Spis treści
Zainteresowanie wiosennym spotkaniem Władysława Kosiniaka-Kamysza z Donaldem Trumpem zyskało w ostatnich dniach na sile. Dyskusję napędził komunikat Adama Bielana, który pochwalił się swoim udziałem w aranżacji kontaktów szefa MON z niezwykle istotną osobistością ze Stanów Zjednoczonych, ważniejszą rzekomo od samego sekretarza obrony, Pete'a Hegsetha.
Niedługo potem minister obrony narodowej potwierdził, że wczesną wiosną rzeczywiście zamienił kilka słów z obecnym prezydentem-elektem. Do tych doniesień postanowił oficjalnie nawiązać prezes Rady Ministrów.
Donald Tusk ucina spekulacje o bazach wojskowych
Podczas wywiadu na antenie TVN24 premier zmierzył się z pytaniami o kulisy tego tajemniczego spotkania. Od samego początku rozmowy dał jednak do zrozumienia, że nie planuje relacjonować przebiegu dyskusji w najdrobniejszych szczegółach.
– To zbyt ciekawa rozmowa, żeby o niej publicznie mówić – powiedział Tusk. Premier podkreślił jednocześnie, że rozmowa Kosiniaka-Kamysza z Trumpem nie dotyczyła kwestii amerykańskich baz wojskowych. – Bazy nie były tematem tamtej rozmowy – zaznaczył.
Sytuacja w Polsce tematem dyskusji z Trumpem
Donald Tusk odmówił precyzyjnego wymienienia poruszanych wątków przez wicepremiera i amerykańskiego polityka. Dał jednak do zrozumienia, że główna uwaga rozmówców skupiała się wokół spraw ściśle związanych z klimatem politycznym nad Wisłą.
– Rozmowa miała dyskrecjonalny charakter i dlatego czuję się zobowiązany do dyskrecji. Dotyczyła raczej sytuacji wewnętrznej w Polsce, tak bym powiedział najdelikatniej – powiedział szef rządu. Premier dodał również, że szczegóły tej rozmowy mogą kiedyś stać się publiczne. – Kiedyś historia się dowie – stwierdził.
Nadal nie ma pewności co do pełnej agendy tamtego wydarzenia. Premier kategorycznie wykluczył jednak, by w trakcie tego niejawnego spotkania poruszono gorący ostatnio temat lokalizacji baz militarnych, który rozpala polityczne emocje po obu stronach oceanu.