Spis treści
- Głośne słowa w europarlamencie. Ewa Zajączkowska-Hernik trafiła na czarną listę
- Podarcie flagi UPA w Parlamencie Europejskim
- Europosłanka Zajączkowska-Hernik w bazie Myrotworeć
- Brak reakcji polskiego MSZ. Ewa Zajączkowska-Hernik pyta o stanowisko rządu
- Zbigniew Bogucki również na liście "wrogów"
- Rzeź wołyńska a relacje polsko-ukraińskie
Głośne słowa w europarlamencie. Ewa Zajączkowska-Hernik trafiła na czarną listę
Sytuacja wokół przemówienia Ewy Zajączkowskiej-Hernik na forum Parlamentu Europejskiego wciąż budzi ogromne kontrowersje. Eurodeputowana zdradziła, że jej działania spotkały się z poważnymi reperkusjami. Z powodu otwartej krytyki Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz demonstracyjnego rozdarcia czerwono-czarnych barw ukraińskich nacjonalistów, jej personalia zostały umieszczone w rejestrze prowadzonym przez ukraińską grupę Myrotworeć.
Polecany artykuł:
Podarcie flagi UPA w Parlamencie Europejskim
Do incydentu doszło podczas dyskusji poświęconej ewentualnemu przystąpieniu Ukrainy do struktur unijnych. Wtedy to reprezentantka Polski w ostrych słowach odniosła się do kultywowania pamięci o UPA i promowania banderyzmu przez wschodnich sąsiadów. Jak zaznaczyła, jej zdaniem członkostwo tego kraju we wspólnocie nie powinno być akceptowane przez Polaków ze względu na promowanie szowinistycznych postaw.
– Jako Polacy nigdy nie powinniśmy zgodzić się na wejście Ukrainy do Unii Europejskiej. Precz z banderowskim nazizmem – mówiła z mównicy Parlamentu Europejskiego.
Europosłanka Zajączkowska-Hernik w bazie Myrotworeć
O swoich problemach Ewa Zajączkowska-Hernik napisała w czwartek za pośrednictwem mediów społecznościowych. To właśnie tam wyjawiła, że figuruje w spisie stworzonym przez portal Myrotworeć. Witryna ta od wielu lat wzbudza skrajne emocje, ponieważ gromadzi i upublicznia informacje o jednostkach uznawanych za antyukraińskie.
– Właśnie dowiedziałam się, że po wystąpieniu w Parlamencie Europejskim trafiłam na stronę Myrotworeć – napisała eurodeputowana.
W ocenie europarlamentarzystki jest to jasny sygnał, że wszelkie negatywne opinie na temat działalności ukraińskich nacjonalistów wywołują zdecydowany sprzeciw Kijowa.
Brak reakcji polskiego MSZ. Ewa Zajączkowska-Hernik pyta o stanowisko rządu
Polska przedstawicielka nie ukrywała swojego rozgoryczenia postawą krajowych decydentów. Zastanawiała się publicznie, z jakiego powodu polska dyplomacja milczy w obliczu takich zdarzeń. Jej zdaniem władze nie powinny pozwalać na tego typu metody zastraszania swoich obywateli.
– Dlaczego polskie MSZ nie reaguje i nie staje w obronie polskich dyplomatów? Dlaczego toleruje łajdackie metody nękania i zastraszania? – pytała.
Jak podkreśliła Zajączkowska-Hernik, takie zachowania należy traktować jako jawnie nieprzyjazne gesty wobec państwa polskiego, obok których nie można przechodzić obojętnie.
Zbigniew Bogucki również na liście "wrogów"
Umieszczenie nazwiska Ewy Zajączkowskiej-Hernik w kontrowersyjnej witrynie nie jest odosobnionym przypadkiem. Niedawno podobny los spotkał szefa Kancelarii Prezydenta. Zbigniew Bogucki zapewnił jednak, że fakt ten nie wpłynie na jego stosunek do obrony wschodnich granic i poparcia dla Kijowa w starciu z Rosją, choć nie ma zamiaru zapominać o trudnej historii.
– Będę nadal nazywał po imieniu ukraińskich szowinistów z UPA i OUN zbrodniarzami – zadeklarował.
Rzeź wołyńska a relacje polsko-ukraińskie
Kwestia tragicznych wydarzeń na Wołyniu niezmiennie kładzie się cieniem na stosunkach dyplomatycznych pomiędzy Polską a Ukrainą. Nad Wisłą regularnie słychać apele o stanowcze potępienie zbrodniarzy i zaprzestanie gloryfikowania ukraińskich formacji nacjonalistycznych. Mimo znalezienia się na niechlubnej liście, Ewa Zajączkowska-Hernik zadeklarowała, że jej postawa w tej sprawie nie ulegnie najmniejszej zmianie.
– Nie cofnę się ani o krok w obronie polskiej racji stanu i pamięci ofiar ludobójstwa na Wołyniu – podkreśliła.