Spis treści
- Parlamentarzyści zdecydowali o losie Andrzeja Domańskiego, odrzucając próbę jego odwołania z funkcji ministra finansów.
- Przeciwko wotum nieufności opowiedziało się 234 polityków, co wystarczyło do zablokowania inicjatywy popartej przez 204 posłów opozycji.
- Sytuację podgrzała niespodziewana deklaracja Donalda Tuska, który zapowiedział mianowanie oskarżanego ministra na stanowisko wicepremiera.
We wtorek 20 października sejmowa większość zablokowała inicjatywę Prawa i Sprawiedliwości wymierzoną w szefa resortu finansów. Wniosek o wotum nieufności wobec Andrzeja Domańskiego ostatecznie przepadł w parlamentarnym głosowaniu. Inicjatywę opozycji poparło 204 parlamentarzystów, natomiast 234 opowiedziało się przeciwko dymisji członka rządu. Nikt z obecnych na sali nie wstrzymał się od głosu. Aby odwołać ministra, pomysłodawcy potrzebowali bezwzględnej większości 231 głosów, co oznacza, że do sukcesu zabrakło im poparcia 27 posłów.
Prawo i Sprawiedliwość żądało dymisji, Donald Tusk ogłasza awans Domańskiego
Autorami wniosku o usunięcie polityka ze stanowiska byli przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości. W swoim wystąpieniu zarzucali oni ministrowi doprowadzenie państwowej kasy do trudnej sytuacji, wytykając rosnący deficyt oraz trudności w realizacji założonych wpływów do budżetu. Sytuacja przybrała nieoczekiwany obrót jeszcze w trakcie parlamentarnej debaty, gdy głos zabrał premier. Donald Tusk nie tylko stanął w obronie swojego współpracownika, ale oficjalnie zadeklarował chęć awansowania go na stanowisko wicepremiera. Na ten moment powierzenie Andrzejowi Domańskiemu nowej funkcji pozostaje jedynie publiczną deklaracją szefa rządu.
Andrzej Domański odpiera ataki w Sejmie
Szef resortu finansów odniósł się z mównicy sejmowej do zarzutów stawianych mu przez przeciwników politycznych. Podkreślał, że gabinet Donalda Tuska mierzy się z koniecznością równoczesnego dbania o państwową kasę, inwestowania w strategiczny rozwój kraju oraz finansowania ogromnych wydatków na modernizację polskiej armii.
– Widzimy wyzwania związane z deficytem budżetowym. Wiemy, że w kolejnych latach musimy konsekwentnie wzmacniać finanse państwa, ale patrzymy na nie z szerszej perspektywy – powiedział.
Odbijając piłeczkę w stronę Prawa i Sprawiedliwości, minister finansów przypomniał o obciążeniach, jakie odziedziczył obecny rząd po poprzednikach. Zwrócił uwagę na konieczność realizowania wielomiliardowych zobowiązań zaciągniętych jeszcze za czasów rządów Zjednoczonej Prawicy.
– Wciąż spłacamy wasze długi, wasze zobowiązania i wasze kartonowe czeki – zarzucał posłom opozycji.