Jubileuszowy start holenderskiego mistrza
Reprezentant zespołu Red Bull, Holender Max Verstappen, odniósł w azjatyckim wyścigu swoje siedemdziesiąte trzecie zwycięstwo w dotychczasowej karierze. Niedzielny start był dla niego wyjątkowy również pod innym względem, ponieważ zaliczył on swój dwusetny pięćdziesiąty oficjalny wyścig w mistrzostwach świata. Zmagania kierowców stanowiły dokładnie siedemnastą rundę rywalizacji w bieżącym kalendarzu królowej sportów motorowych. Dla czterokrotnego mistrza świata był to niezwykle udany i ważny weekend wyścigowy.
Rywalizacja w Singapurze przyniosła głównemu bohaterowi zaledwie drugie zwycięstwo w obecnym sezonie wyścigowym. Dokładnie tydzień wcześniej triumfował on w GP Bahrajnu, które zorganizowano na torze w Malezji. Dobrą dyspozycję kierowca potwierdził już dzień przed głównym niedzielnym startem w Singapurze. W sobotę reprezentant Red Bulla okazał się bowiem najszybszy w ostatnim zaplanowanym w tym sezonie wyścigu sprinterskim.
Kto uzupełnił podium w azjatyckim wyścigu?
Zacięta rywalizacja na ulicznym torze zaowocowała interesującym układem czołówki na linii mety. Na drugiej pozycji niedzielne zawody ukończył Monakijczyk Charles Leclerc z Ferrari, udowadniając wysoką dyspozycję włoskiej stajni w tej fazie rywalizacji. Jego zespół liczył na wygraną, jednak tempo narzucone przez lidera z Holandii okazało się zbyt trudne do zniwelowania na wąskich sekcjach. Srebrny stopień podium w azjatyckim klimacie to i tak ważny wynik dla kierowcy ze stajni w Maranello.
Trzecie miejsce w niedzielnych zawodach zajął obecny lider klasyfikacji generalnej mistrzostw świata Formuły 1. Włoch Andrea Kimi Antonelli z Mercedesa zdobył cenne punkty, które stanowią ważny element w ostatecznym rozrachunku cyklu. Wyniki wyścigu układają w interesujący sposób tabelę, a decydująca faza sezonu wciąż pozostawia miejsce na zaciętą rywalizację między najlepszymi zespołami w stawce. Czołowi producenci będą musieli walczyć do samego końca.