Spis treści
- Nasza kadra musiała uznać wyższość Szwedów podczas drugiej serii gier w ramach dywizji B Ligi Narodów UEFA.
- Po zanotowaniu piątego z rzędu spotkania bez wygranej selekcjoner Jan Urban stanowczo odrzucił możliwość odejścia ze stanowiska.
- Przedstawiamy pomeczowe refleksje trenera Biało-Czerwonych po wyjazdowej przegranej 1:3 ze Szwecją.
Jan Urban stanowczo komentuje porażkę ze Szwecją i odrzuca pomysł dymisji
– Graliśmy w piłkę na podobnym poziomie co reprezentacja Szwecji, ale nie można w ten sposób tracić bramek. To bardzo trudne do odrobienia. Trzecią bramkę zdobył ich najgroźniejszy napastnik [Viktor Gyokeres - red.], będąc sam. To nie przystoi – takie wnioski trenera Jana Urbana z pomeczowej konferencji prasowej cytuje Polska Agencja Prasowa.
Porażka ze Szwecją to nie koniec problemów. Polakom grozi prawdziwa katastrofa
Kiedy dziennikarze dopytywali o ewentualny spadek motywacji do pracy oraz możliwe plany opuszczenia posady, selekcjoner reprezentacji Polski jednoznacznie zadeklarował, że dymisja w ogóle nie wchodzi w grę.
Przegraliśmy mecz z bardzo dobrą drużyną, ale nie zagraliśmy meczu bez celnego strzału, nie byliśmy zepchnięci do defensywy i bezradni. Mieliśmy swoje sytuacje, mogliśmy wyciągnąć z nich zdecydowanie więcej. Musieliśmy stworzyć naprawdę znakomitą akcję, żeby strzelić bramkę, a przeciwnik zdobywał je zbyt łatwo
- powyższe niuanse taktyczne analizował przed dziennikarzami polski szkoleniowiec.
Lewandowski w centrum uwagi po meczu ze Szwecją. Kamery wszystko uchwyciły
Selekcjoner Jan Urban szczerze o obecnym potencjale polskiej kadry
Opiekun polskiej drużyny powtórzył wcześniejszą tezę o niezwykle wyrównanym układzie sił w naszej grupie, choć jednocześnie przypomniał, że jeszcze przed startem rozgrywek to właśnie reprezentację Szwecji uznawał za głównego faworyta do końcowego triumfu.
Odnosząc się z dość dużym dystansem do aktualnych możliwości własnego zespołu, trener dosadnie wskazał na różnicę klas. - Wystarczy tylko zobaczyć, jakim potencjałem dysponuje [Szwecja]. Chcielibyśmy wszyscy zdecydowanie więcej, ja też, ale dziś Szwecja jest od nas silniejsza - skwitował chłodno realia boiskowe szkoleniowiec.
Moim zdaniem w tym momencie nie jesteśmy w takiej sytuacji, że dysponujemy nie wiadomo jakim potencjałem. Staramy się wyciągnąć z tego, co mamy do dyspozycji, jak najwięcej
- ten konkretny aspekt możliwości drużyny narodowej wyraźnie zaakcentował Jan Urban. Naszym piłkarzom nie powiodła się tym samym próba zrewanżowania za bolesne starcie z 31 marca, gdy na tej samej arenie Szwedzi triumfowali 3:2 w finale baraży i przypieczętowali swój awans na mistrzostwa świata.
Odpierając krytykę, trener postanowił szerzej wytłumaczyć obrany kierunek budowy reprezentacji. - Nie przyjechaliśmy z lepszą drużyną, niż mieliśmy w marcu. Niektórzy zawodnicy dostają swoją szansę, chcemy zobaczyć, kto jak się prezentuje, na kogo możemy liczyć. Szwecja też zmienia system i próbuje różnych rzeczy. Ktoś może myśleć, że możemy pozwolić zadebiutować nie wiadomo ilu zawodnikom, ale musimy wygrywać - nie, to nie zawsze jest możliwe. Są jakieś cele w tym wszystkim. Być może znajdziemy bramkarza numer jeden, może znajdziemy trzech, czterech piłkarzy, którzy pokażą, że oni będą przyszłością tej reprezentacji. Sprowadzić wszystko do tego, że wynik jest negatywny, to łatwizna - objaśnił swoje decyzje personalne selekcjoner Biało-Czerwonych.
Mając na koncie zaledwie jeden punkt po dwóch rozegranych spotkaniach, Polska plasuje się obecnie na trzeciej pozycji w grupie B4 i wyprzedza jedynie swojego najbliższego rywala. Kolejne starcie naszej drużyny narodowej zaplanowano już na piątek, 2 października, a wyczekiwany mecz z Rumunią odbędzie się na murawie PGE Narodowego w Warszawie.