Trudny początek Lecha Poznań
Lech Poznań po udanych występach w Superpucharze Polski (3:1 z Górnikiem Zabrze) i eliminacjach Ligi Mistrzów (4:1 z Aarhus GF) przystępował do meczu z dużymi nadziejami. Niestety, na inaugurację Ekstraklasy zespół musiał zadowolić się bezbramkowym remisem z Cracovią. Gospodarze starali się kontrolować przebieg wydarzeń na murawie, jednak szybko napotkali zdecydowany opór ze strony zawodników z Krakowa.
Defensywa prowadzona przez Bartosza Grzelaka zneutralizowała większość ataków poznaniaków, a bramkarz Sebastian Madejski wykazał się dobrą dyspozycją. Między 20. a 23. minutą gospodarze stworzyli najgroźniejsze sytuacje, ale zabrakło im wykończenia. Z dystansu uderzał m.in. Antoni Kozubal, a szwedzki napastnik Mikael Ishak spudłował z kilku metrów.
Kontrowersje i powrót Marchwińskiego
Do niecodziennej sytuacji doszło w 53. minucie. Sędzia Damian Sylwestrzak podyktował początkowo rzut wolny dla Cracovii po zagraniu piłki ręką przez bramkarza Lecha, Mateusza Lisa, który interweniował poza polem karnym. Arbiter pokazał Lisowi czerwoną kartkę, ale po interwencji systemu VAR i krótkiej weryfikacji okazało się, że zawodnik zachował się zgodnie z przepisami, a decyzja została cofnięta.
Mimo optycznej przewagi „Kolejorza”, to Cracovia stworzyła znakomitą szansę w samej końcówce. Gustav Henriksson główkował celnie, ale Lis stanął na wysokości zadania. Warto odnotować powrót na ligowe boiska Filipa Marchwińskiego, wypożyczonego niedawno z Lecce, który zadebiutował w barwach Cracovii przeciwko macierzystemu klubowi, w którym przed laty świętował zdobycie mistrzostwa.