- Słowa Donalda Tuska o „znanej postaci”, czyli Jacku Murańskim, na stałe zapisały się w historii polskiej polityki.
- Rafał Trzaskowski ostatecznie musiał uznać wyższość Karola Nawrockiego i nie wprowadził się do Pałacu Prezydenckiego.
- Eksperci wielokrotnie sugerowali, że „niedźwiedzia przysługa” premiera mogła zaważyć na wyniku wyborów.
- Po wielu miesiącach milczenia niedoszły prezydent skomentował zachowanie lidera swojego obozu.
Trzaskowski u Żurnalisty. Wraca temat Murańskiego
Minęło już dziewięć miesięcy od momentu, gdy Polacy wybrali głowę państwa. Kurz po wyborczej porażce z Karolem Nawrockim opadł na tyle, że Rafał Trzaskowski zdecydował się na szczerą rozmowę w popularnym podcaście "Żurnalisty". W trakcie obszernego wywiadu nie mogło zabraknąć pytań o finisz kampanii, który według wielu analityków był obarczony poważnymi błędami. Głównym punktem odniesienia stała się głośna wypowiedź Donalda Tuska, w której premier powołał się na Jacka Murańskiego – aktora i kontrowersyjnego zawodnika freak-fightowych federacji takich jak FAME MMA, Prime MMA czy CLOUT MMA.
Radosław Piesiewicz ujawnił swoje zarobki. Prezes PKOl mówi wprost
Prezydent Warszawy postanowił osobiście ustosunkować się do tamtej specyficznej „pomocy” ze strony szefa rządu.
- To jest tak, że każdemu towarzyszą olbrzymie emocje, bo te wybory miały olbrzymią stawkę, w związku z tym każdy próbował się włączyć, jak mógł, i pomagać. To nie jest też tak, że wszystko jest rozpisane na role, i że idealnie przygotowane i tak dalej, tylko w tym ostatnim tygodniu towarzyszyła nam taka masa emocji, że każdy próbował wspomóc kampanię tak jak umiał, a nie każdy jakby miał na to dobry pomysł - powiedział ostatni kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta u "Żurnalisty".
Ostatni fragment wypowiedzi byłego kandydata na prezydenta brzmi wyjątkowo wymownie. Rafał Trzaskowski dał do zrozumienia, że choć intencje były dobre, to Donald Tusk niekoniecznie miał trafiony pomysł na wsparcie kampanii w jej kluczowym momencie. Czy ta niefortunna wypowiedź rzeczywiście przesądziła o wyniku wyborczym? To pytanie wciąż pozostaje otwarte.