Czarnek rzuca nazwiskami i żąda wyjaśnień. Afera wokół Szpitala Południowego

2026-06-18 14:24

Przemysław Czarnek stanowczo żąda odpowiedzi, kto z obozu Koalicji Obywatelskiej korzystał ze specjalnego pokoju i uprzywilejowanej ścieżki leczenia w Warszawskim Szpitalu Południowym. Podczas czwartkowej konferencji wymienił długą listę nazwisk. Równocześnie główny bohater skandalu, Dawid Kacprzyk, złożył mandat radnego i przelał na konto placówki pół miliona złotych.

Przemysław Czarnek w okularach, w ciemnym garniturze z białą koszulą i krawatem, przemawia za mównicą, wskazując palcem do przodu. Zdjęcie przedstawia polityka podczas konferencji dotyczącej afery w Szpitalu Południowym, o której więcej przeczytasz na naszym portalu.
Autor: Paweł Dąbrowski/Super Express

Przemysław Czarnek dopytuje o polityków Koalicji Obywatelskiej, którzy mieli korzystać z tzw. VIP roomu w Szpitalu Południowym.

  • Były minister edukacji wskazał kilkanaście nazwisk, jednak nie pokazał żadnych dowodów na to, że te osoby faktycznie były leczone poza kolejnością.
  • Dawid Kacprzyk oficjalnie zrezygnował z mandatu radnego w stołecznej dzielnicy Ursus.
  • Lekarz zdecydował się na korektę 33 faktur, co poskutkowało zwróceniem Szpitalowi Południowemu aż 500 tys. zł.
  • Stołeczny ratusz twierdzi, że szpitalny oddział ratunkowy nie posiadał formalnego pokoju VIP, a sporne pomieszczenie było użytkowane bez zgody.

– Dzisiaj zadajemy tutaj, przed wejściem do Szpitala Południowego, następujące pytanie: kto? Kto? Czy może pani Roguska, czy Kidawa-Błońska, czy Szczerba, czy Tusk, czy Kierwiński, czy Lubnauer, czy Zielińska, czy Piekarska, Gajewska, Domański, Gronkiewicz-Waltz, czy Łoboda, a może wszyscy razem korzystali z tego saloniku VIP w Szpitalu Południowym? – mówił Czarnek.

– Żądamy odpowiedzi na to pytanie – dodał.

Polityk Prawa i Sprawiedliwości formułował swoje zarzuty w postaci pytań retorycznych. Do tej pory nie przedstawiono absolutnie żadnych dowodów świadczących o tym, że wywołani do tablicy działacze faktycznie leżakowali w kontrowersyjnym pomieszczeniu lub korzystali z obsługi medycznej poza wyznaczonymi kolejkami.

Tłumaczenia miasta: To nie był formalny pokój VIP

Władze Warszawy przedstawiły kolejne stanowisko w sprawie funkcjonowania słynnego już „saloniku VIP”. Zgodnie z oświadczeniem urzędników, przyszpitalny Szpitalny Oddział Ratunkowy nigdy nie posiadał w swojej strukturze specjalnie wydzielonego pokoju dla najważniejszych gości.

Sporne pomieszczenie było de facto częścią Warszawskiego Centrum Chirurgii Kręgosłupa, które znajduje się przy placówce. Trwający obecnie audyt wykazał, że Dawid Kacprzyk miał swobodny dostęp do tego gabinetu i korzystał z niego na własną rękę, bez stosownych upoważnień.

Obecnie miejscy urzędnicy dokładnie sprawdzają, do jakich celów wykorzystywano ten pokój i kto miał nad nim realny nadzór. Zadanie ustalenia dokładnej listy bywalców tego miejsca spoczywa już w rękach prokuratury.

Dawid Kacprzyk zwraca gigantyczne pieniądze na konto Szpitala Południowego

Skandal z udziałem Dawida Kacprzyka nabiera niebywałego przyspieszenia. Warszawski samorząd ujawnił, że 15 czerwca lekarz wniósł poprawki do 33 rachunków wystawionych między 31 stycznia 2025 r. a 16 czerwca 2026 r.

W efekcie tych korekt Dawid Kacprzyk przelał na rachunek Szpitala Południowego aż pół miliona złotych. Zarząd szpitala nie poprzestał na tym i skierował do prokuratury zawiadomienie. Dotyczy ono podejrzenia narażenia placówki na niekorzystne rozporządzenie swoim mieniem dla prywatnych korzyści majątkowych.

Wcześniejsze doniesienia z trwającej wewnątrz placówki kontroli wskazywały na poważne nieprawidłowości w planowaniu dyżurów lekarza. Z dokumentów miało wynikać, że część rzekomo przepracowanych godzin na SOR-ze odbywała się w tym samym czasie, gdy Kacprzyk udzielał się politycznie, brylował na posiedzeniach rady dzielnicy lub brał udział w nagraniach telewizyjnych.

Lekarz składa mandat radnego Ursusa

W czwartek rano Dawid Kacprzyk zdecydował się na ostateczny krok i na piśmie zrezygnował z funkcji radnego warszawskiej dzielnicy Ursus. Stosowny dokument powędrował prosto na biurko Dariusza Pastora, przewodniczącego rady.

Dostarczenie rezygnacji uruchomiło bezpowrotny mechanizm wygaszania jego mandatu. Warto przypomnieć, że kilka dni wcześniej Kacprzyk sam odszedł z szeregów Koalicji Obywatelskiej. Warszawski szpital rozwiązał z nim wszelkie kontrakty, a sam zainteresowany poprosił Okręgową Radę Lekarską w Warszawie o czasowe zawieszenie swoich uprawnień członkowskich.

Przemysław Czarnek bierze w obronę środowisko medyczne

Podczas spotkania z mediami Przemysław Czarnek postanowił skomentować sprawę zarobków w branży medycznej. Poseł podkreślił, że casus Dawida Kacprzyka nie może być podstawą do masowego piętnowania całej grupy zawodowej i zarzucania wszystkim lekarzom astronomicznych stawek.

– Nie mówmy tutaj o całym systemie, który wypłaca lekarzom nieprawdopodobne pieniądze, bo tak nie jest – przekonywał.

Przemysław Czarnek dopytuje o pacjentów VIP roomu

Przemysław Czarnek pojawił się w czwartkowe przedpołudnie pod budynkiem Warszawskiego Szpitala Południowego. Przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości zorganizowali tam briefing prasowy, na którym podsumowali wyniki swojej kontroli poselskiej. Głównym postulatem byłego szefa resortu edukacji było natychmiastowe upublicznienie listy osób korzystających z szybkiej ścieżki medycznej i odizolowanego pokoju w placówce.

Jako dowód polityk przywołał przykład znajomego specjalisty z lubelskiej kliniki, który pracując na etacie zarabia rzędu 12 tysięcy złotych brutto. Zaznaczył przy tym, że tak monstrualne kwoty pojawiają się wyłącznie u wąskiej grupy medyków zatrudnionych na kontraktach, którzy realizują dużą liczbę niezwykle drogich zabiegów.

Według Czarnka, państwo musi poszukać rozwiązań systemowych, ale kategorycznie odrzucił narrację, że każdy polski lekarz zgarnia co miesiąc kilkadziesiąt, a nawet kilkaset tysięcy złotych z publicznej kasy.

Poniżej galeria zdjęć: Przemysław Czarnek podczas otwartego spotkania z mieszkańcami Kalisza w hali OSRiR w Kaliszu

Polityka SE Google News
Express Biedrzyckiej - WSTĘP
Sonda
Czy zarobki lekarzy pracujących w publicznych szpitalach powinny być jawne?