Anna Grodzka wie, jak ma wyglądać jej pogrzeb. Zaskakujące szczegóły ceremonii pożegnania

Anna Grodzka lata temu była niezwykle popularną postacią w polskiej przestrzeni publicznej jako pierwsza transpłciowa posłanka. Zasiadała w Sejmie w latach 2011-2015 jako reprezentantka Ruchu Palikota. Choć po jednej kadencji zakończyła polityczną karierę, zapisała się w pamięci społeczeństwa. W rozmowie z magazynem "Replika" zdradziła natomiast, w jaki sposób chce zostać pożegnana po śmierci.

Przed laty Anna Grodzka była powszechnie rozpoznawalna, chętnie gościła w programach telewizyjnych i udzielała licznych wywiadów. Przeszła do historii jako pierwsza transpłciowa posłanka w krajowym parlamencie. Jej działalność polityczna wiązała się jednak z ogromną falą nienawiści, która płynęła również ze strony innych parlamentarzystów. Wielokrotnie musieliśmy być świadkami żartów na jej temat oraz prób zwracania się do niej jako do mężczyzny.

Z biegiem czasu Anna Grodzka zdecydowała się na opuszczenie świata wielkiej polityki. Skoncentrowała się na działalności w organizacjach pozarządowych, powracając do korzeni – już wcześniej była bowiem współtwórczynią oraz prezeską Fundacji Trans-Fuzja. Jej nazwisko zniknęło z gazet, a ona sama usunęła się w cień.

Obecnie była parlamentarzystka rzadko bywa na salonach, sporadycznie pojawiając się jedynie na wybranych inicjatywach kulturalnych i społecznych. Goszcząc jakiś czas temu w cyklu Onet Small Talk przyznała:

„Wycofałam się z polityki. Mimo że pojawiły się możliwości dalszego bycia w parlamencie, nie startowałam w wyborach. Zajęłam się swoim hobby, komponuję muzykę filmową. Trzymam się jak najdalej od polityki, bo polityka nie jest dla osób z misją, polityka jest dla szachistów. Ja się do tego po prostu nie nadaję”.

Anna Grodzka o swoim pożegnaniu. Wie, jak ma wyglądać jej pogrzeb

W wywiadzie udzielonym magazynowi "Replika" w 2025 roku, Anna Grodzka zdradziła swoje przemyślenia dotyczące ceremonii pogrzebowej. Okazało się, że była przedstawicielka Ruchu Palikota ma w głowie bardzo spójny i dość nietypowy plan na to ostatnie pożegnanie.

Grodzka rozmawiała wtedy z Dorotą Oyrzanowską oraz Natalią Zakrzewską-Sobczak, które na co dzień zajmują się prowadzeniem ceremonii humanistycznych. Wyznała im, że marzy o świeckim pochówku, zorganizowanym na łonie natury, w pobliżu wody: „Jedyne, czego jestem pewna nie chcę księdza. (...) Chciałabym, aby ludzie zebrali się w jakimś swobodnym miejscu. Koniecznie nad brzegiem wody albo jeziora”.

Opowiedziała też o innych, dość nietradycyjnych elementach swojej ostatniej drogi: „Żeby było ognisko, wino, piwo i wiele pięknej muzyki. Takiej, jaką lubiłam, i chciałabym, żeby oni także lubili. Bo ostatnio moją pasją jest komponowanie muzyki”.

Anna Grodzka podkreśliła, że chce zostać skremowana, jednak nie podjęła jeszcze ostatecznej decyzji co do miejsca złożenia prochów. Brała pod uwagę między innymi specjalne Pola Pamięci, na których rozsypuje się prochy zmarłych, a które funkcjonują także w naszym kraju.

- Z jednej strony przychodzi mi na myśl, żeby rozsypać moje prochy, oddać je jakoś przyrodzie, a z drugiej strony zastanawiam się, czy nie byłoby sensowne, aby było jakieś miejsce, w którym jestem pochowana - zastanawiała się była posłanka.

ZIEMKIEWICZ ROZJEŻDŻA MINISTRA KRAJEWSKIEGO

Rolki