Spis treści
- Kierwiński atakuje dziennikarza TV Republika. "Znowu pan kłamie"
- „Pałac Prezydencki nie wydaje poleceń polskiemu rządowi”
- Wyważone drzwi u matki prezydenta. Służby ruszyły po zgłoszeniu
- Fałszywe alarmy nie dotyczyły tylko rodziny Nawrockiego
- Są zatrzymania i zarzuty
- Spór rządu z Pałacem i prawicowymi mediami
W Sejmie doszło do niezwykle napiętej sytuacji. Głównymi bohaterami okazali się minister spraw wewnętrznych i administracji oraz reporter prawicowej stacji telewizyjnej. Marcin Kierwiński, odpowiadając na pytania dotyczące ostatnich fałszywych alarmów, które poderwały służby w różnych rejonach kraju, musiał zmierzyć się z niewygodnym pytaniem. Wśród omawianych interwencji znalazła się bowiem głośna sprawa wejścia służb do gdańskiego mieszkania matki nowej głowy państwa, Karola Nawrockiego.
Przedstawiciel TV Republika chciał wiedzieć, z jakiego powodu spotkanie odpowiednich organów odbyło się dopiero w momencie, gdy interweniował Pałac Prezydencki. Szef resortu stanowczo zaprzeczył takiej wersji wydarzeń, zarzucając dziennikarzowi rozsiewanie kłamstw. Jak podaje portal Onet, cała wymiana zdań miała miejsce na sejmowym korytarzu, w obecności innych mediów.
Kierwiński atakuje dziennikarza TV Republika. "Znowu pan kłamie"
W Sejmie doszło do ostrego spięcia między Marcinem Kierwińskim a reporterem TV Republika. Tematem były fałszywe alarmy, które w ostatnich dniach stawiały na nogi służby. Wśród nich znalazła się głośna interwencja w mieszkaniu należącym do matki prezydenta Karola Nawrockiego.
Reporter Republiki zapytał szefa MSWiA, dlaczego spotkanie ze służbami miało odbyć się dopiero po reakcji Pałacu Prezydenckiego.
— Dlaczego dopiero po interwencji Pałacu Prezydenckiego spotkaliście się ze służbami? — dopytywał dziennikarz.
Kierwiński zareagował natychmiast. I bardzo ostro.
— Pan kłamie. Znowu pan kłamie. Nawet dziś, zamiast podziękować służbom za sprawne działanie, to pan kłamie — odpowiedział minister.
„Pałac Prezydencki nie wydaje poleceń polskiemu rządowi”
Reporter nie odpuszczał. Tłumaczył, że informację o interwencji Pałacu miał otrzymać od Pawła Szefernakera, szefa Gabinetu Prezydenta RP. Kierwiński odrzucił taką wersję i podkreślił, że to on odbył spotkanie ze służbami.
— Pałac Prezydencki jeszcze nie wydaje żadnych poleceń polskiemu rządowi. Powinien pan znać konstytucję i przestać kłamać. Spotkanie ze służbami odbyłem ja — odparł szef MSWiA.
Po chwili minister dodał, że działania państwa w tej sprawie zaczęły się wcześniej, niż sugerował reporter. Wskazał też na pierwsze zatrzymania.
— Pierwsze zatrzymanie w tej sprawie było w czwartek. Przestańcie kłamać, bo obrażacie funkcjonariuszy, którzy dzień i noc pracują nad tym, by ustalić sprawców fałszywych alarmów wobec was — mówił Kierwiński.
Wyważone drzwi u matki prezydenta. Służby ruszyły po zgłoszeniu
Sprawa, o którą poszło, jest wyjątkowo delikatna. W sobotę wieczorem służby interweniowały w mieszkaniu należącym do matki prezydenta Karola Nawrockiego. Ze zgłoszenia wynikało, że w lokalu miało dojść do pożaru i zagrożenia życia osób znajdujących się w środku.
Na miejsce przyjechali ratownicy. Podjęto decyzję o siłowym wejściu do mieszkania. Lokal okazał się pusty, a zagrożenia pożarowego nie stwierdzono. Zgłoszenie było fałszywe.
Fałszywe alarmy nie dotyczyły tylko rodziny Nawrockiego
Interwencja w mieszkaniu należącym do matki prezydenta nie była jedyną taką sprawą. Wcześniej fałszywe alarmy dotyczyły m.in. rzekomego ładunku wybuchowego na posesji Jarosława Kaczyńskiego oraz zagrożenia życia dziecka w lokalu, w którym przebywał redaktor naczelny TV Republika Tomasz Sakiewicz.
To dlatego emocje są tak duże. Każde takie zgłoszenie uruchamia policję, straż pożarną, ratowników i procedury, które muszą zadziałać, zanim ktokolwiek będzie miał pewność, że alarm jest fałszywy. W praktyce ktoś wykorzystuje strach, służby i nazwiska najważniejszych osób w państwie do wywołania chaosu.
Są zatrzymania i zarzuty
W sprawie fałszywych alarmów są już pierwsze zatrzymania. Jak poinformowała rzeczniczka praskiej prokuratury prok. Karolina Staros, jedna z zatrzymanych osób usłyszała zarzut udziału w grupie, a druga kierowania grupą.
To pokazuje, że śledczy traktują sprawę poważnie. Nie chodzi już tylko o pojedyncze głupie zgłoszenie, ale o działania, które mogły angażować służby w kilku miejscach i uderzać w osoby publiczne oraz ich otoczenie.
Spór rządu z Pałacem i prawicowymi mediami
Spięcie Kierwińskiego z reporterem Republiki pokazało, że temat fałszywych alarmów dawno wyszedł poza komunikaty policji i prokuratury. To już kolejny punkt zapalny między rządem, Pałacem Prezydenckim i prawicowymi mediami.
Pałac i politycy prawicy pytają, czy państwo zareagowało wystarczająco szybko i czy procedury były właściwe. MSWiA odpowiada, że służby działały zgodnie z zasadami, a podważanie ich pracy jest nieuczciwe wobec funkcjonariuszy.
Właśnie dlatego słowa Kierwińskiego zabrzmiały tak ostro. Minister nie tylko odpowiedział na pytanie reportera. Wprost zarzucił mu kłamstwo i zasugerował, że taka narracja uderza w ludzi, którzy pracują przy sprawie fałszywych alarmów.
Poniżej galeria zdjęć: Minister Kierwiński wpadł do fryzjera