Zegar tyka dla Rafała Trzaskowskiego. Inicjatorzy referendum liczą na "piorunujący finisz"

2026-09-13 10:19

Najbliższe dwa tygodnie mogą przynieść sporo stresu Rafałowi Trzaskowskiemu. Twórcy inicjatywy referendalnej, której celem jest odwołanie prezydenta stolicy, deklarują zgromadzenie dotychczas blisko 90 tysięcy podpisów. Aby jednak głosowanie doszło do skutku, niezbędne jest zebranie około 132 tysięcy ważnych poparć. Zegar nieubłaganie tyka, a politycy wyrażają sceptycyzm wobec zapowiadanego przez Macieja Wilka spektakularnego zakończenia zbiórki.

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski przemawia do mikrofonu. O próbie odwołania polityka przeczytasz w Eska.
Autor: BRUNNER

Czas ucieka. Do końca zbiórki pozostało kilkanaście dni

Akcja gromadzenia podpisów rozpoczęła się 28 lipca. Czas na realizację zadania mija 28 września. Dopiero skompletowanie odpowiedniej ilości poprawnie złożonych podpisów umożliwi zorganizowanie głosowania w sprawie dymisji Rafała Trzaskowskiego.

To właśnie poprawność formularzy odgrywa tu najważniejszą rolę. Każdy zebrany głos podlega dokładnej weryfikacji. Nawet drobne pomyłki, takie jak nieczytelny charakter pisma, błędy w danych czy nieścisłości adresowe, mogą skutkować uznaniem podpisu za nieważny.

Na ten moment inicjatorzy deklarują, że udało im się zgromadzić około 90 tysięcy głosów poparcia. Do osiągnięcia wyznaczonego progu brakuje im zatem jeszcze ponad 40 tysięcy podpisów.

Prawo i Sprawiedliwość obserwuje sytuację z dystansu

Działania podjęte przez Stołeczną Operację Referendalną nie spotkały się z otwartym poparciem żadnego z głównych ugrupowań politycznych. Prawo i Sprawiedliwość nie zdecydowało się na zaangażowanie swoich struktur w proces zbierania podpisów.

Jak przekonywał Sebastian Kaleta, lider warszawskich struktur PiS, ugrupowanie to z dużym respektem podchodzi do obywatelskiego i niezależnego charakteru akcji. Nie wyklucza to jednak faktu, że niektórzy członkowie partii prywatnie angażują się w pomoc inicjatorom.

Z kolei Anna Maria Żukowska z Lewicy jest zdania, że organizatorom nie udało się uzyskać poparcia w świecie polityki. Według niej, wśród mieszkańców Warszawy nie widać obecnie nastrojów, które mogłyby doprowadzić do udanej próby odwołania włodarza miasta.

Quiz dla wielbicieli geografii - i rocka! Z którego polskiego miasta pochodzi TEN zespół?
Pytanie 1 z 10
Z jakiego miasta pochodzi Kult?

Maciej Wilk liczy na "piorunujący finisz"

Maciej Wilk pozostaje jednak optymistą. Twórcy inicjatywy pokładają ogromne nadzieje w ostatnich dniach zbiórki. Planują kolportaż aż 400 tysięcy ulotek w wybranych rejonach stolicy.

Wilk szacuje, że ta zmasowana akcja informacyjna przyniesie oczekiwane rezultaty w postaci brakujących 40 tysięcy podpisów. Ten decydujący moment zbiórki nazywa wprost „piorunującym finiszem”.

Niestety, nie wszyscy podzielają entuzjazm i wiarę w powodzenie tego planu.

Dorota Łoboda, warszawska posłanka Koalicji Obywatelskiej, uważa, że zebranie tak dużej ilości podpisów w tak krótkim czasie będzie niezwykle skomplikowane. Podkreśla ona, że tylko znikomy odsetek osób, które znajdą ulotkę z formularzem w swojej skrzynce pocztowej, zdecyduje się na jej wypełnienie i odesłanie.

Głosowanie czy spektakularna porażka?

Inicjatorzy akcji zapewniają, że dynamika zbiórki może jeszcze znacząco wzrosnąć. W początkowej fazie informowano o wpływie nawet 3,7 tys. podpisów w ciągu jednego dnia. Następnie tempo to miało zwolnić do poziomu poniżej 2 tysięcy na dobę, by ostatecznie ustabilizować się na poziomie około 15 tysięcy głosów tygodniowo.

Mimo to, przedstawiciele sceny politycznej nie kryją swoich wątpliwości.

Referendum nie będzie, nie wierzę w to. I nie wierzę w liczby podpisów, które podają organizatorzy – wyznała wprost Dorota Łoboda.

Same metody gromadzenia poparcia wywołują zresztą sporo kontrowersji. Maciej Wilk otwarcie krytykuje wymóg składania podpisów na tradycyjnych, papierowych formularzach i możliwość ich odrzucania ze względu na drobne pomyłki. Obecnie obowiązujące przepisy określił mianem „skandalu i niegodziwości”.

Dla Doroty Łobody tego typu wypowiedzi są niczym innym, jak tylko próbą przygotowania sobie alibi na wypadek ewentualnego niepowodzenia całej akcji.

Otoczenie Rafała Trzaskowskiego woli dmuchać na zimne

Z nieoficjalnych informacji wynika, że bliscy współpracownicy Rafała Trzaskowskiego są raczej spokojni i nie wierzą w to, że głosowanie dojdzie do skutku. Mimo to w stołecznym ratuszu panuje duża ostrożność.

Jarosław Szostakowski, przewodniczący klubu Koalicji Obywatelskiej w Radzie Warszawy, dopuszcza możliwość, że inicjatorom uda się zebrać wymagane około 130 tysięcy podpisów. Zaznacza jednak, że decydujący będzie proces weryfikacji i to, ile z nich zostanie ostatecznie uznanych za ważne.

Dopiero po przeprowadzeniu szczegółowej kontroli przez Krajowe Biuro Wyborcze będzie można z całą pewnością stwierdzić, czy udało się pokonać poprzeczkę.

W tej chwili wszystko zależy od organizatorów zbiórki. Zgromadzili oni około 90 tysięcy podpisów, do celu brakuje im jeszcze około 132 tysięcy, a na dopięcie wszystkiego na ostatni guzik pozostały zaledwie dwa tygodnie.

Czemu Trzaskowski rozpoczął kampanię przeciwko Ukraińcom?!

Rolki