Spis treści
- Gdzie wybuchnie globalny konflikt?
- Azja jako potencjalne zarzewie III wojny światowej
- Jakie konsekwencje poniósłby Stary Kontynent?
- Działania zbrojne w Ukrainie i motywacje Rosji
- Rola ONZ i wpływ sztucznej inteligencji
- Czy historia wojen jest skutecznym straszakiem?
- Czekając na rozwiązanie irańskiego kryzysu
Gdzie wybuchnie globalny konflikt?
Podczas wtorkowej emisji formatu "Najsztub pyta" w fotelu gościa zasiadł Dariusz Rosiak, ceniony dziennikarz odpowiedzialny za audycję "Raport o stanie świata". Głównym zagadnieniem poruszonym przez gospodarza programu były warunki, jakie musiałyby zaistnieć, aby ludzkość stanęła w obliczu trzeciej wojny światowej.
„Niektórzy mówią, że ona już trwa. My kojarzymy określenie wojna światowa, z wojną która ma miejsce w Europie” – mówił Dariusz Rosiak. „Z naszego punktu widzenia, żeby coś nazwano wojną światową to musiałaby się ona toczyć w Europie. Nie ma znaczenia czy europocentryzm obowiązuje czy nie, to wielu europejskich krajach ludzie myśleliby, że tym punktem odniesienia jest Europa” – dodał.
Azja jako potencjalne zarzewie III wojny światowej
Twórca podcastu zwrócił uwagę, że choć Europa nie dominuje już w wielu sferach, w kontekście definicji wojny światowej pozostaje kluczowym punktem odniesienia dla Europejczyków. Według niego wybuch działań zbrojnych na starym kontynencie jest raczej mało realny. Ekspert ocenił, że do ewentualnego konfliktu o zasięgu globalnym mogłoby dojść na terytorium Azji.
„Jeśliby doszło do otwartego konfliktu między Chinami i Stanami Zjednoczonymi, to trudno byłoby sobie wyobrazić, że Europa byłaby poza sferą bezpośrednich działań militarnych. Poza skutkami, które obejmą nasze życie w sposób nieprzewidywalny do tej pory” - stwierdził.
Jakie konsekwencje poniósłby Stary Kontynent?
Jak ocenia Dariusz Rosiak, Europa nie wzięłaby bezpośredniego udziału w starciach zbrojnych, jednak mieszkańcy kontynentu odczuliby ich potężne i wielowymiarowe reperkusje.
„O ile teraz jeszcze możemy udawać, że mamy programy osłonowe i benzyna będzie kosztowała normalnie, i utrzymamy to jeszcze z miesiąc lub dwa, a potem to się jakoś ustabilizuje, to w sytuacji gdyby doszło do takiego otwartego konfliktu między Stanami Zjednoczonymi, a Chinami, to pewnie tego nie dałoby się utrzymać, dlatego, że rozpadłaby się cała gospodarka światowa” – wyjaśnił.
Działania zbrojne w Ukrainie i motywacje Rosji
Piotr Najsztub zwrócił uwagę na rosyjskie zagrożenie na kontynencie europejskim. Zastanawiał się, czy to Władimir Putin może okazać się inicjatorem III wojny światowej.
„Tak myślimy, tak mówimy i tak przewidują specjaliści wojskowi, którzy twierdzą, że wcześniej czy później Putin taką próbę podejmie” – zaznaczył Dariusz Rosiak.
W dalszej części rozmowy gość programu odniósł się do inwazji na Ukrainę, wskazując na ograniczone zdolności bojowe armii rosyjskiej, która po długim czasie walk opanowała relatywnie mały obszar kraju. Wskazał też na unikalny charakter tego konfliktu, będącego wojną terytorialną, podobnie jak spór izraelsko-palestyński, ale równocześnie starciem o wymiarze symbolicznym, dotyczącym suwerenności.
„Ukraina nie chce się poddać, bo nie chce być krajem podległym Rosji. Walczy o swoją wolność” – dodał ekspert.
Rola ONZ i wpływ sztucznej inteligencji
Prowadzący zapytał o istnienie podmiotów zdolnych do zapobieżenia wybuchowi globalnego starcia, stwierdzając jednocześnie, że Organizacja Narodów Zjednoczonych straciła swoją sprawczość i jest obecnie "bezzębna".
„Wojnie nie da się zapobiec. I tak jest to od początku istnienia ludzkości” – mówił Dariusz Rosiak. „W dalszej perspektywie do jakiegoś starcia dojdzie, natomiast nie wiem czy my jesteśmy na tej drabinie eskalacyjnej” – dodał.
Dziennikarz wskazał również na konflikt interesów związany z rozwojem technologii wojskowych. Z jednej strony wielki biznes liczy na zyski z napędzanego przez sztuczną inteligencję przemysłu zbrojeniowego, a z drugiej pojawia się konieczność ścisłej kontroli tych narzędzi, aby nie wymknęły się one spod nadzoru.
„Tu są sprzeczne interesy. W interesie oligarchów jest to, aby sztuczna inteligencja napędzała przemysł zbrojeniowy, którzy jak wiadomo służy do zabijania ludzi i chcą zarabiać na tym pieniądze. Z drugiej strony biznes musi to kontrolować, to musi być kontrolowane. To nie może stać taką maszynką, która się spod tej kontroli wymyka” – wyjaśnił Dariusz Rosiak.
Czy historia wojen jest skutecznym straszakiem?
Gospodarz programu podjął wątek zbiorowej pamięci o koszmarze minionych dwóch wojen światowych, pytając, czy te doświadczenia mogą pełnić funkcję swoistej szczepionki chroniącej przed powtórzeniem tragedii.
„Ja nie jestem pewien, ale to jest trochę tak jak barbarzyństwo w średniowieczu, wojny stuletniej albo mordowanie się w czasie krucjat” – wyjaśnił ekspert.
Według autora "Raportu o stanie świata", współczesne społeczeństwo czerpie wiedzę o dramatach wojennych głównie z relacji przodków, przez co dla młodego pokolenia jest to już bardzo odległa i niekoniecznie działająca na wyobraźnię przeszłość. W rozmowie pojawił się też temat konfliktu irańskiego, który Najsztub określił mianem nieuniknionego.
„Ta wojna jest prowadzona w nieracjonalny sposób” - stwierdził.
Gość wyjaśnił, że Teheran od lat dąży do pozycji regionalnego mocarstwa, destabilizując Bliski Wschód i sponsorując organizacje takie jak szyickie bojówki w Iraku czy jemeńscy rebelianci Huti. Zduszony sankcjami i słaby gospodarczo Iran nie jest w stanie budować wpływów pokojowymi metodami, przez co reżim ten stanowi istotne zagrożenie dla państw takich jak Izrael, Liban czy kraje Zatoki Perskiej, stąd potrzeba przeciwdziałania tego typu aktywnościom nie jest pozbawiona logiki.
„Iran jest krajem, który od dawna destabilizował Bliski Wschód wspierając różne ugrupowania, jak milicję szyicką w Iraku czy Huti w Jemenie, po to, aby stać się potęgą regionalną. Robił to również, żeby projektować swoją siłę. Siłę, którą jako państwo działające metodami pokojowymi nie posiada ponieważ jest zdławiona sankcjami, a system, który tam funkcjonuje nie daje siły gospodarczej. Ten system stanowi zagrożenie dla kilku krajów jak: Izrael, Libanu, krajów Zatoki Perskiej. To nie jest nieracjonalne, że próbuje się przeciwdziałać działaniom tego typu krajów” – opowiadał.
Czekając na rozwiązanie irańskiego kryzysu
Analizując bliskowschodnie napięcia, publicysta wytknął zasadnicze błędy w zarządzaniu tamtejszym kryzysem.
„Jeżeli chcemy przeprowadzić jakieś działanie to powinniśmy mieć plan, powinniśmy wiedzieć, co jest na początku, co w środku i co na końcu. Jeżeli uważamy, że taki kraj nie powinien mieć bomby atomowej, to staramy się doprowadzić do tego, żeby taka sytuacja nie miała miejsca. Ta wojna jest prowadzona bez planu” - przekonywał.
Jak podkreślił w programie, uwaga całego świata skupiona jest teraz na najbliższych godzinach, gdyż dyskusja odbywała się przed terminem wygaśnięcia amerykańskiego ultimatum wobec władz w Teheranie. Dariusz Rosiak wyraził przy tym głęboki niepokój dotyczący potencjalnego zniszczenia całej tamtejszej cywilizacji.