Spis treści
Alarm za alarmem w Kijowie podczas wizyty Sikorskiego
Kulisy pobytu polskiego ministra spraw zagranicznych przedstawił w sieci rzecznik MSZ Maciej Wewiór. Na opublikowanym przez niego zrzucie ekranu z telefonu widniało aż osiem powiadomień ostrzegających przed atakami lotniczymi w Kijowie.
„Podczas spotkań słychać pracującą obronę przeciwlotniczą. Tak wygląda codzienność Kijowa. Rosyjska wojna trwa” – napisał Wewiór.
Trudno o bardziej jaskrawy przykład rzeczywistości, z jaką mierzy się ukraińska stolica. Podczas gdy szef polskiej dyplomacji uczestniczył w ważnych negocjacjach, cywile musieli szukać schronienia przed kolejnymi niebezpieczeństwami.
Od alarmu na drony po ostrzeżenie rakietowe w ukraińskiej stolicy
Już w piątkowy poranek, gdy polityk przebywał w Kijowie, włączono najpierw żółty, a niedługo później czerwony poziom zagrożenia lotniczego.
Żółty stopień ostrzega mieszkańców przed możliwym nalotem bezzałogowców, natomiast czerwony oznacza bezpośrednie ryzyko ataku z wykorzystaniem rakiet.
Szef polskiego resortu dyplomacji dotarł do stolicy Ukrainy pociągiem w ramach niezapowiedzianej podróży. Rzecznik ministerstwa wyjaśniał, że obecność ministra stanowi wyraz wsparcia dla broniącego się państwa.
– Im bardziej Rosja atakuje, tym bardziej trzeba wspierać Ukrainę – podkreślał Maciej Wewiór.
Bezpieczeństwo Europy głównym tematem rozmów ministra w Kijowie
Z kolei w sobotę minister spraw zagranicznych podzielił się informacjami o odbytych na miejscu spotkaniach. Rozmawiał między innymi z brytyjskim doradcą do spraw bezpieczeństwa narodowego, Jonathanem Powellem.
Główną osią dyskusji były kwestie związane z ochroną europejskiego kontynentu oraz potencjalną rolą Polski w ramach formatu G20.
Pobyt szefa polskiej dyplomacji odbywał się w cieniu trwającego konfliktu, który w tym czasie wielokrotnie dał się we znaki mieszkańcom atakowanego przez Rosjan Kijowa.
Nowy pakiet pomocy wojskowej dla Ukrainy od Polski
Nasz kraj deklaruje nieprzerwaną pomoc dla Kijowa. Jak przekazał resort obrony Ukrainy, w planach jest przekazanie kolejnej transzy wsparcia, której wartość szacuje się na 50 milionów euro. Wśród sprzętu znajdą się m.in. elementy obrony powietrznej.
Te doniesienia zostały potwierdzone przez wiceszefa Ministerstwa Obrony Narodowej, Pawła Zalewskiego.
Temat wspierania wschodniego sąsiada poruszył również szef MON, Władysław Kosiniak-Kamysz. Zaznaczył on jednak wyraźnie, że pomoc nie może wpływać negatywnie na zdolności bojowe polskich sił zbrojnych ani na nasze bezpieczeństwo narodowe.
– Granicą w kwestii udzielania wsparcia jest bezpieczeństwo państwa polskiego i zasoby sił zbrojnych – mówił szef MON.
Dalsze wsparcie bez uszczerbku dla polskiego bezpieczeństwa
Choć rząd planuje kontynuację pomocy militarnej, nie zamierza robić tego kosztem własnej armii. Na front ma trafiać głównie uzbrojenie wycofywane ze służby w Polsce lub takie, którego cykl życiowy dobiega końca, ale które wciąż stanowi wartość bojową dla wojsk ukraińskich.
Sama podróż ministra do Kijowa miała charakter czysto polityczny. Jednak seria alarmów i dźwięki przechwytywanych pocisków na dobitnie przypomniały, że tuż za drzwiami gabinetów toczy się brutalna walka.