Spis treści
- Prezes Rady Ministrów stanowczo zareagował na nieprzychylne głosy płynące ze strony współpracowników głowy państwa.
- Szef rządu wprost oskarżył prezydenckich urzędników o działanie na niekorzyść państwowych interesów.
- Kością niezgody pozostaje polityka wobec Waszyngtonu oraz negocjacje w sprawie stałych baz wojskowych w naszym kraju.
Donald Tusk ostro o otoczeniu Karola Nawrockiego
Podczas spotkania z dziennikarzami w stolicy Belgii, Donald Tusk musiał zmierzyć się z pytaniami o uszczypliwe komentarze doradców prezydenta Karola Nawrockiego, którzy poddawali w wątpliwość skuteczność dyplomacji gabinetu w relacjach z Waszyngtonem. Polityk nie ukrywał swojej irytacji zaistniałą sytuacją i wprost zadeklarował, że nie zamierza brać udziału w wyścigu o sympatię amerykańskiej administracji. Jego zdaniem wewnętrzne utarczki dotyczące kanałów dyplomatycznych są całkowicie bezcelowe i uderzają w fundamenty bezpieczeństwa narodowego naszego państwa.
Mogę się tylko zwrócić do najbardziej grymaszących ministrów u prezydenta Nawrockiego, żeby ucichli. To szkodzi Polsce – powiedział Donald Tusk.
Premier przypomina o współpracy rządu z prezydentem Karolem Nawrockim
Lider Platformy Obywatelskiej zaapelował o to, aby tematyka związana z Sojuszem Północnoatlantyckim, aliansem z Ameryką oraz dyslokacją jednostek militarnych pozostała całkowicie odizolowana od bieżących przepychanek partyjnych. Zwrócił uwagę, że jeszcze niedawno dialog z głową państwa w tej materii funkcjonował bez zarzutu. Szef gabinetu zaznaczył, że do momentu szwajcarskiego spotkania na szczycie między polskim przywódcą a amerykańskim prezydentem elektem, oba ośrodki władzy wykazywały pełną gotowość do harmonijnego działania na arenie międzynarodowej. Eksperci podkreślają, że to jedna z najostrzejszych nagan wymierzonych w stronę nowej administracji prezydenckiej.
Nie wiem, co się teraz zmieniło. To nie prezydent, tylko jego ministrowie nabrali jakiegoś dziwnego wigoru i wygadują czasami rzeczy, których niedługo będą się wstydzić – stwierdził premier.
To jest głupie i szkodliwe. Nie możemy wykłócać się jak dzieciaki w piaskownicy o to, czyja jest łopatka – podsumował Donald Tusk.
Nowe decyzje Donalda Trumpa i stałe bazy wojsk USA
Polityczna awantura przybrała na sile dokładnie w chwili, gdy na jaw wyszły kluczowe zapowiedzi dotyczące sektora obronnego. Świeżo wybrany przywódca Stanów Zjednoczonych ogłosił chęć przerzucenia do naszego kraju dodatkowych pięciu tysięcy żołnierzy, otwarcie chwaląc się doskonałymi kontaktami z niedawnym kandydatem obozu prawicy, któremu udzielił poparcia w kampanii. W tym samym czasie minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz raportował prosto z Waszyngtonu, że tamtejszy departament przychylnie patrzy na koncepcję utworzenia stałych garnizonów wojskowych w granicach Rzeczypospolitej.
Rywalizacja o dyplomatyczne wpływy w Stanach Zjednoczonych
Najnowsze wystąpienie Prezesa Rady Ministrów dobitnie sygnalizuje, że sprawy zagraniczne oraz obronność stanowić będą w nadchodzących miesiącach główny powód spięć na linii Kancelaria Premiera - Pałac Prezydencki. Mimo że oba obozy polityczne oficjalnie deklarują wierność sojuszowi transatlantyckiemu, to systematycznie narasta konflikt o to, kto powinien nadawać ton w tych bilateralnych stosunkach. Szef rządu nie pozostawił najmniejszych złudzeń co do tego, jak ocenia publiczne batalie o przypisywanie sobie zasług na arenie międzynarodowej.