Kevin Durant celuje w kolejne igrzyska. Czy zagra w Los Angeles 2028?

Kevin Durant, wybitny koszykarz ligi NBA, wkrótce skończy 38 lat, ale nie zamierza kończyć reprezentacyjnej kariery. Złoty medalista igrzysk chce wziąć udział w zawodach w Los Angeles 2028. Doświadczony zawodnik podkreśla, że gra dla kraju to dla niego niesamowita radość, a występy w kadrze przynoszą mu mnóstwo pozytywnych doświadczeń.

Ręka koszykarza w czarnej rękawiczce wrzuca piłkę do kosza w pustej hali. O planach Kevina Duranta przeczytasz w Eska.
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Ręka osoby w czarnej rękawiczce wpychająca piłkę do kosza na pustej hali sportowej.

Igrzyska zmieniają spojrzenie na świat

Kevin Durant, dwukrotny mistrz NBA z Golden State Warriors i MVP finałów w latach 2017 oraz 2018, podkreśla znaczenie gry w reprezentacji. Według koszykarza, podróże na turnieje międzynarodowe wpłynęły na jego postrzeganie życia. Zawodnik miał okazję odwiedzić miasta takie jak Dubaj, Abu Zabi, Londyn, Paryż czy Madryt.

Durant zachęca innych koszykarzy do reprezentowania barw narodowych. Dzięki wyjazdom z kadrą mógł poznać miejsca, o których wcześniej nawet nie śnił. Te cenne doświadczenia uważa za jedne z najważniejszych w swoim życiu.

"Byłem dzięki przygotowaniom do igrzysk i samym turniejom w Dubaju, Abu Zabi, Londynie, Paryżu, Na Wyspach Kanaryjskich, w Madrycie... Te wszystkie miejsce zmieniły moją perspektywę, nie tylko na samą grę, ale generalnie życie. Byłem w tylu miejscach, o których odwiedzeniu nawet nie marzyłem. Zebrane doświadczenia to coś najlepszego, co przytrafiło mi się w życiu. Zachęcam wszystkich, by grali dla swojego kraju" - powiedział zawodnik.

Trenerzy zachwyceni postawą Duranta

Miniony sezon przyniósł koszykarzowi awans na piąte miejsce na liście najskuteczniejszych strzelców wszech czasów NBA. Na jego koncie jest obecnie 32 597 punktów, co pozwoliło mu wyprzedzić samego Michaela Jordana. Jeżeli zawodnik utrzyma formę, ma szansę prześcignąć w zestawieniu Kobego Bryanta (33 643 pkt).

Steve Kerr, trener kadry USA na igrzyskach w Paryżu, uważa Duranta za najlepszego gracza amerykańskiej reprezentacji w historii turniejów FIBA. Szkoleniowiec docenia nie tylko talent koszykarza, ale również jego niezwykłą skuteczność przy krótkim czasie na przygotowania do rozgrywek międzynarodowych.

"Kevin jest dla mnie numerem 1 w międzynarodowej rywalizacji. Przed turniejami FIBA nie ma zbyt wiele czasu na wypracowanie zgrania, wdrożenie systemu. Kevin jest chyba jednym z najbardziej zabójczych strzelców w historii koszykówki. Jeśli więc trzeba zdobyć punkty, a ma się tylko pięć dni na treningi, a potem mecze – rozgrywane według innych zasad, przeciwko koszykarzom, których się nie zna, to Kevin Durant jest idealnym zawodnikiem w tych warunkach. Po prostu jest zasada: podaj piłkę Kevinowi" - powiedział Kerr komplementując doświadczonego gracza.

"Nie ma Kevina, nie ma złota" - ocenił Popovich.

"Czuję się zaszczycony i wzruszony tymi wyróżnieniami. W reprezentacji w przeszłości grało przecież tak wielu wspaniałych zawodników, choć prawdopodobnie nie nie tak długo jak ja. Uważam, że trzeba grać w zespole narodowym. Myślę, że właśnie na tym opierała się moja kariera – po prostu pojawiałem się na miejscu i pozwalałem, by sprawy potoczyły się tak, jak mają się potoczyć. Miałem okazję pracować z wybitnymi trenerami w reprezentacji. Dlatego do niej wracam" - dodał filozoficznie 16-krotny uczestnik Meczu Gwiazd NBA, mistrz świata z 2010 r.

Rolki