Spis treści
Opinia Komisji Weneckiej i reakcja szefa rządu
Najnowsza odsłona sporu między Radą Ministrów a Pałacem Prezydenckim dotyczy przyjmowania ślubowań od nowo wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. We wtorek Komisja Wenecka przedstawiła jednoznaczne stanowisko, wskazując, że głowa państwa ma obowiązek niezwłocznie odebrać przysięgę od osób wskazanych przez Sejm, bez prawa do ingerowania w procedurę ich wyboru. Donald Tusk szybko zareagował na te ustalenia, podkreślając w nagraniu, że opinie Komisji są szanowane powszechnie, z wyjątkiem prezydenta Nawrockiego. Spór ten ciągnie się od kwietnia – w marcu posłowie wybrali sześciu nowych sędziów, jednak zaproszenie do złożenia ślubowania otrzymała jedynie dwójka z nich. Kancelaria Prezydenta tłumaczyła brak zaproszenia dla pozostałej czwórki rzekomymi nieprawidłowościami podczas sejmowego głosowania.
Donald Tusk ostro skrytykował takie tłumaczenia Kancelarii Prezydenta. Jak argumentował, opierając się na wytycznych Komisji Weneckiej, wyłączne prawo wyboru sędziów TK należy do Sejmu, a rola prezydenta ogranicza się do przyjęcia od nich ślubowania. Dodał również, że jeśli głowa państwa odmawia dopełnienia tego obowiązku, sędziowie mają prawo złożyć przysięgę pod jego nieobecność i jedynie pisemnie poinformować go o tym fakcie.
Nominacje dyplomatyczne i służby specjalne kością niezgody
Kwestia sędziów Trybunału Konstytucyjnego to tylko jeden z punktów zapalnych na linii premier-prezydent. Donald Tusk odniósł się również do problemów z powoływaniem nowych ambasadorów oraz awansami w służbach specjalnych. Jak przypomniał, zgodnie z ustawą zasadniczą, mianowanie dyplomatów leży w gestii rządu, a prezydent może odmówić podpisu jedynie w wyjątkowych, uzasadnionych przypadkach, a nie traktować tego jako element negocjacji.
Szef rządu zwrócił uwagę na podobny mechanizm w przypadku służb specjalnych i wywiadu. Podkreślił, że to rząd i odpowiednie instytucje typują kandydatów do awansów oficerskich, a rolą prezydenta jest ich zatwierdzenie. Donald Tusk zaapelował, by głowa państwa nie blokowała nominacji masowo, lecz odmawiała podpisu tylko w sytuacjach szczególnych, co jest kluczowe, zwłaszcza w obecnej, trudnej sytuacji geopolitycznej.