Trzaskowski o kulisach porażki z Nawrockim. "Dostałem między zęby"

2026-03-03 15:04

Rafał Trzaskowski w rozmowie z Żurnalistą wrócił pamięcią do nocy wyborczej, w której musiał uznać wyższość Karola Nawrockiego. Prezydent Warszawy opowiedział o emocjonalnym rollercoasterze – od euforii po exit pollach, przez narastający niepokój, aż po brutalne zderzenie z rzeczywistością o poranku.

Rafał Trzaskowski

i

Autor: ART SERVICE / Super Express

Mimo optymistycznych prognoz exit poll, Rafał Trzaskowski ostatecznie przegrał wyścig o prezydenturę z Karolem Nawrockim. Włodarz stolicy opisał poranek po ogłoszeniu wyników jako bolesne doświadczenie, w którym mieszały się ulga, zmęczenie i złość. Przyznał również, że przedwczesny triumfalizm sztabu mógł być podyktowany zwykłym, ludzkim wyczerpaniem.

Wstępne szacunki dawały nadzieję na sukces obecnego prezydenta Warszawy. Radość okazała się jednak przedwczesna, bo kolejne spływające dane przechylały szalę zwycięstwa na stronę Karola Nawrockiego. Trzaskowski wrócił wspomnieniami do tamtego wieczoru w szczerym wywiadzie.

„Usiedliśmy ze znajomymi, nie strzelały szampany, ale piliśmy jakieś wino i pojawiły się, po dwóch godzinach bodajże, te wyniki dużo gorsze” – relacjonował u Żurnalisty.

Początkowo w otoczeniu kandydata panował względny spokój. Współpracownicy uspokajali go, tłumacząc, że w pierwszej kolejności zliczane są głosy z mniejszych obwodów, co może tymczasowo zaburzać ostateczny obraz poparcia.

Narastający pesymizm

Niestety, negatywny trend nie ulegał odwróceniu. Z biegiem czasu do sztabu zaczęły docierać coraz bardziej niepokojące sygnały bezpośrednio z ośrodków badawczych.

„Po kolejnych dwóch godzinach zaczęły dochodzić informacje z sondażowni, że to nie idzie w dobrą stronę, że to idzie w złą stronę” – wspominał.

Przytłoczony rozwojem sytuacji oraz trudami wielomiesięcznej i intensywnej kampanii, polityk zrezygnował z dalszego śledzenia słupków poparcia w nocy.

„Byłem tak zmęczony i było źle, więc nie widziałem sensu, by dalej czekać i poszedłem spać” – dodał.

Przebudzenie przyniosło bolesną konfrontację z nową rzeczywistością polityczną i ostatecznym wynikiem głosowania.

„Rano, kiedy się obudziłem po czterech, pięciu godzinach, jednak to uderzenie prosto w czoło, że wybory są przegrane” – relacjonował Trzaskowski.

Emocje, jakie towarzyszyły mu po zakończeniu wyścigu, były mieszanką skrajnych odczuć. Fizyczne i psychiczne wyeksploatowanie spotęgowało reakcję na przegraną.

Trzaskowski wrócił do słów Tuska o Murańskim. Wymowna ocena po miesiącach

„Po pierwsze jest koniec kampanii, to jest jakby ogromna ulga i zejście adrenaliny. Po prostu człowiek jest piekielnie zmęczony. Jest olbrzymi szok, że jednak się dostało między zęby. U mnie to raczej powodowało wkurzenie, że taka szansa i się nie udało” – wskazał.

Czy ogłoszenie sukcesu było błędem?

Prowadzący podcast poruszył też wątek ogłoszenia wygranej przez samego kandydata oraz jego sztabowców tuż po zamknięciu lokali wyborczych. Rafał Trzaskowski przyznał, że z perspektywy czasu ocenia to jako potencjalne potknięcie.

„Być może tak, do nas dochodziły informacje, że będzie lepiej, a nie gorzej. Wszyscy się zaklinali, że te wyniki się poprawią, a nie pogorszą” – mówił.

Wyjaśnił, że po długim okresie żelaznej dyscypliny i pilnowania każdego kroku, pozwolił sobie na chwilę słabości podyktowaną optymizmem i zmęczeniem.

„Trzeba było zachować zimną krew i powiedzieć, że nic nie wiadomo, ale wyszedłem, uznałem, że wszystko idzie w dobrą stronę, byłem optymistą. Wreszcie po tym roku trzymania się w karbach i pilnowania, żeby nie popełnić żadnego błędu, uznałem, że zaryzykuję i uznam, że się udało, a się nie udało” – podsumował włodarz stolicy.

W naszej galerii zobaczysz, jak mieszka Rafał Trzaskowski:

Sonda
Jak oceniasz działalność Rafała Trzaskowskiego?
Gwiazdy "Gry o tron" i "Indiany Jonesa" w polskim filmie. Zachwycają się naszym krajem | WYWIAD ESKA