Spis treści
Morawiecki przed Szpitalem Południowym. Ostre zarzuty wobec koalicji rządzącej
Przed Szpitalem Południowym w stolicy zorganizowano spotkanie dla dziennikarzy, w którym wzięli udział Mateusz Morawiecki, Janusz Cieszyński oraz Anna Kwiecień. Politycy związani z Prawem i Sprawiedliwością zabrali głos w sprawie Dawida Kacprzyka, który w przeszłości był radnym Koalicji Obywatelskiej. Jego praca oraz kwestie finansowe w warszawskim szpitalu wywołały spore kontrowersje.
Mateusz Morawiecki na samym wstępie zaatakował obecną koalicję, wiążąc sytuację Kacprzyka z problemami finansowymi służby zdrowia. Były szef rządu przekonywał, że Prawo i Sprawiedliwość pozostawiło w kasie Narodowego Funduszu Zdrowia potężne środki, które – jak podkreślał – nie zostały spożytkowane w odpowiedni sposób.
— W funduszu zapasowym, w Narodowym Funduszu Zdrowia zostawiliśmy 14 miliardów nadwyżki, no to teraz widzimy, że przynajmniej częściowo one, te pieniądze, wyciekają na rzecz tego typu działaczy Platformy Obywatelskiej w białych kitlach, jak pan po prostu Daniel Kacprzyk czy Dawid Kacprzyk, chociaż niektórzy mówią Donald Kacprzyk — mówił Mateusz Morawiecki.
Szczególną uwagę zwrócił jednak moment, w którym Morawiecki uderzył zarówno w Kacprzyka, jak i jego zaplecze polityczne. Były premier użył przy tym żartobliwej gry słów, która najpewniej na dłużej zagości w debacie publicznej.
Określenie o „Donaldzie Kacprzyku” stanowiło wyraźny atak wymierzony w szefa rządu Donalda Tuska. Morawiecki starał się w ten sposób powiązać sprawę lekarza i byłego członka KO z odpowiedzialnością obecnej ekipy rządzącej. Z tego powodu w dalszej części spotkania z mediami zaznaczał, że członkowie Koalicji Obywatelskiej „dzisiaj wszyscy udają, że jego nie znają”.
Politycy udają, że nie znają Kacprzyka
Podczas konferencji Morawiecki dużo mówił o powiązaniach partyjnych Kacprzyka. Podkreślał, że cała sprawa nie może być traktowana jako jednostkowy wybryk bez związku z politycznym środowiskiem.
— Pan Kacprzyk to prominentny działacz Platformy Obywatelskiej, który jako szef Nowej Generacji współpracował bardzo blisko z Donaldem Tuskiem, z obecnym premierem. Współpracował bardzo blisko z Bartoszem Arłukowiczem, współpracował bardzo blisko z Marcinem Kierwińskim — mówił były premier.
Po chwili dodał: — Niech to bardzo mocno wybrzmi, ponieważ oni dzisiaj teraz wszyscy udają, że jego nie znają.