Prof. Dudek ostro o kandydaturze Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego
Podczas występu w programie stacji Polsat News profesor Antoni Dudek skomentował sprawę wystawienia Macieja Berka jako kandydata na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Został on zaproponowany przez posłów z klubu Koalicji Obywatelskiej. Taka decyzja spotkała się ze sprzeciwem niektórych środowisk. Warto zauważyć, że dziewięć organizacji pozarządowych, działających na rzecz praworządności, wystosowało wspólny apel, prosząc Macieja Berka o rezygnację z ubiegania się o stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego. W wydanym komunikacie podkreślono, że do Sejmu wpłynęła prośba o wybór osoby, która zagwarantuje pełną niezależność i brak powiązań politycznych.
Profesor Dudek, goszcząc w programie „Punkt Widzenia Szubartowicza”, nie szczędził krytyki wobec takiego działania. Jego zdaniem, ten ruch całkowicie podważa dotychczasowe deklaracje Donalda Tuska dotyczące Trybunału. Ekspert przypomniał, że dotąd środowisko obecnego premiera opierało swoją narrację na wytykaniu oponentom upolityczniania i niszczenia Trybunału Konstytucyjnego. W ocenie profesora Antoniego Dudka, Donald Tusk popełnia w tej sytuacji jeden z najpoważniejszych błędów podczas swojej obecnej kadencji.
Według profesora, taki obrót spraw pociągnie za sobą określone skutki. Zauważył, że spotyka się z falą negatywnych komentarzy ze strony gorliwych popleczników premiera Donalda Tuska, odkąd zaczął negatywnie wypowiadać się o kandydaturze Berka. Dodał jednak, że to nie ci zagorzali fani, którzy napędzają polaryzację podobnie jak skrajni zwolennicy Jarosława Kaczyńskiego, są dla niego istotni. Ekspert skupia się na tej części społeczeństwa, która potrafi chłodno ocenić sytuację i dostrzega konsekwencje działań Donalda Tuska. W jego opinii premier zniweczył całą wypracowaną dotąd strategię swojej partii w kwestii uzdrawiania sądownictwa konstytucyjnego.
Podczas wywiadu w Polsat News prof. Dudek przywołał sytuację z 2024 roku. Wtedy to ekipa rządząca pod przewodnictwem Tuska stworzyła projekt ustawy, ostatecznie zawetowany przez prezydenta Andrzeja Dudę, który wymagał pewnego okresu przejściowego w analogicznych przypadkach. Zaplanowano wówczas czteroletnią przerwę pomiędzy pełnieniem funkcji w rządzie a ubieganiem się o miejsce w TK. Ekspert wskazał, że to rozwiązanie jest obecnie ignorowane, a jako powód podał rzekomą zmianę zdania przez premiera Tuska, co nazwał mało poważnym podejściem do polityki. Dodatkowo wyraził zdziwienie, że partnerzy koalicyjni akceptują takie decyzje premiera bez żadnego oporu.
Profesor zaznaczył, że nadszedł odpowiedni moment, aby uświadomić Donaldowi Tuskowi, iż powiela swoje błędy z przeszłości. Nawiązał w ten sposób do sytuacji z 2014 roku, opisując ówczesny wyjazd polityka do Brukseli jako ucieczkę. Według eksperta obecna sytuacja rozwija się w sposób łudząco podobny do tamtych wydarzeń.