Bąkiewicz niczym Chrobry wbił słup w rzekę. Sprawa trafiła do prokuratury, grożą mu 2 lata więzienia

2026-01-13 13:20

Sprawa głośnej akcji Roberta Bąkiewicza i działaczy Ruchu Obrony Granic, podczas której wbili w rzekę atrapę słupa granicznego, ma swój dalszy ciąg. Jak informuje MSWiA, materiały w tej sprawie analizuje Prokuratura Rejonowa w Krośnie Odrzańskim. Liderowi narodowców może grozić nawet do dwóch lat pozbawienia wolności. To jednak nie są jedyne jego problemy z prawem.

Robert Bąkiewicz

i

Autor: Kudelski Marek / Super Express

Prokuratura bada sprawę. Czy atrapa słupa to przestępstwo?

Pod koniec ubiegłego roku lider środowisk narodowych zorganizował akcję, którą porównał do historycznego gestu Bolesława Chrobrego. 30 grudnia na platformie X Robert Bąkiewicz opublikował nagranie, na którym wraz z grupą działaczy Ruchu Obrony Granic (ROG) wbija w nurt Nysy Łużyckiej biało-czerwony słup graniczny. Wydarzenie miało miejsce w okolicach miejscowości Markosice (gmina Gubin) na granicy polsko-niemieckiej.

– Symbolicznie pokazujemy, że nie zgadzamy się na superpaństwo w Europie, nie zgadzamy się na przerzucanie nam migrantów – mówił Bąkiewicz, dodając, że akcja jest manifestacją przeciwko „dyktatowi Berlina”.

Na incydent zareagowało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Jak przekazano PAP, Nadodrzański Oddział Straży Granicznej wszczął dochodzenie w kierunku podejrzenia popełnienia przestępstwa z art. 277 Kodeksu karnego. Mówi on o niszczeniu, usuwaniu, przesuwaniu lub fałszywym wystawianiu znaków granicznych. 9 stycznia sprawa została przekazana do Prokuratury Rejonowej w Krośnie Odrzańskim.

Są też inne problemy Bąkiewicza z prawem

Prokurator Łukasz Wojtasik z Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze poinformował PAP, że śledczy analizują obecnie materiały dowodowe, które składają się głównie z treści opublikowanych w Internecie. Przesłuchano już także mieszkańców Markosic. Kluczowe dla dalszego biegu sprawy będzie ustalenie, czy działanie Bąkiewicza i jego zwolenników faktycznie wypełniło znamiona przestępstwa. Wątpliwości budzi fakt, że użyty przedmiot nie był autentycznym znakiem granicznym.

– Nie jest to całkiem jednoznaczne, gdyż posługiwali się przywiezioną przez siebie atrapą słupa granicznego, a nie oryginalnym słupem – wyjaśnił prokurator Wojtasik. Dodał, że wkrótce zapadnie decyzja, czy śledztwo zostanie umorzone, czy też będzie kontynuowane pod nadzorem prokuratury.

Warto zaznaczyć, że nie jest to jedyna sprawa karna z udziałem Roberta Bąkiewicza. 31 grudnia 2025 r. Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim skierowała przeciwko niemu do sądu akt oskarżenia. Zarzuty dotyczą czterech przestępstw, w tym znieważenia funkcjonariuszy Straży Granicznej i Żandarmerii Wojskowej podczas tzw. patroli obywatelskich na granicy. Oskarżony nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Grozi mu za to kara od grzywny do trzech lat pozbawienia wolności.

34. pielgrzymka Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę. Modlili się za "Aktywistów" Bąkiewicza:

BĄKIEWICZ KPI Z ZARZUTÓW PROKURATORA. POPROSI NAWROCKIEGO O UŁASKAWIENIE? | Poranny Ring