Spis treści
- Nowe otwarcie u Morawieckiego uderza w PiS
- Donald Tusk traci partnerów. KO i Lewica bez większości
- Nowy podział Sejmu. Ile mandatów dla KO, PiS i Konfederacji?
- Donald Tusk bez szans na samodzielne rządy z Lewicą
- Bunt i radykalizm. Kaczyński z problemem z Morawieckim i Braunem
- Tusk zaprosi dawnego wroga do rządu? Nowa partia u władzy
Najświeższe badanie opinii publicznej pokazuje, że Koalicja Obywatelska wraz z Lewicą mogłyby liczyć zaledwie na 220 miejsc w Sejmie. Taki wynik oznacza koniec marzeń o samodzielnych, stabilnych rządach, bo brakuje głosów do bezwzględnej większości. Z kolei prawa strona sceny politycznej, reprezentowana przez cztery formacje, zdołałaby zgromadzić aż 240 mandatów, co w teorii daje pełnię władzy. Problem w tym, że politycy tych ugrupowań są mocno podzieleni, co stawia pod dużym znakiem zapytania ewentualną współpracę koalicyjną.
Badanie United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski sprawdzało preferencje wyborców na podstawie konkretnego zestawienia komitetów. Liderem pozostaje Koalicja Obywatelska z wynikiem 30,6 proc., choć zalicza spadek o niespełna punkt procentowy w stosunku do połowy września. Na drugim miejscu plasuje się Prawo i Sprawiedliwość (18 proc.), a podium zamyka Konfederacja, ciesząca się poparciem na poziomie 14,1 proc. Wyniki poniżej 10 proc. uzyskały kolejno: Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna (9 proc.) oraz Lewica (7,4 proc.). Nowa formacja Mateusza Morawieckiego, Rozwój Plus, notuje lekkie odbicie, zdobywając 5,7 proc. wskazań ankietowanych.
Część znanych z Wiejskiej sił politycznych musiałaby obejść się smakiem. Progu 5 procent nie zdołało przeskoczyć Polskie Stronnictwo Ludowe (4,4 proc.). Pod kreską znalazły się także Partia Razem z poparciem 3,9 proc. oraz Polska 2050, na którą zagłosowałoby marginalne 0,5 proc. wyborców. Wciąż dość duża, bo 6,4-procentowa grupa badanych, nie podjęła ostatecznej decyzji co do swoich sympatii politycznych.
Nowe otwarcie u Morawieckiego uderza w PiS
Prawa flanka polskiej polityki przeżywa ostatnio gorący okres. Głośnym echem odbiło się powołanie do życia ugrupowania Rozwój Plus pod egidą byłego szefa rządu, Mateusza Morawieckiego. Działania Nowogrodzkiej, która stara się marginalizować byłą gwiazdę swojej ekipy, niewiele dają, a nowa partia poprawiła swój wynik do 5,7 proc. Z kolei PiS, notujące kosmetyczny wzrost, z trudem broni tytułu hegemona na tym biegunie.
Zdecydowanym wygranym wydaje się Konfederacja. Formacja sukcesywnie pnie się w górę, tym razem osiągając pułap 14,1 proc. poparcia. Traci za to radykalne ramię tej samej grupy wyborców – Konfederacja Korony Polskiej. Po lepszym, prawie 11-procentowym wyniku z przeszłości, partia Grzegorza Brauna spadła na poziom 9 proc.
Donald Tusk traci partnerów. KO i Lewica bez większości
Obecna władza łapie wyraźną zadyszkę. Spadki dotknęły obu głównych filarów koalicji – KO straciła ułamek poparcia, ale tąpnięcie u Lewicy jest znacznie bardziej bolesne (zjazd do 7,4 proc.). Katastrofalnie wygląda sytuacja dawnej Trzeciej Drogi, czyli PSL-u i Polski 2050. Z uwagi na wyniki poniżej progu nie weszłyby one w ogóle do parlamentu. Perspektywa utraty kluczowych koalicjantów to wyjątkowo ponury scenariusz dla szefa rządu, Donalda Tuska, którego czekają trudne boje przed nadchodzącymi starciami przy urnach.
Nowy podział Sejmu. Ile mandatów dla KO, PiS i Konfederacji?
Według najnowszych wyliczeń na Wiejskiej znalazłoby się sześć klubów poselskich. Największa reprezentacja należałaby do KO, która wprowadziłaby 190 osób, oddając dwa fotele z wcześniejszej puli. Z kolei formacja Jarosława Kaczyńskiego osadziłaby w ławach sejmowych 103 polityków. Prawdziwy skok zanotowała Konfederacja. Skład partii na Wiejskiej rozrósłby się aż do 77 nazwisk.
Gorzej widzi to przyszłość partia Grzegorza Brauna, która traci kilkanaście mandatów i zatrzymuje się na liczbie 41. Kłopoty ma też Lewica, dysponująca w tym scenariuszu ledwie trzydziestoma szablami w Sejmie. Nowa siła Mateusza Morawieckiego, Rozwój Plus, może liczyć na wprowadzenie 19 posłów do izby niższej parlamentu.
Donald Tusk bez szans na samodzielne rządy z Lewicą
Wyliczenia potwierdzają obawy w obozie władzy. Wspólne rządy Platformy Obywatelskiej z przystawkami i Lewicy dałyby zaledwie 220 głosów w Sejmie. Do spokojnego uchwalania ustaw i sformowania gabinetu potrzeba ich minimum 231. Premier stanąłby więc przed wizją paraliżu własnego zaplecza.
Znacznie bardziej komfortową przewagę zbudowałaby wielka koalicja prawicy. Jeśli zsumować siły PiS, obydwu twarzy Konfederacji oraz ludzi Morawieckiego, powstaje potężny blok z 240 mandatami. Głosowanie ustaw byłoby tu formalnością, jednak komentatorzy życia publicznego stanowczo ostrzegają: realia Wiejskiej rzadko pokrywają się z kartką papieru, na której liczy się słupki poparcia.
Bunt i radykalizm. Kaczyński z problemem z Morawieckim i Braunem
Czysta kalkulacja wyborcza zderza się z osobistymi antypatiami liderów po prawej stronie. Rozłamowcy Mateusza Morawieckiego są przez Nowogrodzką traktowani niemal jak najwięksi wrogowie, a Jarosław Kaczyński nie szczędzi krytyki pod adresem nowej partii, która zabiera mu wyborców. Jeszcze głośniejsze „nie” wybrzmiewa w sprawie ewentualnych rozmów z Grzegorzem Braunem. Czołowi politycy PiS uznają lidera Konfederacji Korony Polskiej za osobę skrajną, z którą żaden otwarty sojusz nie wchodzi w rachubę.
Tusk zaprosi dawnego wroga do rządu? Nowa partia u władzy
Jeżeli wynik wyborów pozbawi dotychczasowy obóz władzy większości w izbie, konieczne będą karkołomne poszukiwania koalicjanta. Jednym z wariantów ratunkowych byłoby znalezienie porozumienia z niedawnymi współpracownikami Prawa i Sprawiedliwości. Kiedy by dodać 19 posłów od Mateusza Morawieckiego z partii Rozwój Plus do sił zgromadzonych przez KO i Lewicę, nowa władza opierałaby się na stabilnym fundamencie 239 głosów na sali plenarnej.