Niedawno polską sceną polityczną wstrząsnęła potężna afera, w której centrum znalazł się poseł Koalicji Obywatelskiej i były wiceminister rolnictwa, Michał Kołodziejczak. Wszystko zaczęło się od publikacji Kanału Zero, gdzie zaprezentowano relacje kobiet współpracujących wcześniej z politykiem. Według ich doniesień poseł miał je zastraszać i obrażać, a jedna z nich wprost stwierdziła, że zmuszano ją do zażywania substancji odurzających.
Bezpośrednio po ujawnieniu tych informacji Zbigniew Konwiński, szef klubu KO, podjął decyzję o natychmiastowym zawieszeniu Kołodziejczaka w prawach członka. Z kolei sam zainteresowany postanowił działać i złożył w łódzkiej delegaturze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa na jego szkodę. Polityk osobiście przyznał, jak trudna jest to dla niego sytuacja, mówiąc: „Ja sprawę bardzo przeżywam, bo mnie bardzo uderzyła, bardzo mnie dotknęła”. W rozwiązywaniu kryzysu aktywnie pomaga mu popularny celebryta i detektyw, Krzysztof Rutkowski.
We wtorek (20.10) znany z medialnych akcji detektyw zawitał do Sejmu, gdzie zorganizował spotkanie z przedstawicielami mediów. Ujawnił, że do Prokuratury Okręgowej w Warszawie trafiło oficjalne zawiadomienie wymierzone w czynnych posłów oraz osobę pełniącą funkcję wiceministra. Rutkowski nie zdradził konkretnych nazwisk, podkreślając jedynie, że osoby te chroni immunitet i mogłyby próbować wpływać na zeznania świadków.
Pytany o obecne miejsce pobytu Kołodziejczaka, detektyw zasugerował, że poseł wkrótce może zabrać głos i ujawnić bardzo interesujące fakty, dotyczące chociażby funkcjonowania resortu rolnictwa.
Gorąca atmosfera zapanowała w momencie, gdy dziennikarze zaczęli dopytywać o kwestię badań na obecność narkotyków. Rutkowski poinformował, że materiał w postaci moczu został pobrany wyłącznie na własny użytek posła i nigdzie go nie przekazano. Kiedy reporterzy zauważyli, że próbka znajduje się po prostu w domu, detektyw nie wytrzymał i wypalił:
„Czy chcecie żebyśmy zrobili to publicznie? Czy Michał Kołodziejczak, za przeproszeniem, ma się odlać na państwa oczach i zrobić próbkę? Chcecie tego?”. Zebrani na miejscu dziennikarze stanowczo i jednogłośnie zaprzeczyli.
Na zakończenie spotkania detektyw zasugerował, że zawieszony polityk KO być może wkrótce sam stanie przed kamerami, by złożyć kompleksowe wyjaśnienia w tej bulwersującej sprawie. Niewykluczone, że poseł zdecyduje się również na poddanie się szczegółowemu badaniu włosów pod kątem obecności substancji. Rutkowski podsumował te plany, stwierdzając stanowczo: „Na bazie tego będzie mogli odnieść się do tego, co zdarzyło się naprawdę”.