Spis treści
- Konfederacja rezygnuje z nacisków na głowę państwa w sprawie programu SAFE, koncentrując się na edukacji społeczeństwa.
- Grzegorz Płaczek określa rządowe zapowiedzi "taniej pożyczki" mianem "finansowej manipulacji".
- Unijny mechanizm SAFE ma wspierać zbrojenia, ale opozycja ostrzega przed zadłużeniem Polski na dziesięciolecia.
- Poseł stawia pytania o utajnione dokumenty i skuteczność argumentów przeciwko rządowej narracji.
Czym jest program SAFE i ile może zyskać Polska
Inicjatywa znana jako SAFE (Security Action for Europe) to europejski instrument pożyczkowy dedykowany inwestycjom w sektor obronny. Cały budżet unijny przewiduje na ten cel do 150 mld euro, które państwa członkowskie mogą przeznaczyć na modernizację armii. W krajowej dyskusji najczęściej pada kwota około 43,7 mld euro, jaka teoretycznie mogłaby trafić nad Wisłę, choć ostateczne sumy zależą od decyzji rządowych. Oś konfliktu przebiega między wizją koalicji, widzącej tu szansę na szybkie dofinansowanie zbrojeniówki, a stanowiskiem opozycji, która ostrzega przed ryzykiem uzależnienia od euro i zadłużeniem kraju na dziesięciolecia.
Grzegorz Płaczek o strategii wobec Pałacu Prezydenckiego
Goszcząc w studiu „Porannego Ringu”, Grzegorz Płaczek wyjaśnił, że jego formacja polityczna nie zamierza organizować akcji nacisku na Andrzeja Dudę. Zamiast apeli o weto, Konfederacja wybiera drogę budowania oddolnego oporu społecznego przeciwko – jak to określają – propagandzie sukcesu. To istotna deklaracja, ponieważ wielu komentatorów spodziewało się presji na prezydenta. Tymczasem poseł stawia sprawę jasno: kluczem są twarde fakty i uświadomienie wyborców, a nie polityczne drogi na skróty.
Poseł Konfederacji ostro o zachowaniu Radosława Sikorskiego
Temat unijnych pożyczek posłużył również do surowej recenzji postawy szefa polskiej dyplomacji. Płaczek w rozmowie na kanale YouTube „Poranny Ring” zwrócił uwagę na styl bycia Radosława Sikorskiego.
„Takich buty jak wczoraj i takich uśmieszków z mównicy sejmowej dawno nie widziałem. Coś się z panem ministrem ewidentnie dzieje, oby nie było to potwierdzenie słów, że buta kroczy i pycha przed upadkiem. Ewidentnie to nie jest ten moment, który był dwa lata temu” - stwierdził Płaczek w „Porannym Ringu”, pytany przez Wiktora Świetlika.
Polityk Konfederacji najmocniej sprzeciwił się narracji narzucanej przez ministra, która tworzy fałszywą alternatywę. Chodzi o sugerowanie, że poparcie dla SAFE jest tożsame z dbaniem o niepodległość, a sprzeciw oznacza działanie na jej szkodę. Płaczek ocenia taką retorykę jako nieuczciwy chwyt polityczny, obliczony wyłącznie na poprawę wyników sondażowych, nawet jeśli mija się z prawdą.
Ryzyko walutowe i tysiące symulacji spłaty długu
Tusk komentuje expose Sikorskiego. Te słowa o sojuszu z USA zabolą PiS
Fundamentem sprzeciwu Konfederacji jest sposób, w jaki rządzący promują program SAFE w społeczeństwie. Grzegorz Płaczek zwraca uwagę na odległy termin spłaty zobowiązań oraz niebezpieczeństwa związane z kursami walut, których nie sposób przewidzieć w perspektywie kilkudziesięciu lat. Choć w programie nie przedstawiono twardych wyliczeń, poseł powołał się na raport zawierający ponad 10 tysięcy symulacji ekonomicznych. Według tych analiz, w wielu scenariuszach finansowanie wydatków w polskich złotych byłoby dla budżetu korzystniejsze niż zaciąganie długu w strukturach unijnych, choć na razie są to jedynie argumenty w debacie.
Utajnione dokumenty i kwestia transparentności rządu
Dyskusja wykracza poza samą opłacalność ekonomiczną, wchodząc na grunt jawności życia publicznego. Płaczek podniósł kwestię dokumentów oznaczonych klauzulą zastrzeżoną, sugerując, że bezpieczeństwo państwa może służyć jako wygodna wymówka dla ukrywania niewygodnych faktów. Zdaniem polityka, skoro o szczegółach rozmawia się na forum unijnym, to utajnienie ich przed Polakami nie chroni nas przed wiedzą Moskwy. W narracji Konfederacji program SAFE staje się testem na to, czy rząd traktuje obywateli partnersko i gra w otwarte karty przy podejmowaniu kluczowych decyzji finansowych.