Spis treści
Pechowy upadek na Wimbledonie. Maja Chwalińska straciła pewną wygraną
Fatalny w skutkach incydent Maja Chwalińska odnotowała 29 czerwca w trakcie pierwszorundowego pojedynku na londyńskiej trawie. W rywalizacji z reprezentantką Tajlandii, Mananchayą Sawangkaew, wszystko szło zgodnie z planem. Polka gładko zwyciężyła w pierwszej partii 6:2, a w drugiej odsłonie, prowadząc 5:2 i mając wynik 40-30, wywalczyła piłkę meczową. Wydawało się, że zwycięstwo ma już w kieszeni.
Przeczytaj także: Iga Świątek musi zmienić psychologa? Trener mentalny ostro o jej współpracy z Darią Abramowicz
Sytuacja diametralnie się zmieniła w ułamku sekundy. Podczas istotnej wymiany polska tenisistka straciła równowagę, co poskutkowało groźnie wyglądającym upadkiem. Szybko postawiono bolesną diagnozę – uraz stawu skokowego. Pomimo ogromnych chęci i determinacji Chwalińska nie była w stanie grać na sto procent. Ostatecznie uległa rywalce 6:2, 5:7, 2:6 i zrezygnowała z udziału w deblu.
Menedżer Mai Chwalińskiej przerywa milczenie. Kiedy Polka powróci do gry?
Po tym fatalnym zdarzeniu sympatycy tenisa liczyli, że Polka szybko się zregeneruje i pojawi się na starcie zawodów WTA 250 w Jassach w Rumunii. Tak się jednak nie stanie – nazwisko zawodniczki zostało definitywnie usunięte z oficjalnego zestawienia uczestniczek. W związku z tym Chwalińska nie zdoła obronić punktów zdobytych w minionym roku, kiedy to awansowała do drugiej rundy tych zmagań.
Choć ta wiadomość mogła zaniepokoić fanów, to w sprawie pojawiły się też pozytywne sygnały. Informacje rzucające nieco więcej światła na sytuację przekazał Piotr Szczypka. Menedżer tenisistki podzielił się optymistycznymi rokowaniami na łamach serwisu polski-tenis.pl.
Zobacz też: Eliminacje MŚ koszykarzy i pewny awans Polaków. Kto został niespodziewanym bohaterem meczu
Leczenie i rehabilitacja przebiegają bardzo dobrze. Maja musiała zrezygnować z walki w turnieju w Rumunii, ale jej występ w Niemczech nie jest wykluczony
Słowa przedstawiciela dają podstawy, by wierzyć, że przerwa w grze nie potrwa zbyt długo i wkrótce znów będziemy mogli podziwiać umiejętności polskiej sportsmenki na światowych kortach.