Wolny czas, a w szczególności weekendy, Mateusz Morawiecki stara się zawsze poświęcać swojej rodzinie. Ostatnio w mediach społecznościowych pochwalił się fotografią z synami, Jeremiaszem i Ignacym. Pierwszy z nich jest już dojrzałym mężczyzną, z kolei drugi to nastolatek. Dzieli ich kilka lat różnicy wieku.
Gdy jednak spogląda się na nowe ujęcie, w ogóle tego nie widać. Obaj bracia są równego wzrostu i obaj zdecydowanie przewyższają ojca. Chociaż jeszcze nie tak dawno polityk trzymał Ignacego za rączkę, dzisiaj wygląda on już na prawie dorosłego człowieka.
Tego rodzaju fotografie z obydwoma chłopcami należą do rzadkości na profilach społecznościowych Mateusza Morawieckiego. Były szef rządu znacznie częściej publikuje ujęcia z młodszymi pociechami, którym poświęca każdą wolną chwilę. Zawsze zaznacza, że to właśnie najbliżsi dodają mu energii do działania.
Szkolna miłość Mateusza Morawieckiego
Warto przypomnieć, że polityk poznał swoją przyszłą żonę już w szkole podstawowej, ponieważ uczęszczali do tej samej klasy. Jakiś czas temu Morawiecki sam wspomniał o tym fakcie, składając życzenia uczniom z okazji rozpoczęcia roku szkolnego. Opublikował wówczas pamiątkowe zdjęcie klasowe i opisał swoje wspomnienia.
- Pamiętam, że dla mnie początek roku szkolnego zawsze był bardzo pozytywnym momentem, bo w szkole miałem wielu przyjaciół, a także, jak się później okazało, Miłość mojego życia. Tak, na tym zdjęciu ze szkoły podstawowej nr 60 we Wrocławiu jestem nie tylko ja, ale także moja żona Iwona.
Małżeństwo wzięło ślub jeszcze w latach 90. Doczekali się dwojga biologicznych dzieci, a później zdecydowali się na piękny krok i adoptowali kolejną dwójkę. W przeszłości, pytany w wywiadzie o kwestię adopcji, były premier podkreślał ogromną wdzięczność wobec biologicznych rodziców za to, że postanowili wydać maluchy na świat. Przyznał też otwarcie, że nie robi żadnego rozróżnienia między swoimi dziećmi i wszystkie kocha równie mocno.
- Przede wszystkim, ja jestem wdzięczny rodzicom biologicznym, że zdecydowali się te dzieciątka urodzić. A poza tym, to nie ma tu dla mnie żadnej różnicy. Może moje starsze dzieciaki się obrażą, ale te młodsze są dla mnie największą miłością mojego życia (...). Mamy kontakt z żoną z różnymi domami dziecka, z jednym w szczególności