Spis treści
- Operacja Epic Fury i zużycie broni. Ile rakiet zostało Pentagonowi?
- Reakcja Donalda Trumpa na doniesienia mediów. Co z amunicją dla armii?
- Taktyka Teheranu w walce z USA. Asymetria kosztów i tanie drony
- Geopolityczne skutki wojny. Czy USA poradzą sobie z Chinami i Tajwanem?
- Gigantyczne wydatki na zbrojenia. Kongres musi znaleźć miliardy dolarów
Najważniejsze informacje:
- Administracja Donalda Trumpa, w odpowiedzi na gwałtowne zużycie amunicji w starciu z Iranem, zorganizowała 6 marca w Białym Domu spotkanie kryzysowe z liderami sektora obronnego, takimi jak Lockheed Martin i Raytheon.
- W ramach operacji "Epic Fury" zlikwidowano przeszło 2000 irańskich celów, co spowodowało drastyczny spadek zapasów precyzyjnych systemów rakietowych, w tym Tomahawk, THAAD i Patriot.
- Równoczesne zaangażowanie w pomoc Ukrainie i Izraelowi oraz walka z Teheranem obnażyły braki w amerykańskim arsenale, co rodzi obawy o zdolność USA do rywalizacji z Chinami i prowadzenia działań na kilku frontach naraz.
- Mimo uspokajających komunikatów z Pentagonu, eksperci ostrzegają, że Iran celowo stosuje strategię asymetrii kosztów, wysyłając tanie drony, by zmusić Amerykanów do wystrzeliwania drogich rakiet przechwytujących.
Z ustaleń agencji Reuters wynika, że urzędnicy prezydenta Donalda Trumpa zaplanowali na piątek, 6 marca, strategiczną naradę w Białym Domu z udziałem prezesów czołowych koncernów zbrojeniowych, w tym Raytheon oraz Lockheed Martin. Głównym tematem rozmów jest znalezienie metod na błyskawiczne zwiększenie tempa produkcji uzbrojenia, co jest bezpośrednim skutkiem intensywnych uderzeń na Iran, które mocno nadwyrężyły amerykańskie rezerwy.
Celem spotkania jest wywarcie nacisku na przemysł, aby zmobilizował swoje moce przerobowe i przyspieszył dostawy. Problem stał się krytyczny nie tylko przez działania wymierzone w Teheran, ale również w związku z długotrwałym wsparciem militarnym dla Kijowa od 2022 roku oraz pomocą udzielaną Izraelowi w Strefie Gazy. Działania na Bliskim Wschodzie wymagają użycia znacznie bardziej zaawansowanych i kosztownych pocisków dalekiego zasięgu niż te wysyłane na Ukrainę. Jednocześnie administracja USA zwiększa presję na wykonawców, którzy przedkładają zyski akcjonariuszy nad realizację zamówień rządowych; styczniowe rozporządzenie ma na celu identyfikację takich podmiotów, a Pentagon zapowiada publikację czarnej listy firm, dając im dwa tygodnie na wdrożenie planów naprawczych.
Departament Obrony podjął już konkretne działania naprawcze, podpisując w styczniu umowę ramową z Lockheed Martin, która zakłada czterokrotny wzrost produkcji systemów THAAD w perspektywie siedmiu lat – z obecnych 96 do 400 sztuk rocznie. Waszyngton ogłosił także nawiązanie współpracy z firmą L3 Harris, co ma na celu usprawnienie wytwarzania kluczowych napędów rakietowych. Należy jednak pamiętać, że na realne efekty tych decyzji trzeba będzie poczekać.
Operacja Epic Fury i zużycie broni. Ile rakiet zostało Pentagonowi?
Prawdziwa skala wyzwań ujawniła się w trakcie operacji "Epic Fury", podczas której – jak poinformował admirał Brad Cooper z Centralnego Dowództwa USA – zniszczono już przeszło 2000 celów na terytorium Iranu. Dziennikarze "The Washington Post" donoszą, że Pentagon zużywa swoje zasoby broni precyzyjnej w zatrważającym tempie. Sytuacja jest na tyle alarmująca, że według trzech niezależnych informatorów, amerykańska armia może być zaledwie o "kilka dni" od momentu, w którym konieczna będzie selekcja celów do zestrzelenia i ignorowanie pozostałych zagrożeń.
Według doniesień medialnych, w początkowej fazie konfliktu Stany Zjednoczone wykorzystały setki egzemplarzy swojego najnowocześniejszego uzbrojenia, w tym:
- Systemy przechwytujące THAAD (Terminal High Altitude Area Defense) oraz Patriot.
- Pociski manewrujące Tomahawk, skierowane w irańskie wyrzutnie balistyczne i dowództwo.
- Drony uderzeniowe oraz wielozadaniowe myśliwce F-35.
Generał Dan Caine, pełniący funkcję Przewodniczącego Kolegium Szefów Sztabów, miał osobiście przestrzegać prezydenta Trumpa przed rozpoczęciem działań, że długa kampania niesie ze sobą ryzyko całkowitego wyczerpania zapasów precyzyjnych środków rażenia.
Reakcja Donalda Trumpa na doniesienia mediów. Co z amunicją dla armii?
Należy przypomnieć, że jeszcze we wtorek, 3 marca, Donald Trump stanowczo zaprzeczał informacjom o kurczących się zasobach, publikując wpis w serwisie Truth Social, w którym przekonywał, że stany magazynowe amunicji "klasy średniej i średnio wysokiej" są rekordowo wysokie.
„Zapasy amunicji Stanów Zjednoczonych, klasy średniej i średnio wysokiej, nigdy nie były wyższe czy lepsze - jak mi dzisiaj powiedziano; mamy praktycznie nieograniczone jej zapasy” - napisał Trump.
Prezydent dodał, że dzięki tym rezerwom wojny mogą być prowadzone "bez końca" i zakończyć się sukcesem, opierając się wyłącznie na dostępnych środkach. Przyznał jednak, że w przypadku najbardziej zaawansowanych pocisków sytuacja jest dobra, ale "nie taka, jakiej byśmy oczekiwali", zaznaczając przy tym, że duża część nowoczesnego uzbrojenia jest składowana w bazach zagranicznych.
„Śpiący Joe Biden poświęcił cały swój czas i pieniądze naszego kraju, DAJĄC wszystko P.T. Barnum (Zełenski!) Ukrainy - warte Setki Miliardów Dolarów - i chociaż oddał tak wiele z tego, co miało najwyższą wartość (ZA DARMO!) i nie zadał sobie trudu, aby to zastąpić” - napisał Trump.
W podobnym tonie wypowiadają się urzędnicy Pentagonu. Gen. Caine zapewnił, że armia posiada wystarczającą ilość precyzyjnej amunicji do wykonania obecnych zadań. Sekretarz obrony Pete Hegseth stwierdził natomiast, że wraz ze zniszczeniem irańskiej obrony przeciwlotniczej, siły USA przestawią się na masowe użycie bomb grawitacyjnych kierowanych GPS-em, których zapas jest "niemal nieograniczony". Strategia ta ma pozwolić na oszczędzanie najdroższych pocisków, a Hegseth kategorycznie ocenił, że "Iran nas nie przetrwa".
Pete Hegseth powiedział także: „Nasze zasoby tych systemów, jak również Patriotów, pozostają niezwykle silne”.
Głos zabrała również rzeczniczka Białego Domu, Karoline Leavitt, która w środę (4 marca) uspokajała opinię publiczną.
„Stany Zjednoczone dysponują więcej niż wystarczającym potencjałem, aby nie tylko z powodzeniem przeprowadzić Operację Epic Fury, ale pójść o wiele dalej. Mamy też zapasy broni w miejscach, o których wiele osób na tym świecie nawet nie wie”.
Taktyka Teheranu w walce z USA. Asymetria kosztów i tanie drony
Eksperci wojskowi zauważają, że Iran wyciągnął lekcje z przeszłości i prowadzi działania w sposób niezwykle przemyślany. Behnam Ben Taleblu z Foundation for Defense of Democracies w rozmowie z "Washington Post" podkreśla, że Teheran z premedytacją wykorzystuje dysproporcję kosztów. Irańczycy atakują amerykańskich sojuszników w rejonie Zatoki Perskiej przy użyciu tanich dronów kamikadze, zmuszając USA do zużywania deficytowych i niezwykle kosztownych rakiet z systemów Patriot czy THAAD.
Jednocześnie Iran oszczędza swoje najgroźniejsze aktywa – pociski balistyczne – rezerwując je na uderzenia w kluczowe punkty, takie jak Izrael. Wystrzeliwując mniejsze salwy, testuje szczelność izraelskiej kopuły i sukcesywnie ją wyczerpuje. Taleblu podsumowuje, że Iran jest teraz bardziej świadomy "matematyki pocisków" niż kiedykolwiek. Celem tej strategii jest zmuszenie przeciwnika do bronienia coraz mniejszych stref w miarę topnienia zapasów antyrakiet.
Geopolityczne skutki wojny. Czy USA poradzą sobie z Chinami i Tajwanem?
Kwestia braku amunicji wykracza daleko poza ramy obecnego konfliktu na Bliskim Wschodzie. Puste magazyny to rezultat wieloletnich cięć budżetowych oraz globalnego zaangażowania militarnego USA – od operacji w Syrii i Iraku, po walkę z kartelami narkotykowymi w Ameryce Łacińskiej.
Największy niepokój budzi jednak to, jak obecna sytuacja wpłynie na zdolność odstraszania Chin, szczególnie w kontekście bezpieczeństwa Tajwanu. Rozmówcy "Washington Post" zaznajomieni ze stanem zapasów sugerują, że przedłużająca się wojna z Iranem może wymusić przesunięcie amunicji z regionu Indo-Pacyfiku. Inne źródło ostrzega wprost: długotrwała kampania na Bliskim Wschodzie wydrenuje arsenały do tego stopnia, że zabraknie środków na odparcie ewentualnego zagrożenia ze strony Pekinu.
Obawy te podziela senator Richard Blumenthal, demokrata zasiadający w Komisji Sił Zbrojnych, który w rozmowie z TIME wyraził głębokie zaniepokojenie losem Ukrainy. "Nasze zasoby są skończone i w pewnym momencie będziemy mieli problem z przekazaniem Kijowowi dobrych wieści" – stwierdził polityk. Temat ten był również poruszany podczas zamkniętego briefingu urzędników Trumpa z kongresmenami we wtorek, 3 marca.
„Rozumiemy, że długa wojna… i intensywność walk wpłyną na ilość sprzętu obrony powietrznej, jaki otrzymamy” – powiedział w tym tygodniu prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, cytowany przez „The Kyiv Independent” . „Wszyscy rozumieją, że odpowiednia broń to nasza deska ratunku” – dodał Zełenski.
Gigantyczne wydatki na zbrojenia. Kongres musi znaleźć miliardy dolarów
Odtworzenie zużytego potencjału będzie niezwykle kosztowne. Zastępca sekretarza obrony Steve Feinberg opracowuje już wniosek o dodatkowe środki w wysokości około 50 miliardów dolarów, choć kwota ta jest wstępna i może wzrosnąć w zależności od rozwoju sytuacji na froncie.
Kluczowi politycy, w tym spiker Izby Reprezentantów Mike Johnson oraz senator Mark R. Warner, są zgodni, że operacja wymaga uchwalenia nadzwyczajnego budżetu dla Departamentu Wojny. Senator Chris Coons domaga się szczegółowego raportu o kosztach zużytej amunicji i spodziewa się rachunku opiewającego na miliardy dolarów. Wojna z Iranem, bez względu na jej militarny finał, już teraz generuje olbrzymie koszty dla amerykańskiego podatnika i wpłynie na globalną strategię USA na wiele lat.