Tajemnica pierwszych randek Leszka Millera. Były premier potrzebował wsparcia kolegi w zalotach

Leszek Miller i jego żona Aleksandra tworzą zgodne małżeństwo od dziesięcioleci. Okazuje się jednak, że początki ich relacji wymagały nie lada sprytu. Przyszły premier musiał korzystać z pomocy kolegi, ponieważ matka jego wybranki początkowo nie była do niego zbyt przychylnie nastawiona.

Leszek Miller całuje żonę Aleksandrę trzymającą różowe goździki. O ich historii miłości przeczytasz na Eska.
Autor: Marek Zieliński/SUPER EXPRESS Leszek Miller i jego żona Aleksandra obejmują się serdecznie, Leszek Miller uśmiecha się i składa buziaka żonie w policzek, trzymając w tle bukiet różowych kwiatów. Biało-czerwony herb z orłem w koronie wisi na ścianie. Zdjęcie ilustruje wywiad z byłym premierem, który można przeczytać na portalu Super Biznes.

Początki wielkiej miłości Leszka Millera

Leszek Miller od wielu lat tworzy zgodny związek ze swoją żoną Aleksandrą. Para poznała się podczas zabawy tanecznej zorganizowanej w żyrardowskim zespole szkół zawodowych przez klasę przyszłej żony polityka. Były szef rządu pojawił się tam w towarzystwie kuzyna. Jak sam przyznał po latach, jego krewny dysponował zagranicznymi płytami i dobrym sprzętem grającym, dzięki czemu był bardzo pożądanym gościem na wszelkich młodzieżowych imprezach, a on sam po prostu mu towarzyszył.

Po dotarciu na miejsce imprezy uwagę młodego Leszka Millera natychmiast przykuła pewna uczestniczka zabawy. Polityk dostrzegł przyszłą żonę siedzącą pod ścianą w towarzystwie innych dziewcząt. Wtedy właśnie poczuł, że to ta jedyna, z którą chce związać swoją przyszłość.

Podstęp przyjaciela pomógł w randkach

Spotkania z ukochaną wymagały jednak nieco sprytu ze strony przyszłego premiera. Matka pani Aleksandry nie akceptowała początkowo kandydata na zięcia, dlatego w umawianiu spotkań musiał pośredniczyć zaufany znajomy Millera o imieniu Augustyn. To on pukał do drzwi wybranki i oficjalnie zapraszał ją na wyjścia, co zostało opisane w publikacji zatytułowanej „Miller. Twardy romantyk”.

Mama nie była zadowolona, że spotykam się z Leszkiem. Więc gdy chciałam wyjść na prywatkę, przyjeżdżał do nas kumpel Leszka, Augustyn Pawłowski. Całował mamę w rękę i grzecznie pytał, czy może mnie porwać na prywatkę. Był ujmujący, czarujący, wzbudzał zaufanie i mama pozwalała mi z nim wychodzić. Nie wiedziała jednak, że tuż za rogiem czeka na mnie mój Leszek – opowiada Aleksandra Miller.

Ten młodzieńczy fortel przyniósł oczekiwane rezultaty, a ich uczucie zaowocowało później zawarciem związku małżeńskiego. Z biegiem czasu teściowa zaakceptowała ukochanego córki i zaczęła traktować go niemal jak własnego syna, uznając za idealnego partnera dla swojego dziecka.

NOWA PARTIA NA SCENIE?! Morawiecki i Pełczyńska złączą siły?! Szokujący scenariusz w studiu