Spis treści
Generał Waldemar Skrzypczak prywatnie. Taki był
Zbliża się pierwsza rocznica odejścia generała Waldemara Skrzypczaka, jednej z najbardziej rozpoznawalnych postaci w historii polskiego wojska. Chociaż jego życie było całkowicie podporządkowane surowej służbie dla kraju, w sferze prywatnej charakteryzował się głęboką wrażliwością. Był oddanym ojcem i mężem, a swój wymarzony azyl znalazł w Legionowie pod Warszawą.
W świadomości Polaków generał Waldemar Skrzypczak funkcjonuje jako osoba o surowy usposobieniu. Jednak za tym obliczem krył się człowiek o fascynującej biografii, pełen pasji i rodzinnego ciepła, który doświadczył również trudnych momentów. W przededniu pierwszej rocznicy jego śmierci warto przypomnieć sobie jego prywatne oblicze.
Zawiłe losy życia generała: dwa małżeństwa, rodzina i dzieci
Życie generała było usiane trudnościami, co nie pozostawało bez wpływu na jego relacje prywatne. Zobowiązania wojskowe, ciągłe przeprowadzki i zagraniczne misje zdecydowanie nie sprzyjały budowaniu stabilności domowej.
Waldemar Skrzypczak stawał na ślubnym kobiercu dwukrotnie. Jego pierwsze małżeństwo zawarto w początkach lat 80. Związał się wtedy z Teresą, lekarką specjalizującą się w pediatrii i pulmonologii. Z tego związku na świat przyszła dwójka dzieci: syn Renart urodzony w 1981 roku oraz córka Anna. Niestety, wymagająca służba i częsta absencja w domu stanowiły zbyt duże obciążenie dla relacji, co doprowadziło do jej zakończenia.
Kolejny rozdział w życiu prywatnym generała rozpoczął się jesienią 2008 roku, kiedy to ponownie zdecydował się na sformalizowanie związku, tym razem z Iwoną. Krótko potem, w lecie 2009 roku, para powitała na świecie córkę. To przy boku drugiej żony i najmłodszej pociechy Skrzypczak zaczął układać sobie nowe, bardziej stabilne życie, stopniowo wycofując się z polityki i wojskowego szumu.
Generał Waldemar Skrzypczak i jego oaza w Legionowie
To właśnie Legionowo stało się miejscem, w którym odnalazł prawdziwy dom i azyl. W tej podwarszawskiej miejscowości, otoczony bliskimi, generał stworzył swoją życiową oazę. Po latach pełnych wyzwań na zagranicznych misjach, w tym w trudnych warunkach w Iraku, w Legionowie mógł wreszcie cieszyć się upragnionym spokojem. Kilka lat temu to właśnie tam odwiedzili go dziennikarze „Super Expressu”.
Rok po śmierci generała warto wrócić wspomnieniami do jego ukochanego miejsca. W rozmowie w programie „Politycy od kuchni” wyznał:
- Tu mam spokój. Jest to jedyne miejsce dostępne dla mnie, gdzie pracuję, myślę, czytam - mówił.
Jego gabinet wzbudzał szczególne zainteresowanie gości. Prezentował w nim bogatą kolekcję miniaturowych czołgów, wozów bojowych, samolotów oraz liczne odznaczenia wojskowe. Generał opowiadał o swoich pasjach z entuzjazmem:
- Jestem fanem czołgów, jestem nimi wręcz obłożony. Będąc dowódcą 11. Dywizji Kawalerii Pancernej, dowodziłem brygadą, która miała czołgi Leopardy 2A4. Są tu też emblematy formacji hiszpańskiej, z kolei od harcerzy na pamiątkę dostałem kiedyś pistolety skałkowe.
W domu generała można było podziwiać także inne fascynujące pamiątki. Nad schodami wyeksponowana była szabla, którą Skrzypczak otrzymał w darze od irackich szejków podczas pełnienia funkcji dowódcy dywizji w Iraku. W wywiadzie wspomniał również o innych zdobyczach:
- Są też figurki przywiezione z Czadu – komentował.
Zapraszamy do obejrzenia galerii, w której pokazujemy, jak wyglądało codzienne życie generała Waldemara Skrzypczaka.