Spis treści
-
Mamy zmierzony wskaźnik, który mówi, że Polska w tej chwili wykorzystuje 55 procent swojego potencjału na 100. Czyli nie jest źle. Jednakże można powiedzieć, że jedziemy albo płyniemy na pół gwizdka - ocenił Marcin Chludziński.
Indeks Racji Stanu ocenia Polskę. Marcin Chludziński o twardych danych
Chcąc uświadomić sobie wagę narzędzia zastępującego polityczne spory rzetelnymi informacjami o kondycji państwa, należy przeanalizować Indeks Racji Stanu. Miernik ten ocenia nasze szanse na zachowanie suwerenności, utrzymanie bezpieczeństwa oraz możliwości dalszego rozwoju. Właśnie taką rolę pełni opracowany przez Centrum Strategii Rozwojowych nowy dokument, a płynące z niego wnioski zmuszają do głębokiej refleksji nad przyszłością kraju.
Kwestię tego wskaźnika szczegółowo omówił przewodniczący rady Centrum Strategii Rozwojowych podczas XXXV Forum Ekonomicznego w Karpaczu, gdzie odpowiadał na pytania szefa "Super Biznesu" Huberta Biskupskiego. Marcin Chludziński wyjaśnił tam założenia projektu. Jego głównym zadaniem jest syntetyczna ewaluacja czterech podstawowych filarów funkcjonowania państwa, obejmujących gospodarkę, obronność, kwestie ludnościowe oraz spójność społeczeństwa.
Okazuje się zatem, że marnujemy prawie połowę naszych szans na lepszy rozwój. Chociaż notujemy progres w pewnych sektorach, na przykład przy kluczowych inwestycjach, to inne segmenty hamują nasz marsz naprzód. Brak sprawności instytucjonalnej, kondycja kasy państwowej i przede wszystkim starzejące się społeczeństwo brutalnie niwelują wypracowane sukcesy, tworząc gigantyczne deficyty w ogólnym rozrachunku.
Kryzys demograficzny okiem Marcina Chludzińskiego. Sytuacja jest dramatyczna
Raport jednoznacznie alarmuje o fatalnej sytuacji w obszarze struktury wiekowej społeczeństwa. Rozmówca Huberta Biskupskiego bez ogródek nazywa polską rzeczywistość w tym aspekcie niezwykle tragiczną, nawet gdy zestawimy ją z pozostałymi krajami europejskimi. Winę za to ponosi niezwykle niski wskaźnik nowych urodzeń, którego pierwsze symptomy już dostrzegamy, chociaż prawdziwe wyzwania uderzą w nas dopiero w najbliższej przyszłości.
Gospodarka pozbawiona rąk do pracy i konsumentów ulegnie całkowitej stagnacji. Właściciele firm już dzisiaj głośno narzekają na trudności ze skompletowaniem odpowiedniej kadry. Według byłego prezesa KGHM szybkie wyjście z tego impasu nie istnieje. Przeszkodą są uwarunkowania kulturowe, przez które wychowywanie dzieci traci na atrakcyjności, a także czynniki ekonomiczne i słaba polityka socjalna. Koszty utrzymania, raty kredytów mieszkaniowych oraz opłaty za prywatne placówki edukacyjne w metropoliach przekształcają plany o powiększeniu rodziny w ryzykowny projekt finansowy. Sytuację mogłyby poprawić programy ułatwiające nabycie własnego lokum lub specjalne dodatki emerytalne dla kobiet wychowujących wielodzietne rodziny.
Ekspert zauważył również, że poddając się rezygnacji moglibyśmy liczyć na wsparcie sztucznej inteligencji w łataniu luk kadrowych, jednak wielu sektorów gospodarki absolutnie nie da się obsłużyć bez realnego udziału drugiego człowieka.
Analizując dogłębnie zapaść demograficzną, przedstawiciel Rady Gospodarczej przy Prezydencie RP stanowczo zaznaczył, że problem ten wykracza poza bogate, nastawione na konsumpcję państwa Europy Zachodniej. Zjawisko to dotyka również potężnych graczy z kontynentu azjatyckiego, w tym Indii oraz Chin.
-
Długofalowo nie będziemy mieli podatników, nie będziemy mieli ludzi będących w stanie pracować w przedsiębiorstwach. Kryzys demograficzny w Polsce wpłynie też na wielkość rynku na produkty i usługi polskiej gospodarki, bo to też jest bardzo istotne. Nasz rynek jest duży z tego powodu, że mamy około 38 milionów obywateli – ostrzegał ekspert.
-
Jeśli chodzi o Chiny, jest konsekwencja długoletniej polityki posiadania jednego dziecka i stało się to pewnym trendem. Można powiedzieć, że Chiny są w tej pułapce. Co do krajów europejskich, to jest model podobny jak u nas, jedynie skala się trochę różni. W Afryce jest wiele krajów, które nie mają z tym problemu - na przykład Nigeria. Stąd mamy kryzysy imigracyjne i sytuację, w której Afryka nie radzi sobie z absorpcją tak wielu nowych mieszkańców. Ma to wymiar różnych powiązań globalnych. To, że mamy kryzysy migracyjne w Europie, to owoc braków problemów z demografią w Afryce - wyjaśniał Marcin Chludziński.
Stan finansów publicznych Polski a ocena Huberta Biskupskiego
Kondycja polskiego rynku stanowi drugą, zaraz po wskaźnikach urodzeń, potężną barierę dla rozwoju. Komplikacje pojawiają się tutaj na wielu różnych płaszczyznach. Prowadzący wywiad dziennikarz zdiagnozował, że fundamentalnym kłopotem pozostaje budżet państwa. Lawinowo rosnący dług publiczny oraz monstrualna dziura w państwowej kasie, szacowana na prawie trzysta miliardów złotych w przyszłym roku, stanowią tykający ładunek wybuchowy pod fundamentami państwa. Gość "Super Biznesu" zaznaczył, że rządzący będą zmuszeni do interwencji poprzez redukcję wydatków lub zwiększenie obciążeń podatkowych. Zazwyczaj decydenci wybierają obie te drogi jednocześnie, co przynosi gospodarce opłakane skutki.
Brak odpowiedniej aktywności inwestycyjnej tworzy kolejną przeszkodę. Marcin Chludziński ocenia, że przedsiębiorcy wstrzymują się z lokowaniem kapitału ze względu na zawirowania instytucjonalne oraz napiętą sytuację geopolityczną. Zbrojny konflikt toczący się u naszych wschodnich sąsiadów w połączeniu z permanentnymi sporami politycznymi na krajowym podwórku zniechęcają biznes do podejmowania ryzyka, skłaniając raczej do bezpiecznego zachowania gotówki.
W opinii byłego szefa miedziowego giganta jeszcze jedną znaczącą komplikacją wpływającą negatywnie na to środowisko jest niska stabilność polskich urzędów i organów władzy.
-
Wyższe podatki w sytuacji niepewności powodują jeszcze mniejszą zdolność do inwestowania. Ta zdolność do inwestycji jest związana z niepewnością geopolityczną, która cały czas w Polsce jest. Jeśli drony latają nad terytorium Polski, jeśli wisimy trochę w zawieszeniu nie wiedząc, jak ta sytuacja się będzie rozwijać, to po prostu ludzie zaczynają się mocno zastanawiać, co ze swoimi pieniędzmi zrobić i czy nie inwestować ich za granicą - stwierdził ekspert.
-
Polska jest i była postrzegana jako miejsce bezpieczne do prowadzenia inwestycji, jeśli chodzi o system prawny. My narzekamy, ale mamy w miarę przewidywalny system podatkowy na tle innych krajów, również europejskich. Ze względu jednak na zawirowania w kontekście instytucji związanych z wymiarem sprawiedliwości, z konfliktem politycznym, ten wątek też jest coraz mniej naszym atutem, a staje się coraz bardziej wyzwaniem i problemem - podkreślił.
Jak poradzić sobie z tym patem? Były prezes Gaz-Systemu przekonuje, że zaskakującym antidotum na strach rodzimego kapitału mogłoby okazać się obcięcie części stawek podatkowych w celu przyciągnięcia zagranicznych graczy. Ważnym zadaniem jest również cięcie wydatków budżetowych i eliminacja luk w prawie podatkowym, chociażby przy spadających wpływach z podatku VAT, jednak bez jednoczesnego utrudniania życia osobom prowadzącym działalność gospodarczą. Dodatkowo instytucje bankowe powinny zyskać motywację do finansowania prywatnych firm, zamiast skupiać się wyłącznie na hurtowym nabywaniu bezpiecznych papierów dłużnych od państwa.
Bezpieczeństwo militarne Polski. Marcin Chludziński wskazuje pozytywy
Pośród tych wszystkich problemów wyłania się jednak jeden pozytywny aspekt, który może budzić zdziwienie u odbiorców. Wyniki indeksu wyceniają nasze bezpieczeństwo na niemal siedemdziesiąt jeden procent. Taka wysoka pozycja wydaje się zaskakująca w obliczu rosyjskiej agresji na Ukrainę i ciągłych prowokacji ze wschodu. Ostateczna nota wynika jednak z naszych wewnętrznych działań obronnych, a nie z otaczającej nas rzeczywistości międzynarodowej.
Przewodniczący rady Centrum Strategii Rozwojowych kładzie ogromny nacisk na kwestię odpowiedniej konsekwencji w działaniu władz. Pomimo niedawnych rotacji na najwyższych szczeblach rządu, kolejni decydenci nie wstrzymali strategicznych programów modernizacji naszego wojska. Zakupy nowoczesnego uzbrojenia, wyznaczanie priorytetów obronnych i budowanie siły armii postępują zgodnie z wcześniej obranym kursem.
Ekspert zastrzega jednak, że obraz ten posiada również swoje skazy. Chociaż rozwój wojska i systemu obrony ludności cywilnej budzi powszechne uznanie, równolegle pogarsza się ocena bezpieczeństwa w przestrzeni publicznej. Winę za ten stan rzeczy ponoszą niespotykane wcześniej zagrożenia, w tym aktywność zorganizowanych grup przestępczych złożonych z cudzoziemców oraz działania hybrydowe sterowane z terytorium Federacji Rosyjskiej. Oznacza to, że pomimo rosnącej potęgi naszych sił zbrojnych, codzienny komfort i spokój obywateli ulegają powolnemu pogorszeniu.
-
Wysoka ocena bezpieczeństwa to efekt tego, że państwo, niezależnie od zmiany politycznej, kontynuuje trend zwiększania potencjału obrony i odstraszania. To znaczy, że państwo tu się zachowuje tak, jak się powinno zachowywać - ocenił.
