Spis treści
- Eurodeputowana PiS ostro oceniła obecną władzę na spotkaniu w Krakowie.
- Przypomniała slogan z kampanii wyborczej w 2015 roku, oskarżając gabinet Tuska o wpędzanie kraju w kryzys.
- Skrytykowała stan państwowej kasy, zatrzymanie kluczowych inwestycji oraz wysokie ceny w sklepach.
- Wezwała sympatyków do pełnej mobilizacji, aby odsunąć obecną koalicję od władzy.
„Polska w ruinie” wraca do debaty
Zdaniem byłej szefowej rządu, hasło znane z kampanii Prawa i Sprawiedliwości sprzed jedenastu lat znów idealnie oddaje sytuację w kraju. W czwartek w Krakowie Beata Szydło wprost zadeklarowała, że słowa „Polska w ruinie” powróciły do dyskursu politycznego, obarczając za to winą ekipę rządzącą.
Wydawało się, że te słowa pozostaną już tylko częścią historii polskiej polityki. A jednak dzisiaj, w 2026 roku, wracają – mówiła była premier.
Przekonywała, że to efekt zaniechań oraz błędnych decyzji, jakie są wizytówką gabinetu Donalda Tuska.
Miejsce zjazdu nie było przypadkowe. Europosłanka przypomniała, że dokładnie w gmachu Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” działacze PiS spotykali się w 2015 roku, na krótko przed wygranymi wyborami. Obecnie, jako formacja opozycyjna, wracają na stare śmieci, używając tej samej retoryki.
Co jest nie tak z Polską według Beaty Szydło?
Podczas przemówienia Szydło wypunktowała konkretne dziedziny, w których państwo rzekomo pikuje w dół. Zarzutów wobec rządu Donalda Tuska jest mnóstwo i uderzają one w najważniejsze segmenty funkcjonowania kraju.
Na pierwszym miejscu znalazła się gospodarka. Była premier alarmowała w sprawie rosnącego deficytu budżetowego, potężnego długu narodowego i ogromnych kosztów związanych z jego obsługą. Przekonywała, że to szybki kurs na zniszczenie państwowych finansów.
Kolejny atak przypuściła na front inwestycyjny. Dopytywała o przyszłość takich projektów jak CPK, budowa elektrowni atomowych czy modernizacja infrastruktury drogowej i kolejowej. Szydło uważa, że rząd porzucił te plany, odbierając Polsce szansę na nowoczesny rozwój.
Nie zabrakło też odniesień do portfeli Polaków. Beata Szydło punktowała drożyznę, wytykając horrendalne ceny benzyny, prądu oraz ciepła. Zwróciła także uwagę na niewydolną służbę zdrowia i barierę nie do pokonania dla młodych ludzi, jaką jest kupno pierwszego mieszkania.
„Białe koszule przyniosły czarną rzeczywistość”
Wypowiedź europosłanki obfitowała w mocne słowa, ale szczególną uwagę zwróciło odniesienie do stylu ubierania się obecnej koalicji.
Te białe koszule przyniosły nam czarną rzeczywistość – stwierdziła Beata Szydło.
Co miała na myśli? To gorzkie porównanie, sugerujące, że ugrzeczniony, proeuropejski wizerunek rządu Donalda Tuska to jedynie fasada, która maskuje prawdziwe dramaty obywateli i niszczenie struktur państwa.
Na zakończenie Szydło prosiła wyborców PiS o otrząśnięcie się z marazmu i powrót do aktywności.
Jeżeli zależy nam na Polsce, jeżeli zależy nam na rozwoju, to te myśli trzeba odrzucić i trzeba pójść razem, żeby doprowadzić do zmiany tej złej władzy, która teraz rujnuje Polskę – podsumowała swoje wystąpienie w Krakowie.