Sejm wzywa Rzeczniczkę Praw Dziecka do tablicy. Poważne zarzuty o mobbing w tle

2026-06-11 13:22

Parlamentarzyści zapowiadają zwołanie specjalnego posiedzenia połączonych komisji sejmowych w związku z niepokojącymi informacjami płynącymi z Biura Rzecznika Praw Dziecka. Pracownicy skarżą się na fatalną atmosferę, potężne przeciążenie pracą oraz rzekomy mobbing. Posłanka Koalicji Obywatelskiej Monika Rosa oficjalnie potwierdziła, że politycy będą domagać się natychmiastowych wyjaśnień. Sama instytucja zdecydowanie odrzuca oskarżenia i kategorycznie odpiera medialne zarzuty.

Monika Horna-Cieślak
Autor: Wojciech Olkusnik/ East News

Burza wokół RPD w Sejmie. Posłowie zapowiadają kontrolę

Sytuacja w Biurze Rzecznika Praw Dziecka trafi na wokandę polskiego parlamentu. Szokujące ustalenia mediów dotyczące rzekomych patologii wewnątrz urzędu doprowadziły do natychmiastowej reakcji polityków, którzy zdecydowali się zorganizować wspólne obrady Komisji Polityki Społecznej i Rodziny oraz Komisji do spraw Dzieci i Młodzieży.

O takim obrocie spraw poinformowała opinię publiczną posłanka Koalicji Obywatelskiej, Monika Rosa.

Wszystko wskazuje na to, że Monika Horna-Cieślak będzie musiała stawić się przed posłami i drobiazgowo odnieść się do formułowanych oskarżeń na temat trudnych warunków zatrudnienia w kierowanej przez nią instytucji.

„Wspólnie z Przewodniczącą Katarzyną Ueberhan podjęłyśmy decyzję o zwołaniu posiedzenia połączonych Komisji Polityki Społecznej i Rodziny oraz Komisji ds. Dzieci i Młodzieży. Oczekujemy wyjaśnień w związku z informacjami medialnymi o sytuacji w Biurze Rzeczniczki Praw Dziecka” – napisała Rosa.

Pracownicy mówią o gigantycznej presji w Biurze Rzecznika Praw Dziecka

Jak wynika z dziennikarskiego śledztwa reporterek telewizji TVN24, rzeczywistość za drzwiami instytucji drastycznie odbiega od wysokich standardów. Byli i aktualni podwładni opowiadają o potężnej presji, z jaką rzekomo muszą się na co dzień zmagać. W ich wstrząsających relacjach regularnie przewija się wątek nadmiaru obowiązków, ciągłego napięcia, a także ogromnych kosztów ponoszonych w życiu prywatnym, takich jak podupadające zdrowie czy zaniedbywanie własnych rodzin. Powstaje naturalna wątpliwość, czy to zaledwie żale garstki niezadowolonych urzędników, czy dowód na systemowy problem w urzędzie mającym z definicji dbać o komfort innych.

Pierwszym odważnym, który postanowił przenieść spór na salę sądową, jest młody mecenas Łukasz Korzeniowski. Ten dawny pracownik Biura Rzecznika Praw Dziecka jako pierwszy zainicjował publiczną dyskusję o nadużyciach. Mężczyzna domaga się teraz oficjalnych przeprosin oraz finansowej rekompensaty, wprost zarzucając dawnemu pracodawcy stosowanie mobbingu.

Materiał stacji TVN24 sugeruje, że odważny krok prawnika zachęcił kolejnych milczących dotąd świadków do przerwania zmowy milczenia i ujawnienia kulisów pracy w urzędzie. Dziennikarki dotarły do wielu osób, w tym m.in. nauczycieli, psychologów, adwokatów oraz doświadczonych specjalistów znających od podszewki funkcjonowanie placówek opiekuńczych i kuratoriów oświaty.

Biuro Rzecznika Praw Dziecka odpiera oskarżenia i wydaje oświadczenie

Kierownictwo urzędu błyskawicznie zareagowało na te publikacje obszernym komunikatem, w którym kategorycznie neguje medialne doniesienia. Instytucja twardo argumentuje, że aktualny protokół sporządzony przez Państwową Inspekcję Pracy nie zawiera ani jednego zalecenia pokontrolnego, a do sekretariatu nie trafił jak dotąd żaden oficjalny pozew z powództwa o mobbing.

Przedstawiciele biura doprecyzowują, że dwie toczące się obecnie batalie sądowe to wyłącznie powództwa o przywrócenie na stanowisko, wytoczone przez niedawno zwolnionych urzędników. Kategorycznie zdementowano również jakiekolwiek doniesienia o rzekomym śledzeniu czy potajemnym kontrolowaniu zespołu.

Administracja rzecznika broni się argumentem o fatalnym stanie organizacyjnym odziedziczonym po poprzednikach. Zmiany strukturalne miały być absolutnie niezbędne do tego, aby w ogóle móc skutecznie i realnie działać w interesie najmłodszych. W oficjalnym dokumencie pochwalono się również ogromnym powiększeniem kadr od momentu przejęcia sterów przez nową szefową zespół rozrósł się z poziomu 72 osób do ponad 160 etatów.

Monika Horna-Cieślak tłumaczy się z dramatycznego stanu instytucji

Główna zainteresowana, Monika Horna-Cieślak, w swoich odpowiedziach nie unika konfrontacji i otwarcie przyznaje, że po wejściu do instytucji zastała obraz nędzy i rozpaczy, który wymagał pilnych reform.

Obecna szefowa urzędu stanowczo podkreśla, że bolesne kroki naprawcze były jedynym rozsądnym rozwiązaniem, aby biuro mogło znowu normalnie funkcjonować i należycie wypełniać powierzone mu ustawowo zadania.

– Objęłam urząd w tragicznym stanie organizacyjnym. Sytuacja była dramatyczna. Na początku mojej pracy otrzymałam negatywny raport NIK za kadencję mojego poprzednika. W raporcie wskazywano na fikcyjne wykonywanie obowiązków – mówiła rzeczniczka.

– Musiałam podjąć określone działania, aby urząd prawidłowo działał na rzecz osób najważniejszych – dzieci. Żaden pracodawca nie może zagwarantować, że nie będzie żadnych zwolnień. Odkąd objęłam urząd, dostałam dwa raporty NIK, oba były pozytywne za mojej kadencji – przekonywała RPD.

Rozwój sytuacji w RPD to polityczna bomba z opóźnionym zapłonem

Temat budzi ogromne kontrowersje, ponieważ uderza w fundamenty placówki, która w swoim DNA ma zapisaną ochronę godności, praw oraz bezpieczeństwa najsłabszych obywateli. Skoro z korytarzy tej właśnie instytucji wyciekają historie o koszmarnym strachu, przemęczeniu i ewentualnym mobbingu, parlamentarzyści dysponują wręcz obowiązkiem, by żądać prawdy o wydarzeniach toczących się za szczelnie zamkniętymi drzwiami gabinetów.

Sami pracownicy Biura Rzecznika Praw Dziecka lansują diametralnie inną opowieść, odrzucając na bok tezy o kryzysach czy niedopuszczalnych patologiach. Przedstawiciele urzędu twierdzą z całą stanowczością, że opinia publiczna otrzymuje obecnie zniekształcony wycinek rzeczywistości, podczas gdy należało twardą ręką posprzątać wieloletni bałagan, wdrożyć nową strukturę i pozyskać dodatkowe ręce do pracy. Chętnie powołują się też na korzystne oceny wystawiane przez kontrolerów NIK oraz przypominają, że polskie sądy nie wydały w tych sprawach dotychczas żadnych wyroków skazujących za mobbing. Z ich perspektywy nie jest to historia o toksycznym zarządzaniu, lecz o bolesnej cenie za konieczne zmiany, które z natury rzeczy generują opór i psują plany wielu osobom.

Z tego właśnie powodu zaplanowane spotkanie posłów może stać się przełomowym momentem afery. Politycy zyskają w końcu okazję, by odpytać kierownictwo nie tylko w kwestii reportaży, ale również prześwietlić mechanizmy antymobbingowe, powody gwałtownych zwolnień, zasadność nadgodzin i ogólny klimat w miejscu pracy.

Przyszłość Moniki Hornej-Cieślak w rękach parlamentarzystów

Monika Horna-Cieślak objęła stanowisko Rzecznika Praw Dziecka w końcówce 2023 roku. Jej polityczna nominacja miała stanowić wyraźne i symboliczne odcięcie się od burzliwej kadencji Mikołaja Pawlaka. Zupełnie niespodziewanie urząd wpadł pod jej rządami w sam środek gigantycznego kryzysu medialnego.

Spotkanie połączonych sejmowych komisji będzie pierwszym poważnym testem politycznym na tak dużą skalę. Jeżeli tłumaczenia instytucji nie usatysfakcjonują dociekliwych posłów, skandal z pewnością nie zniknie i uderzy z jeszcze większą siłą.

Warto dodać, że w przestrzeni medialnej przewijają się także lżejsze akcenty z życia instytucji. Świadczy o tym zamieszczona w serwisie galeria zdjęć, dokumentująca sytuację, w której Rzecznik Praw Dziecka przekazuje policyjnym funkcjonariuszom pluszowe misie dla najmłodszych.

Poniżej galeria zdjęć: Porównanie strojów Agaty Dudy i Marty Nawrockiej

Polityka SE Google News
Express Biedrzyckiej - wstęp
Sonda
Czy Sejm powinien dokładnie wyjaśnić sytuację w Biurze RPD?