Dziennikarze „Super Expressu” zapytali polityka o postawę Wołodymyra Zełenskiego oraz reakcję Kijowa na bieżące wydarzenia historyczne. Rozmówcy nawiązali przy tym do głośnej wypowiedzi Donalda Tuska o tym, że szefa rządu dosłownie „szlag trafia”. Jakub Stefaniak zaprezentował oficjalne stanowisko rządu. „To na pewno nie była dobra decyzja, to na pewno była nierozważna decyzja z punktu widzenia polsko-ukraińskich relacji, decyzja błędna. Może nie trafił mnie szlag, bo staram się podchodzić do tego spokojnie. Oczywiście pan premier też podchodzi do tego spokojnie, ale na pewno poczułem pewnego rodzaju zażenowanie” – przyznał bez ogródek wiceszef Kancelarii Premiera.
W dalszej części wywiadu dopytywano wiceministra, czy jego zniesmaczenie wynikało z samego faktu podjęcia takiej decyzji, czy może z późniejszych tłumaczeń strony ukraińskiej, która deklarowała całkowity brak gotowości na stanowczą reakcję Warszawy. Przedstawiciel władzy bardzo szczegółowo wyjaśnił swoje odczucia na łamach gazety. „Przede wszystkim chyba tym, że to jest kompletnie niepotrzebne z punktu widzenia polityki globalnej. Mam wrażenie, że jest to wrzucenie kamyczka między relacje polsko-ukraińskie po to tylko, żeby cieszył się ktoś, kto rezyduje na Kremlu. Kompletnie nieprzemyślane. Myślę, że w historii Ukrainy jest wiele postaci dla strony ukraińskiej cennych, które nie budzą aż tak dużych kontrowersji i można byłoby się skupić na tym, żeby taką osobę wytypować do tego, żeby patronowała jednej czy drugiej jednostce, a nie uderzać w najczulsze punkty, w punkty, które praktycznie są związane z ranami do tej pory niezabliźnionymi po stronie polskiej. Trudno się też spodziewać, żeby reakcja była inna, niż była. Konsekwentnie mówimy: to był błąd, domagamy się też tego, żeby Ukraina się z tej decyzji wycofała i tyle, zdania nie zmienimy” – kontynuował urzędnik.
Poruszono również wątek najnowszych badań poparcia społecznego. Dziennikarze powołali się na sondaż Instytutu Badań Pollster zrealizowany dla „Super Expressu”, z którego jednoznacznie wynika, że 54 procent ankietowanych ocenia obecny gabinet w sposób negatywny. Jakub Stefaniak przedstawił strategię koalicji na najbliższe miesiące. „Nie lekceważę tego, ale ludzie oczekują jeszcze więcej, szybko przyzwyczajamy się do dobrych rzeczy. Oczekiwania rosną. Trzeba nad pewnymi rzeczami pracować, ale Pałac Prezydencki nie pomaga – mamy rekordową liczbę wet. Naszym celem na przyszły rok jest uzyskanie takiej większości, by móc odrzucać te szkodliwe weta” – ocenił chłodno polityk.
Dyskusja zeszła także na temat zbliżającej się rywalizacji samorządowej w stolicy Małopolski. Przedstawiciele mediów zastanawiali się głośno, czy ostateczne wyniki w Krakowie posłużą jako swoisty papier lakmusowy przed przyszłoroczną batalią o mandaty parlamentarne. Gość programu zaprezentował pełne przekonanie o słuszności politycznych wyborów swojej formacji. „Trudno powiedzieć, to wybory lokalne, ale historia pokazuje, że wybory na prezydenta Warszawy niejednokrotnie promieniowały na inne miejsca. Trzeba zrobić wszystko, żeby tę kampanię wygrać dla dobra mieszkańców. Pani Monika Piątkowska jest najlepszą z kandydatek” – skwitował wiceminister.
Ostatnim poruszonym problemem była zarzucana rządzącym „krótka ławka” kadr oraz zgrzyty wewnątrz samej koalicji. Działacze Polski 2050 i minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz publicznie krytykowali fakt, że kandydatka do walki o Kraków została ogłoszona podczas konferencji w Warszawie, nazywając to zagranie wyjątkowo niesmacznym. Jakub Stefaniak nie gryzł się w język. „Gdybym był złośliwy, powiedziałbym pani minister, żeby zajęła się swoimi wiceministrami, którzy chodzą po mediach i opowiadają głupoty. Informacja o kandydacie prezentowanym w Warszawie nie ma znaczenia. Rzecznik PiS też przedstawiał kandydata w Warszawie i to bez niego. Gdyby premierzy pojechali do Krakowa, zaraz byłby hejt, że olewają swoje obowiązki w stolicy. Każdy powinien mieć swoje zadania” – zakończył ostro przedstawiciel rządu.