Spis treści
Jak zauważają dziennikarze Polsat News, internetowa aktywność szefa rządu stanowiła wyraźną zachętę dla pozostałych przedstawicieli koalicji. Niedługo po premierze analogicznym kadrem podzielił się szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski, który pokazał ujęcie w siodle zrobione podczas pobytu w Afganistanie w 1987 roku. Wystarczył zaledwie krótki opis, w którym polityk zaznaczył: „Też lubię konno”.
Głos w internetowej dyskusji zabrał również Adam Szłapka, pełniący funkcję rzecznika rządu. Polityk jednoznacznie stwierdził: „Jeździectwo to przepiękny sport, ale jeździmy za swoje. I nie trzeba trzymać koni w Kancelarii”.
Prezydent Karol Nawrocki i jego wierzchowce. Ustalenia dziennikarzy o zwierzętach w Promniku
Burzę wywołał tekst opublikowany na łamach „Gazety Wyborczej”. Reporterzy tego dziennika ustalili, że wiosną 2026 roku do ośrodka wypoczynkowego w Promniku przywieziono cztery nowe zwierzęta. Z relacji byłych pracowników prezydenckiej rezydencji wynika, że nie były to przypadkowe zakupy. Jak podano, na teren posiadłości trafiły dwa potężne wierzchowce dla Karola Nawrockiego oraz jego małżonki Marty, a także kucyk przeznaczony dla ich córki, Kasi. Czwarty wierzchowiec miał zostać przydzielony oficerowi Służby Ochrony Państwa, by mógł eskortować głowę państwa w trakcie leśnych przejażdżek.
Na sprowadzeniu samych zwierząt się jednak nie skończyło. Publikacja wskazuje na stworzenie od podstaw pełnego zaplecza infrastrukturalnego, obejmującego dedykowany personel stajenny, profesjonalnego nauczyciela jazdy oraz specjalistyczne wozy do przewozu. Według informacji zdobytych przez redakcję, cała ta logistyka – od utrzymania wierzchowców prezydenta Karola Nawrockiego, po transport i usługi szkoleniowca – miała być w całości finansowana z państwowej kasy. Te rewelacje błyskawicznie stały się zarzewiem ostrego konfliktu, a całą sytuację okrzyknięto w przestrzeni publicznej kolejną potężną aferą w Kancelarii Prezydenta.
Finansowanie zwierząt w Kancelarii Prezydenta. Koszty budzą emocje
Brakuje oficjalnych danych dotyczących wydatków na pozyskanie zwierząt, jak i ich późniejsze utrzymanie. Redakcja „Gazety Wyborczej” podjęła się jednak samodzielnego oszacowania tych kosztów w oparciu o aktualne stawki rynkowe. Wyniki tego śledztwa prowokują do niezwykle gorącej dyskusji.
Samo wejście w posiadanie trzech wierzchowców to kolosalny wydatek. Rynkowe ceny ras, które miały znaleźć się w Promniku, kształtują się tak:
- Rasa huculska: wydatek rzędu od 4 tysięcy do 12 tysięcy złotych
- Rasa fryzyjska: koszty oscylujące między 12 tysięcy a 100 tysięcy złotych
- Kucyk: od 2 tysięcy do 10 tysięcy złotych
Biorąc pod uwagę najwyższe możliwe stawki, wyliczenia wskazują na to, że za same wierzchowce dla rodziny Karola Nawrockiego z publicznej kasy mogło ubyć ponad 120 tysięcy złotych. Trzeba do tego doliczyć również czwartego zwierzaka, z którego korzysta funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa, jednak w tym przypadku obciążenia finansowe bierze na siebie ta właśnie formacja.
Samo kupno to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Jak wylicza gazeta, miesięczne opłacenie pobytu jednego zwierzęcia pochłania od 1,5 do 3,5 tysiąca złotych. W przypadku trzech sztuk generuje to stałe obciążenie rzędu od 4,5 do ponad 10 tysięcy złotych w każdym miesiącu. Co istotne, powyższe kwoty nie uwzględniają niezwykle drogiej opieki weterynarzy oraz specjalistycznego transportu.
Oświadczenie CO KPRP. Rafał Leśkiewicz broni Karola Nawrockiego
W odpowiedzi na medialną burzę Kancelaria Prezydenta zdecydowała się opublikować oświadczenie. W komunikacie jasno przyznano, że Centrum Obsługi Kancelarii Prezydenta RP opiekuje się trzema zwierzętami: kucykiem Edziem oraz końmi Ramzesem (rasa fryzyjska) i Aramisem (rasa huculska). Zaznaczono jednocześnie, że z prawnego punktu widzenia zwierzęta te nie należą do samej Kancelarii, lecz są własnością wspomnianego CO KPRP, funkcjonującego jako w pełni samodzielna jednostka budżetowa.
Swoje stanowisko w tej kontrowersyjnej sprawie przedstawił także prezydencki rzecznik, Rafał Leśkiewicz. Według niego najnowsza afera w Kancelarii Prezydenta jest celowo potęgowana i rozdmuchiwana do ogromnych rozmiarów przez polityków partii rządzących. Podsumowując całe zamieszanie, zamieścił on w sieci następujący wpis:
Tymczasem zwierzęta, w tym konie, są obecne w prezydenckich rezydencjach od początku lat 90. XX wieku. Towarzyszyły każdemu z prezydentów RP. W okresie prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego zbudowano nawet stajnię.