
- dwie ludzkie kończyny górne,
- fragmenty klatki piersiowej i korpusu,
- inne strzępy ciała,
- sygnet noszony przez 59-latka,
- około sześciu par obuwia, w tym buciki dziecięce.
Obecność butów wzbudziła ogromny niepokój wśród badaczy. Krokodyle nie są w stanie strawić syntetycznych materiałów, takich jak guma czy plastik, dlatego tego typu przedmioty mogły zalegać w ich układzie pokarmowym od wielu miesięcy. Śledczy podejrzewają, że nie była to pierwsza ofiara tej potężnej bestii.
Kim był tragicznie zmarły przedsiębiorca?
Gabriel Batista pochodził z portugalskiej Madery, a do Republiki Południowej Afryki wyemigrował w 1975 roku. Na co dzień zarządzał obiektem Border Country Inn, łączącym funkcję baru i hotelu, usytuowanym w miejscowości Komatipoort przy granicy z Mozambikiem. Mężczyzna cieszył się ogromną sympatią w okolicy, chętnie angażował się w lokalne festiwale, a znajomi opisywali go jako „kochającego rodzinę, serdecznego człowieka”. Zrozpaczona żona zaginionego każdego dnia czuwała na brzegu rzeki, wypatrując jakichkolwiek śladów.
"Seryjny zabójca" z rzeki Komati?
Odnalezienie wielu par butów wewnątrz zwierzęcia to mocny sygnał, że gad od dawna mógł terroryzować okolicę, polując na ludzi. Pojawiają się doniesienia, że w żołądku odkryto ślady biologiczne należące do różnych ofiar. Miejscowi policjanci weryfikują obecnie archiwalne zgłoszenia o osobach zaginionych w tym regionie.
Specjaliści nieustannie przypominają, że wezbrana po deszczach rzeka Komati staje się śmiertelną pułapką. W ostatnich miesiącach przeprawa przez wspomniany most kosztowała życie kilku innych osób.
Oczekiwanie na testy DNA Batisty
Chociaż znaleziona biżuteria dała śledczym pewność co do tożsamości ofiary, formalne potwierdzenie nastąpi dopiero po uzyskaniu wyników analizy genetycznej. Bliscy tragicznie zmarłego biznesmena zaapelowali o uszanowanie ich prywatności w tym trudnym czasie i odmawiają komentarzy do momentu ostatecznego zamknięcia badań.