Spis treści
Włodzimierz Czarzasty wściekły na posłów PiS. Poszło o polityków ukraińskiego pochodzenia
Włodzimierz Czarzasty, na co dzień opanowany i raczej studzący emocje na sali obrad, tym razem nie wytrzymał. Do utraty równowagi doprowadzili go przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości, którzy poruszyli temat ukraińskiego pochodzenia części polityków zasiadających w obecnym rządzie.
Awantura wybuchła po słowach wiceministra nauki Andrzeja Szeptyckiego, który w piątek na antenie TOK FM mówił o stosunku Ukraińców do Ukraińskiej Powstańczej Armii. Jak wyjaśniał polityk, dla ukraińskiego społeczeństwa UPA to przede wszystkim formacja walcząca z Sowietami o niepodległość ich ojczyzny. Stwierdził, że Ukraińcy widzą w członkach UPA odpowiedników polskich żołnierzy niezłomnych, z pełnym bagażem pozytywnych i negatywnych skojarzeń.
Wypowiedź Szeptyckiego spotkała się z ostrą reakcją Przemysława Czarnka we wtorkowym Sejmie. Poseł PiS wniósł o przerwę i zwołanie Konwentu Seniorów, aby wyjaśnić, czemu w gabinecie Donalda Tuska wciąż znajdują się Ukraińcy, którzy - jak stwierdził - obrażają Polaków. Głos zabrał również Janusz Kowalski (obecnie niezrzeszony, wcześniej w PiS), ogłaszając start kontroli poselskiej dotyczącej zatrudniania cudzoziemców w administracji rządowej. Słowa prawicowych posłów wywołały stanowczą reakcję Włodzimierza Czarzastego, który nie krył oburzenia postawą parlamentarzystów.
– To jest skandal, że szukacie w rządzie ludzi pochodzenia ukraińskiego, żydowskiego, a za chwilę będziecie szukali gejów. Potępiam to jako marszałek Sejmu. Potępiam to w sposób jednoznaczny –
Swojego oburzenia nie krył także inny przedstawiciel prezydium, Szymon Hołownia. Marszałek Sejmu ocenił, że działania Przemysława Czarnka i Janusza Kowalskiego przypominają obrzydliwe polowanie na obywateli polskich, którzy nie ukrywają swoich ukraińskich korzeni.