Spis treści
- Grzegorz Braun stawił się w gmachu wrocławskiej prokuratury w poniedziałek 23 marca 2026 roku.
- Kolejna wizyta eurodeputowanego nie doprowadziła do oficjalnego postawienia mu jakichkolwiek zarzutów.
- Podczas wyznaczonej przerwy polityk opuścił budynek bez uprzedzenia i nie wrócił na salę.
- Śledczy deklarują brak pobłażliwości dla działań europosła i przygotowują alternatywne rozwiązanie tej sytuacji.
Samowolne wyjście Grzegorza Brauna z prokuratury
Przedstawiciel Konfederacji Korony Polskiej miał usłyszeć oficjalne zarzuty w poniedziałek 23 marca 2026 roku w gmachu wrocławskiej prokuratury. Sytuacja przybrała jednak nieoczekiwany obrót, ponieważ po ogłoszeniu krótkiej przerwy eurodeputowany nie stawił się z powrotem w sali przesłuchań i samowolnie opuścił urząd. Rzecznik Prokuratury Okręgowej Damian Pownuk poinformował o formalnym nadaniu politykowi statusu podejrzanego oraz o podjętej próbie odczytania mu aktów oskarżenia. Nagłe zniknięcie polityka wbrew wyraźnym wytycznym prokuratora prowadzącego stawia go w wyjątkowo trudnym położeniu i może skutkować surowymi sankcjami. Śledczy stanowczo zapowiadają dalsze działania i rozważają zwrócenie się do Parlamentu Europejskiego z wnioskiem o zatrzymanie oraz przymusowe doprowadzenie europosła!
Przedstawiciel oskarżycieli publicznych Damian Pownuk zaznaczył stanowczo, że kierowane przez polityka wnioski o odsunięcie śledczych od sprawy są „bezpodstawne” i służą wyłącznie temu, aby realizować „przedłużanie tego postępowania”. Tego rodzaju postawa europarlamentarzysty zyskała miano jako „celowa obstrukcja”, co w ocenie organów ścigania stanowi jednoznaczny dowód na świadome torpedowanie prawidłowego toku prowadzonego dochodzenia.
Trzecia próba przedstawienia zarzutów liderowi Konfederacji Korony Polskiej
Jest to już trzecie podejście do formalnego postawienia zarzutów Grzegorzowi Braunowi. Wcześniejsza próba przesłuchania zaplanowana na 17 lutego także zakończyła się brakiem sukcesu. Wtedy lider Konfederacji Korony Polskiej pojawił się w gmachu urzędu, jednak natychmiast złożył pismo domagające się wykluczenia z prowadzenia sprawy prokurator Karoliny Stockiej-Mycek. Żądanie to spotkało się z odmową, a nowy termin spotkania wyznaczono na 4 marca. W wyznaczonym dniu europoseł w ogóle nie zjawił się na miejscu, dostarczając zaledwie dobę wcześniej dokument usprawiedliwiający swoją nieobecność. Obecnie wspomniana prokurator nie zajmuje się już tym dochodzeniem z powodu swojego awansu do struktur wrocławskiej Prokuratury Regionalnej.
Polityk musi zmierzyć się z zarzutami obejmującymi łącznie sześć niezgodnych z prawem czynów. Cztery z nich odnoszą się bezpośrednio do incydentów z kwietnia ubiegłego roku, do których doszło na terenie szpitala w Oleśnicy. Sprawa dotyczy w głównej mierze bezprawnego przetrzymywania lekarki Gizeli Jagielskiej oraz naruszenia jej nietykalności cielesnej poprzez szarpanie i blokowanie ruchów kobiety. W akcie oskarżenia znalazły się również punkty o werbalnym znieważeniu medyczki w trakcie wykonywania przez nią zawodowych obowiązków oraz o publicznym rzucaniu oskarżeń podważających społeczne zaufanie do profesji lekarza. Pozostałe problemy prawne eurodeputowanego wynikają z celowego uszkodzenia materiałów plakatowych w Opolu w marcu 2025 roku oraz z publicznego nawoływania do łamania prawa w audycji wyemitowanej w przestrzeni internetowej.