- Jeff Landry, gubernator Luizjany wyznaczony przez Donalda Trumpa na wysłannika ds. Grenlandii, zadeklarował, że przejęcie kontroli nad wyspą przez USA jest możliwe.
- Landry zapowiedział, że w marcu uda się na Grenlandię, by pracować nad realizacją tego celu. Stwierdził też, że Donald Trump poważnie podchodzi do tego planu i określił już swoje warunki.
- Nominacja i wypowiedzi Landry'ego wywołały reakcję dyplomatyczną Danii. Szef duńskiego MSZ wezwał w tej sprawie amerykańskiego ambasadora.
- Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej Radia ESKA.
„Jest do zawarcia deal”
W wywiadzie dla telewizji Fox News Jeff Landry wyraził przekonanie, że sfinalizowanie transakcji w sprawie Grenlandii jest tylko kwestią czasu. Stwierdził, że były prezydent USA poważnie podchodzi do planu przejęcia kontroli nad strategicznie położoną wyspą.
„Naprawdę wierzę, że jest do zawarcia deal, który należy zrobić, i który zostanie zawarty, gdy to wszystko się wyjaśni” – oświadczył Landry. Dodał, że warunki zostały już określone, a zadanie dopięcia szczegółów będzie należało do przyszłej administracji. „Prezydent jest poważny. Myślę, że określił swoje warunki. Powiedział Danii, czego chce, a teraz chodzi o to, by sekretarz (stanu Marco) Rubio i wiceprezydent J.D. Vance zawarli deal” – powiedział.
Reakcja Danii i brak doświadczenia
Powołanie Landry'ego na to stanowisko wywołało natychmiastową reakcję Kopenhagi. Szef duńskiej dyplomacji, Lars Lokke Rasmussen, wezwał w tej sprawie ambasadora USA. Wątpliwości co do kompetencji gubernatora Luizjany wyrażały także media. Tygodnik „Economist” już na początku stycznia podkreślał, że jest on osobą całkowicie niezorientowaną w polityce zagranicznej.
Sam Landry nie kryje swoich intencji, pisząc w mediach społecznościowych, że jego celem będzie praca na rzecz „włączenia Grenlandii do USA”.
Konserwatysta od Dziesięciu Przykazań
Jeff Landry jest znany w Stanach Zjednoczonych jako polityk o skrajnie konserwatywnych poglądach. Wsławił się między innymi walką z nauczycielami i bibliotekarzami w sprawie dostępu do książek, które jego zdaniem „seksualizują dzieci”.
Niedawno podpisał również ustawę, która miała uczynić Luizjanę pierwszym stanem z obowiązkiem wywieszania Dziesięciu Przykazań we wszystkich szkołach publicznych i na uczelniach. Nowe prawo zostało jednak zaskarżone przez organizacje broniące praw obywatelskich, a sąd tymczasowo zablokował jego wdrożenie.