Spis treści
- Nad ranem w czwartek w polskiej strefie powietrznej pojawił się nieznany obiekt. Radar zgubił go po około sześciu minutach, a prawdopodobne miejsce upadku wskazano w rejonie Tarnawy-Kolonii na Lubelszczyźnie.
- Ze względu na potencjalne niebezpieczeństwo, w części województwa lubelskiego zawyły syreny, aby ostrzec mieszkańców przed zagrożeniem.
- Przedstawiciele rządu, w tym premier Donald Tusk oraz minister Marcin Kierwiński, zwrócili uwagę na skuteczność syren jako najszybszego sposobu informowania. W planach jest analiza i ulepszenie dotychczasowych procedur, między innymi o możliwość rozsyłania uspokajających alertów SMS po ustąpieniu zagrożenia.
Jak przekazało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ), w czwartek o 3:40 nad ranem odnotowano obecność niezidentyfikowanego obiektu w polskiej przestrzeni powietrznej. Aby zidentyfikować cel i w razie potrzeby go przechwycić, do akcji wkroczył myśliwiec F-16. Zaledwie sześć minut później, o godzinie 3:46, obiekt przestał być widoczny na radarach. Wstępnie ustalono, że mógł on spaść w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim.
W odpowiedzi na to zdarzenie generał Ireneusz Nowak, Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych, zarządził uruchomienie syren alarmowych na terenie województwa lubelskiego, działając zgodnie z przyjętymi procedurami. Dodatkowo służby w sąsiednim województwie podkarpackim zostały postawione w stan najwyższej gotowości.
Marcin Kierwiński o "Poradniku bezpieczeństwa"
Na miejsce incydentu niezwłocznie przybyli najwyżsi urzędnicy państwowi: premier Donald Tusk, wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz oraz minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński. Ten ostatni dokładnie zrelacjonował, jak przebiegała procedura ostrzegania ludności.
Około godziny 3.00, gdy zostały przekazane pierwsze informacje, nastąpiło włączenie radioodbiorników, na które ewentualnie, zgodnie z polskimi procedurami, przychodzi informacja o bliskim zagrożeniu. Rozpoczęło się uruchamianie systemów alarmowych. Ten czas krytyczny, czyli czas zagrożenia, to było około 13 minut. W tym czasie uruchomiono najszybszy sposób powiadomienia ludności i zgodnie z procedurą, czyli system syren alarmowych. Po 13 minutach zagrożenie minęło i także syreny to zakomunikowały
Szef MSWiA dodał również, że odpowiednie służby rozpoczęły już weryfikację każdego etapu działań, aby móc wyciągnąć wnioski i w razie konieczności zaktualizować obowiązujące zasady.
Celem alarmu jest ostrzeżenie przed niebezpieczeństwem i po to są procedury. W momencie, gdy zagrożenie trwa bardzo krótko, ten system ma jedną funkcję – poinformować Polaków o tym, że nadchodzi niebezpieczeństwo, i tyle
Kluczowa rola syren alarmowych w systemie ostrzegania
Podczas swojej wypowiedzi Marcin Kierwiński wielokrotnie zwracał uwagę na to, jak ważne w systemie wczesnego ostrzegania są tradycyjne syreny.
Jeżeli wyje syrena alarmowa, to znaczy, że jest zagrożenie, a to znaczy, że należy postępować zgodnie z procedurami, które zawarte zostały w specjalnym „Poradniku bezpieczeństwa”
Przypomniał także, że od dłuższego czasu obywatele mogą uczestniczyć w szkoleniach, które uczą odpowiednich reakcji na tego typu zdarzenia. Minister podkreślił, że dźwięk syren to najszybsza metoda zaalarmowania społeczeństwa.
Najpierw sygnał zarządzający alarm, a potem sygnał odwołujący alarm w momencie, kiedy ustaje przyczyna alarmu
Szef MSWiA stwierdził z całą stanowczością, że nie ma szybszego i bardziej niezawodnego sposobu na przekazanie informacji o niebezpieczeństwie niż syreny.
Donald Tusk o komunikacji z obywatelami i Rządowym Centrum Bezpieczeństwa
Temat przepływu informacji poruszył również premier Donald Tusk. Szef rządu wyjaśnił, że zrezygnowano z wysyłania alertów SMS z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa (RCB), ponieważ syreny gwarantowały znacznie szybszy efekt.
Rzeczywiście trzeba SMS-y wykorzystywać nie tylko do informowania, że jest zagrożenie, ale musimy wprowadzić bezwzględnie zasady, że po odwołaniu zagrożenia trzeba wysłać uspokajające SMS-y do ludzi
Marcin Kierwiński wtórował premierowi, zapewniając, że system powiadamiania RCB jest stale rozwijany. Zapowiedział też weryfikację procedur, która ma na celu wprowadzenie dodatkowego kanału informacji po zakończeniu alarmu z użyciem syren.
W naszej galerii zobaczysz Donalda Tuska na miejscu zdarzenia na Lubelszczyźnie: