Początki wielkiej miłości Leszka Millera
Leszek Miller od wielu lat tworzy zgodny związek ze swoją żoną Aleksandrą. Para poznała się podczas zabawy tanecznej zorganizowanej w żyrardowskim zespole szkół zawodowych przez klasę przyszłej żony polityka. Były szef rządu pojawił się tam w towarzystwie kuzyna. Jak sam przyznał po latach, jego krewny dysponował zagranicznymi płytami i dobrym sprzętem grającym, dzięki czemu był bardzo pożądanym gościem na wszelkich młodzieżowych imprezach, a on sam po prostu mu towarzyszył.
Po dotarciu na miejsce imprezy uwagę młodego Leszka Millera natychmiast przykuła pewna uczestniczka zabawy. Polityk dostrzegł przyszłą żonę siedzącą pod ścianą w towarzystwie innych dziewcząt. Wtedy właśnie poczuł, że to ta jedyna, z którą chce związać swoją przyszłość.
Podstęp przyjaciela pomógł w randkach
Spotkania z ukochaną wymagały jednak nieco sprytu ze strony przyszłego premiera. Matka pani Aleksandry nie akceptowała początkowo kandydata na zięcia, dlatego w umawianiu spotkań musiał pośredniczyć zaufany znajomy Millera o imieniu Augustyn. To on pukał do drzwi wybranki i oficjalnie zapraszał ją na wyjścia, co zostało opisane w publikacji zatytułowanej „Miller. Twardy romantyk”.
Mama nie była zadowolona, że spotykam się z Leszkiem. Więc gdy chciałam wyjść na prywatkę, przyjeżdżał do nas kumpel Leszka, Augustyn Pawłowski. Całował mamę w rękę i grzecznie pytał, czy może mnie porwać na prywatkę. Był ujmujący, czarujący, wzbudzał zaufanie i mama pozwalała mi z nim wychodzić. Nie wiedziała jednak, że tuż za rogiem czeka na mnie mój Leszek – opowiada Aleksandra Miller.
Ten młodzieńczy fortel przyniósł oczekiwane rezultaty, a ich uczucie zaowocowało później zawarciem związku małżeńskiego. Z biegiem czasu teściowa zaakceptowała ukochanego córki i zaczęła traktować go niemal jak własnego syna, uznając za idealnego partnera dla swojego dziecka.