Dane blisko 19 mln Polaków w rękach hakerów! Posłowie PiS chcą alertu RCB

Firma MyDr, obsługująca elektroniczną dokumentację medyczną, padła ofiarą potężnego cyberataku. Krzysztof Gawkowski, minister cyfryzacji, przekazał w środę, że skradziona baza obejmuje aż 2 TB informacji. Według jego relacji, problem dotyka niemal 19 milionów pacjentów korzystających z usług placówek medycznych. Na sytuację natychmiast zareagowali politycy PiS, w tym Radosław Fogiel i Daniel Milewski. Żądają oni od resortu cyfryzacji wyjaśnień, kiedy dowiedziano się o incydencie, jakie kroki podjęto w celu ochrony danych i dlaczego obywatele nie otrzymali alertu RCB z instrukcją zastrzeżenia numeru PESEL.

Osoba przy laptopie z widocznym kodem programistycznym na ekranie. O ataku hakerskim na MyDr przeczytasz w Eska.
Autor: Pixabay.com zdj. ilustracyjne

Politycy PiS żądają odpowiedzi od Ministerstwa Cyfryzacji

Podczas czwartkowego spotkania z dziennikarzami przed gmachem resortu cyfryzacji, przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości ogłosili listę pytań dotyczących reakcji na niedawną kradzież informacji. Interesuje ich głównie moment wykrycia naruszenia oraz szczegółowy plan ochrony danych obywateli. - Dajemy ministerstwu kilka godzin na ustosunkowanie się do tych pytań, na przedstawienie rekomendacji. W przeciwnym wypadku wracamy, będziemy dopytywać, przeprowadzać kontrole poselskie - ostrzegł poseł Radosław Fogiel. Daniel Milewski podkreślił z kolei, że społeczeństwo powinno zostać poinformowane o zagrożeniu poprzez system ostrzegania kryzysowego. - Właściwym działaniem powinno być poinstruowanie Polaków np. o kwestii zastrzeżenia numeru PESEL przez alerty RCB - zauważył polityk.

Sonda
Czy jesteś przygotowany na sytuację kryzysową (atak z powietrza, blackout, cyberatak)?

Wątpliwości wobec działań rządu po ataku hakerskim

Przedstawiciele partii opozycyjnej sceptycznie odnieśli się do wczesnych deklaracji ministra cyfryzacji, który wykluczył udział zagranicznych służb w incydencie. Zgłosili również obawy dotyczące możliwego ujawnienia dokumentacji medycznej znanych osób lub publikacji sfałszowanych informacji. Zauważyli ponadto, że zalecana przez Gawkowskiego platforma bezpiecznedane.gov.pl uległa awarii, najpewniej z powodu zbyt dużego obciążenia serwerów. - To jest kompletny brak kompetencji na kilku polach. Wyciek danych, atak hakerski czy atak przeprowadzony z innego ośrodka, nie jest winą rządu, ale wszystko, co dzieje się od tego momentu, a w zasadzie wszystko, co się nie dzieje, to jest już odpowiedzialność rządu, ministra cyfryzacji i premiera Donalda Tuska. A niestety lista zarzutów, lista pytań i lista wątpliwości ciągle się wydłuża - ocenił zaistniałą sytuację Radosław Fogiel.

Służby państwowe reagują na kradzież informacji z MyDr

W środę minister Gawkowski zapewnił, że odpowiednie instytucje zabezpieczają wszystkie kwestie związane z naruszeniem bezpieczeństwa. Zadeklarował, że „została wdrożona procedura, mająca zabezpieczyć wszystkie dane, które wyciekły, po to, żeby zostały one przeniesione do bazy Bezpieczne Dane (bezpiecznedane.gov.pl), w której każdy obywatel będzie mógł sprawdzić, czy jego dane wyciekły”. Szef resortu cyfryzacji zalecił poszkodowanym pilne zablokowanie numeru PESEL. Śledztwo w tej sprawie prowadzą już organy ścigania, a za działania operacyjne odpowiada Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości, ściśle współpracujące z prokuraturą.

Cyberbezpieczeństwo seniorów

Rolki