Taki Sejm po wyborach? Konfederacja i Braun mogą mieć klucz do władzy

2026-07-01 11:52

Najnowsze badanie opinii publicznej United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski wskazuje, że choć Koalicja Obywatelska zajmuje pozycję lidera, droga do sformowania rządu będzie dla niej wyboista. Kalkulacja podziału mandatów ujawnia, że to Konfederacja oraz Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna mogą okazać się języczkiem u wagi w nowym parlamencie.

Donald Tusk uśmiechnięty i Jarosław Kaczyński z poważną miną na tle biało-czerwonej flagi oraz sali plenarnej Sejmu. Grafika symbolizuje wyniki sondaży, gdzie KO wyprzedza PiS. Przeczytaj więcej o poparciu partii politycznych na naszym portalu.
Autor: Robert Trojanowski
  • Rezultaty świeżego badania United Surveys dowodzą, że pierwsza lokata Koalicji Obywatelskiej absolutnie nie daje jej możliwości sformowania rządu w pojedynkę.
  • W procesie budowania sejmowej większości kluczowy głos zyskają ugrupowania konserwatywne, mianowicie Konfederacja oraz formacja dowodzona przez Grzegorza Brauna.
  • Sprawdź, w jaki sposób zaktualizowany podział sił w parlamencie rzutuje na perspektywy przejęcia sterów państwa i kto dysponuje realnymi szansami na utworzenie gabinetu.

Opublikowane wyniki badania niosą ze sobą nieoczywiste wnioski dla osób uczestniczących w głosowaniu. Okazuje się bowiem, że ostateczny triumf w wyścigu do urn nie musi płynnie przekładać się na faktyczne objęcie sterów w państwie. Koalicja Obywatelska bezsprzecznie króluje w zestawieniu poparcia, ale dopiero w momencie przeliczania głosów na konkretne miejsca w sali posiedzeń ujawnia się prawdziwa polityczna układanka. W tej zawiłej sytuacji decydujący głos na politycznej szachownicy zyskają prawdopodobnie ugrupowania reprezentujące prawą stronę sceny.

Hołownia zakpił z teorii o otruciu Nawrockiego. „Mielibyśmy grubą aferę”

Najświeższy pomiar przeprowadzony przez pracownię United Surveys by IBRiS na zlecenie Wirtualnej Polski dowodzi, że chęć poparcia Koalicji Obywatelskiej deklaruje wprost 29,2 proc. ankietowanych. Taki rezultat oznacza delikatny zjazd notowań, bowiem wynik obniżył się o 0,5 punktu procentowego, jeśli zestawić go z analogicznym badaniem realizowanym w połowie czerwca.

Poparcie partii politycznych: KO na czele, PiS depcze po piętach

Wiceliderem najnowszego zestawienia pozostaje Prawo i Sprawiedliwość, uzyskując zaufanie na poziomie 24,2 proc. wyborców. W przypadku formacji zarządzanej twardą ręką przez Jarosława Kaczyńskiego mamy do czynienia z kosmetycznym drgnięciem w górę o 0,1 punktu procentowego. W obecnej sytuacji rynkowej dystans dzielący liderującą Koalicję Obywatelską od drugiego PiS zatrzymał się na poziomie równej wartości pięciu punktów procentowych.

Ostatnie miejsce na wirtualnym podium zajmuje Konfederacja kierowana przez Sławomira Mentzena, dla której 10,7 proc. poparcia stanowi odczuwalny spadek wynoszący 1,5 pkt proc. Niemalże na plecach tej partii znajduje się Konfederacja Korony Polskiej pod wodzą Grzegorza Brauna, gdyż swój głos zamierza na nią oddać aż 10,1 proc. uczestników sondażu. Przy tej konkretnej formacji badacze odnotowali jednak nieznaczny przypływ zwolenników rzędu 0,5 punktu procentowego.

Zaszczyt zasiadania w ławach sejmowych przypadłby w udziale jeszcze przedstawicielom Lewicy, którą wspiera 7,8 proc. głosujących. Reszta komitetów musiałaby zadowolić się pozycją poniżej progu dającego wstęp do parlamentu. Ludowcy z PSL zanotowali wynik 4,1 proc., działacze Partii Razem zgromadzili 2,8 proc., z kolei Polska 2050 przekonała zaledwie 1,1 proc. wyborców. Niezwykle interesujący pozostaje fakt, że dokładnie co dziesiąty pytany wciąż waha się przed podjęciem ostatecznej decyzji.

Symulacja miejsc w Sejmie: Podział mandatów zaskakuje

Najpotężniejszą sejmową reprezentacją dysponowałaby bez cienia wątpliwości Koalicja Obywatelska. Posiłkując się zaawansowanym algorytmem przeliczania głosów stworzonym przez prof. Jarosława Flisa pracującego na Uniwersytecie Jagiellońskim, przeprowadzono szczegółową kalkulację. Pokazała ona czarno na białym, że sojusz dowodzony przez ekipę Donalda Tuska zabezpieczyłby dla siebie 165 foteli w gmachu przy ulicy Wiejskiej.

Reprezentanci Prawa i Sprawiedliwości mogliby liczyć na objęcie dokładnie 135 miejsc na sali obrad. Zgodnie z badaniem, Konfederacja wprowadziłaby do budynku parlamentu grupę 58 deputowanych, podczas gdy Konfederacja Korony Polskiej, w której stery dzierży Grzegorz Braun, obsadziłaby 55 miejsc. Dodatkowo w procesie podziału Lewica wywalczyłaby przepustki dla 47 swoich polityków.

Taki krajobraz w parlamencie jasno determinuje jedną, fundamentalną sprawę: z żadnego komitetu nie udałoby się sformować samodzielnej władzy. Aby bezpiecznie przeprowadzać ustawy i stabilnie zarządzać państwem bez oglądania się na koalicjantów, niezbędne jest zgromadzenie pod swoimi skrzydłami absolutnego minimum, czyli dokładnie 231 sprawdzonych parlamentarzystów.

Potencjalne koalicje po wyborach: Konserwatyści mogą dominować

Wariant złączenia sił przez Koalicję Obywatelską oraz Lewicę przyniósłby obu tym formacjom łącznie 212 poselskich szabel. Taka wartość okazuje się zdecydowanie niewystarczająca do tego, aby zagwarantować bezpieczne głosowania w izbie niższej parlamentu. Bez zjednania sobie przychylności jeszcze jednego, solidnego stronnictwa politycznego, wspomniany obóz centralno-lewicowy nie zdołałby skutecznie sprawować władzy w sejmowych murach.

Diametralnie inne perspektywy kreślą się dla ugrupowań skręcających silnie w prawą stronę. Przymierze złożone z posłów PiS, Konfederacji oraz Konfederacji Korony Polskiej dysponowałoby potężną armią 248 polityków. Taki wynik z dużą nawiązką gwarantuje większość niezbędną do przeforsowania własnego premiera i tworzy wymarzoną przestrzeń do prowadzenia zaawansowanych negocjacji o kształcie nowego rządu.

Przedstawiona kalkulacja nie stanowi jednak gwarancji bezproblemowego nawiązania współpracy między wymienionymi środowiskami. W relacjach łączących PiS, Konfederację i partię Grzegorza Brauna gołym okiem widać gigantyczne pęknięcia ideologiczne oraz gospodarcze. Zwykłe liczenie poselskich rąk do głosowania absolutnie nie jest jednoznaczne z faktem, że takowy egzotyczny sojusz nabrałby realnych, fizycznych kształtów.

Decydujący głos po głosowaniu. Konfederacja i Braun w centrum uwagi

Wyniki symulacji nie pozostawiają jednak złudzeń co do tego, że to właśnie politycy Konfederacji i formacji Konfederacja Korony Polskiej po zamknięciu urn mogą stać się głównymi bohaterami kluczowych rozmów w kuluarach. Bez ich wsparcia w postaci mandatów obóz Prawa i Sprawiedliwości nie uciuła parlamentarnej większości, podczas gdy duet Koalicji Obywatelskiej z Lewicą także pozbawiony jest narzędzi do samodzielnego dyktowania warunków.

Taki obrót spraw jasno dowodzi, że gdy opadnie powyborczy kurz, uwaga opinii publicznej skupi się nie na zwycięzcy głosowania, ale na niezwykle zawiłym procesie układania koalicyjnych klocków. Prawdziwa walka rozegra się o to, z kim liderzy zdołają wypracować kompromis. To właśnie zażarte negocjacje toczone w gabinetach wytyczą ścieżkę, którą podąży władza w naszej ojczyźnie.

Sondaż zrealizowany pod szyldem United Surveys by IBRiS na zamówienie Wirtualnej Polski odbywał się na przełomie 26 i 28 czerwca 2026 roku. Badacze zebrali opinie stosując nowatorski model łączący telefoniczne oraz internetowe ankietowanie CAWI/CATI, a wzięła w nim udział ogólnopolska grupa licząca dokładnie 1000 respondentów.

Poniżej udostępniamy fotograficzną relację z wyjątkowego wydarzenia: Karol Nawrocki zorganizował wizytę dla najważniejszych polityków Starego Kontynentu, których ugościł w murach swojej prywatnej posiadłości.

Polityka SE Google News
Express Biedrzyckiej - PROF. MARKOWSKI ALARMUJE: To jest przerażające! Potrzebne międzynarodowe mediacje z Ukrainą
Sonda
Czy PiS powinno po wyborach rozmawiać o większości z Konfederacją i partią Grzegorza Brauna?