Miał szykować zamach na Tuska i Kosiniaka-Kamysza. Sąsiedzi zabrali głos

2026-10-20 16:55

Sąsiedzi z wrocławskiego osiedla przez kilka dni zastanawiali się, co stało się z 66-letnim Krzysztofem N. Myśleli nawet o powiadomieniu odpowiednich organów. Zupełnie nie zdawali sobie sprawy, że ich sąsiad przebywa w areszcie w związku z zarzutami o planowanie zamachu na Donalda Tuska oraz Władysława Kosiniaka-Kamysza.

Donald Tusk z podniesioną ręką i Władysław Kosiniak-Kamysz w ławach sejmowych. O sprawie zamachu przeczytasz na Eska.
Autor: Paweł Dąbrowski/Super Express

Sąsiedzi Krzysztofa N. z wrocławskiego osiedla zaniepokoili się jego tajemniczym zniknięciem. Nie wiedzieli, że 66-latek został zatrzymany i podejrzewa się go o planowanie zamachu.

Mężczyzna ostatecznie usłyszał aż dziewięć zarzutów. Prokuratura zarzuca mu między innymi przygotowywanie ataku na szefa rządu Donalda Tuska oraz wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza. Podejrzany trafił do tymczasowego aresztu.

Zabezpieczono jego mieszkanie, a na jaw wyszły szczegóły jego zatrzymania. Poznajcie zaskakujące reakcje sąsiadów oraz fakty, które ujawniły służby.

Auto należące do Krzysztofa N. stało zaparkowane pod blokiem, ale właściciel od dłuższego czasu się nie pokazywał. Część sąsiadów zaczęła snuć przypuszczenia o jego losie. Jak informują dziennikarze dziennika „Fakt”, wielu mieszkańców osiedla kompletnie nie miało pojęcia o aresztowaniu i ciężkich oskarżeniach, które spadły na 66-latka.

Prokuratorzy zarzucają mężczyźnie przygotowania do zamachu na czołowych polityków polskiego rządu. Łącznie przedstawiono mu dziewięć zarzutów. Sąd zdecydował, że najbliższe dwa miesiące Krzysztof N. spędzi w areszcie. On sam zaprzecza swojej winie.

Mieszkańcy wrocławskiego osiedla w niewiedzy

W rozmowie z reporterami „Faktu” jedna z kobiet mieszkająca w tym samym budynku wyznała, że początkowo brak obecności 66-latka usprawiedliwiała ewentualnym wyjazdem.

- Nie widziałam pana Krzysztofa od tygodnia, jego samochód stoi przed blokiem. Na początku pomyślałam, że może pojechał na urlop, ale ostatnio trochę się zaczęłam niepokoić - powiedziała.

Sąsiadka zaznaczyła, że wraz z innym mieszkańcem brali pod uwagę nawet poinformowanie służb o zaginięciu.

- Zastanawialiśmy się nawet z sąsiadem, że może coś się stało i może powinniśmy zawiadomić służby - relacjonowała.

Tymczasem mężczyzna był już w rękach policji. Funkcjonariusze wkroczyli do akcji 11 października. Decyzję podjęto natychmiast po doniesieniach o możliwym zagrożeniu bezpieczeństwa dwóch ministrów.

Uczynny sąsiad, ale miewał zatargi

Z informacji zgromadzonych przez „Fakt” wynika, że Krzysztof N. nie był specjalnie towarzyski. Nie nawiązywał bliższych znajomości z ludźmi ze swojego bloku. Mimo to niektórzy opisywali go jako człowieka pomocnego, spokojnego i kulturalnego.

- Gdy wywaliło mi korki i nie miałam kogo poprosić o pomoc, zgodził się bez wahania - wspominała jedna z sąsiadek.

Jednak nie wszystkie opinie były tak pozytywne. Inna z osób opowiedziała o incydencie, podczas którego 66-latek obrzucił wulgaryzmami jedną z kobiet z bloku.

- Kiedyś słyszałam, jak wyzywał jedną z mieszkanek bloku. Nie wiem, o co chodziło, ale był wtedy bardzo wulgarny - przekazała „Faktowi”.

Sąsiedzi zgodnie podkreślają jednak, że mężczyzna nigdy głośno nie wygłaszał swoich opinii na tematy polityczne czy społeczne. Wieść o tym, że mógł szykować zamach, była dla nich szokiem.

- Czasem widywałem go, gdy spacerował z psem. On ma takiego małego, białego pieska. Nigdy bym nie pomyślał, że mógłby komuś grozić czy planować jakiś zamach - przyznał jeden z mieszkańców.

Sygnał ostrzegawczy odebrała Służba Ochrony Państwa

Zgodnie z ustaleniami „Faktu”, niepokojący e-mail o rzekomym zagrożeniu wpłynął najpierw do funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa. Następnie przekazano go jednostkom policji. Korespondencja dotyczyła potencjalnego ataku na Donalda Tuska i Władysława Kosiniaka-Kamysza. W związku ze sprawą w Centrum Antyterrorystycznym odbyła się pilna narada przedstawicieli ABW, SOP oraz policji.

Krzysztofa N. ujęto w dniu 11 października. Resort Spraw Wewnętrznych i Administracji ujawnił, że mężczyzna był już w przeszłości znany służbom.

Dziewięć zarzutów, w tle sprawa radykalnej grupy

Główny zarzut wystosowany przez warszawskich prokuratorów to próba zbrojnego zamachu na organy władzy, w tym uderzenie w premiera rządu. Inne oskarżenia mają związek z filmami, które zatrzymany miał udostępniać w sieci.

Z akt sprawy wynika, że 66-latek publicznie nawoływał do przemocy, ataków na tle politycznym i narodowościowym oraz propagował hasła zachęcające do obalenia rządu siłą.

Organy ścigania weryfikują również informacje o rzekomych powiązaniach podejrzanego z ekstremistycznymi grupami. Krzysztof N. opowiadał w internecie o istnieniu trzech zorganizowanych formacji, zapowiadając powołanie czwartej. Prokuratura sprawdza, czy to prawda, jak również czy mężczyzna działał w porozumieniu z obcymi służbami wywiadowczymi. Na chwilę obecną śledczy nie znaleźli na to twardych dowodów.

Tymczasowy areszt po rewizji u 66-latka

Dziennik „Fakt” donosi, że podczas przeszukania u 66-latka natrafiono na szereg własnoręcznie zrobionych ładunków wybuchowych i atrap broni. Śledczy zabezpieczyli również urządzenia elektroniczne i notatki z kontaktami podejrzanego.

Mężczyzna nie przyznał się do winy i skorzystał z prawa do odmowy zeznań. Zgodnie z decyzją Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa Krzysztof N. spędzi kolejne dwa miesiące za kratami w ramach tymczasowego aresztu. Jego dalsze losy zależą od decyzji sądu.

Poniżej galeria zdjęć: Donald Tusk, wizyta w Niemczech

Biedrzycka expressem | 20.10.2026
Sonda
Czy zwracasz uwagę na dłuższą nieobecność swoich sąsiadów?

ROLKI