Dlaczego Niemcy nie biorą udziału w programie SAFE? Powód jest prozaiczny

2026-02-24 15:09

W polskiej debacie publicznej nieustannie powracają zarzuty, dlaczego Niemcy, nie uczestnicząc w unijnym programie pożyczkowym SAFE. Według teorii spiskowych chodzi o chęci wzbogacenia się niemieckiego przemysłu kosztem zadłużenia Polski. Rzeczywistość jest jednak znacznie prostsza i opiera się na twardej ekonomii. Niemcy nie biorą pożyczek z programu SAFE, ponieważ dzięki swojej lepszej pozycji gospodarczej mogą finansować modernizację armii na znacznie korzystniejszych warunkach samodzielnie.

  • Berlin rezygnuje z udziału w programie SAFE, ponieważ dzięki ratingowi AAA może pozyskiwać środki na modernizację armii taniej na własną rękę.
  • Polska wyrasta na głównego beneficjenta unijnej inicjatywy, która oferuje niskooprocentowane pożyczki na zbrojenia dla państw o niższej wiarygodności kredytowej.
  • Niemiecki plan rozbudowy Bundeswehry opiera się na krajowym funduszu o wartości 100 mld euro oraz zmianach w prawie fiskalnym.
  • Absencja Niemiec w SAFE to decyzja czysto biznesowa, pozwalająca im na szybsze inwestycje bez konieczności spełniania dodatkowych unijnych procedur.

Inicjatywa Security Action for Europe (SAFE), uruchomiona w maju 2025 roku, stanowi odpowiedź Wspólnoty na rosnące zagrożenie ze strony Rosji. Mechanizm ten udostępnia państwom członkowskim pulę 150 miliardów euro w formie długoterminowych, niskooprocentowanych pożyczek, których spłatę można rozłożyć nawet na 45 lat. Polska jest zdecydowanym liderem tego programu, zagospodarowując blisko 44 mld euro na realizację 139 projektów obronnych. Zainteresowanie wsparciem wyraziło również 18 innych krajów, w tym Francja, Włochy czy państwa bałtyckie.

Mimo ogromnej skali przedsięwzięcia, Niemcy postanowiły nie sięgać po te środki. Taka postawa stała się pożywką dla wielu teorii spiskowych, sugerujących chęć wykorzystania sytuacji przez Berlin kosztem innych państw. Rzeczywistość weryfikuje jednak te przypuszczenia.

Ekonomia dyktuje warunki

Kluczem do zrozumienia decyzji Berlina jest matematyka finansowa. Niemcy legitymują się najwyższym możliwym ratingiem kredytowym (AAA), co pozwala im pożyczać kapitał na rynkach międzynarodowych na warunkach znacznie korzystniejszych niż te oferowane przez mechanizm unijny. Dla niemieckiego budżetu instrument SAFE nie generuje żadnych oszczędności, a wręcz dokłada zbędnych procedur związanych z wymogami wspólnych zamówień. W podobnej sytuacji znalazły się inne stabilne gospodarki, takie jak Holandia, Austria, Szwecja czy Luksemburg, które również nie złożyły wniosków.

Stanowisko to potwierdził Miguel Berger. Ambasador Niemiec w Polsce zaznaczył, że choć Berlin popiera samą ideę wzmacniania europejskiej obronności i współfinansuje fundusz, to z perspektywy fiskalnej bezpośredni udział w pożyczkach jest dla nich nieuzasadniony. W serwisie X napisał:

„Niemcy mają rating AAA, dzięki czemu mogą uzyskać tańsze finansowanie. Ponieważ jednak chcemy wspierać szybki rozwój zdolności obronnych w Europie, zgodziliśmy się – podczas polskiej prezydencji – wnieść wkład i współfinansować utworzenie SAFE.”

Tożsame argumenty podnoszą władze w Sztokholmie. Szwedzki minister obrony Pål Jonson, w rozmowie z „Rzeczpospolitą” opublikowanej pod koniec lutego 2026 roku, wskazał na niski dług publiczny swojego kraju jako główny czynnik decyzyjny:

„Nie bierzemy udziału w tym programie nie dlatego, że jest zły, ale dlatego, że mając trzeci najniższy dług w Unii Europejskiej, możemy pożyczać na rynkach międzynarodowych na warunkach korzystniejszych, niż sama Unia. Ale my też pożyczamy na modernizację sił zbrojnych: do 2035 r. 30 mld euro.”

Dzięki zadłużeniu na poziomie około 30–35 proc. PKB, Szwecja może emitować obligacje z oprocentowaniem konkurencyjnym wobec oferty Brukseli. Analitycy wskazują, że koszt pożyczki z SAFE jest uśredniony – atrakcyjny dla państw takich jak Polska, ale nieopłacalny dla gospodarek o najwyższej wiarygodności kredytowej, jak niemiecka.

Polityka i technologie

W przestrzeni publicznej pojawiają się głosy sugerujące, że Berlin unika programu SAFE, by nie dzielić się technologiami wojskowymi w ramach wymuszonej kooperacji. Teoria ta zderza się jednak z realiami implementacji programu w Polsce. Rządowe deklaracje wskazują, że aż 89 proc. środków pozyskanych przez Warszawę trafi do rodzimego przemysłu zbrojeniowego. Podważa to narrację, jakoby mechanizm ten służył głównie napędzaniu niemieckiej gospodarki kosztem polskich podatników.

Niezależnie od unijnych pożyczek, Niemcy prowadzą intensywną modernizację armii, zapoczątkowaną przemówieniem Olafa Scholza o „Zeitenwende” w lutym 2022 roku. Fundamentem tych działań stał się specjalny fundusz o wartości 100 mld euro, wpisany do konstytucji. W 2025 roku łączne wydatki Berlina na obronność, wliczając budżet resortu i pomoc dla Ukrainy, sięgnęły około 95 mld euro.

Cel: Największa armia w Europie

Dzięki zmianom prawnym wyłączającym wydatki obronne powyżej 1 proc. PKB z tzw. hamulca zadłużenia, Berlin może inwestować setki miliardów euro w dłuższej perspektywie bez naruszania dyscypliny budżetowej. Wprowadzono również ustawę przyspieszającą zamówienia, co znosi biurokratyczne bariery przy dużych kontraktach.

Strategicznym celem Niemiec jest stworzenie największej konwencjonalnej armii w Europie. Plany zakładają zakup myśliwców F-35, czołgów Leopard 2A8, wozów bojowych oraz tysięcy dronów. Rezygnacja z programu SAFE nie jest więc sygnałem odwrotu, lecz dowodem na finansową samowystarczalność. Niemcy modernizują się szybciej i taniej na własną rękę, zostawiając unijne środki krajom, dla których są one niezbędnym wsparciem.

Garda: Magdalena Sobkowiak-Czarnecka o mitach na temat SAFE
Portal Obronny SE Google News