Monopol na rynku kredytowym do zmiany. Ekspert chce rewolucji

2026-09-09 12:27

Jeden główny gracz w Polsce gromadzi nasze dane finansowe, co wpływa na zdolność kredytową milionów obywateli. Ekspert rynku finansowego Marek Tatała podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu przekonywał, że przestarzałe prawo bankowe blokuje konkurencję. Zmiany mogłyby przynieść lepsze rozwiązania, innowacje i większe cyberbezpieczeństwo.

Marek Tatała w rozmowie dla Super Biznes o monopolu kredytowym. O zmianach na rynku finansowym przeczytasz na Eska.
Autor: ART SERVICE/SUPER EXPRESS

Obecnie na polskim rynku informacji kredytowej dominuje jeden podmiot. Aby wpuścić tam konkurencję, niezbędna jest nowelizacja prawa bankowego. Jako wzór do naśladowania wskazuje się rynek brytyjski, na którym funkcjonują trzy rywalizujące ze sobą firmy. Zastosowanie sztucznej inteligencji oraz rozszerzenie analizowanych danych mogłoby poprawić ocenę zdolności kredytowej. Ponadto, zróżnicowanie baz danych podniosłoby poziom cyberbezpieczeństwa.

Kiedy wnioskujesz o pożyczkę w Polsce, twoja historia trafia praktycznie pod jeden adres. Cała machina funkcjonuje w oparciu o jednego, głównego gracza zbierającego informacje o naszych długach. Brak realnej rynkowej rywalizacji bezpośrednio uderza w konsumentów. Kwestię tę poruszył na Forum Ekonomicznym w Karpaczu Marek Tatała, ekspert ds. finansów. Według niego problemem nie jest deficyt technologii, lecz anachroniczne przepisy. Dominacja jednego gracza wynika z barier zapisanych w prawie bankowym, które zamykają drzwi przed nowymi przedsiębiorstwami.

Wiesz, co znaczy PLN? Rozpoznaj pieniądze po kodzie walutowym!
Pytanie 1 z 10
EUR oznacza:

Dla przeciętnego klienta oznacza to zahamowanie innowacji i ubogi wybór. Tatała podkreśla, że wolny rynek przyniósłby innowacyjne narzędzia. Klienci mieliby opcję dobrowolnego udostępniania dodatkowych informacji, co skutkowałoby precyzyjniejszą analizą ich domowych budżetów. Takie dane mogłaby przetwarzać sztuczna inteligencja, wyliczając dokładniejszy scoring. Banki ponosiłyby mniejsze ryzyko, a my dostawalibyśmy atrakcyjniejsze warunki finansowania.

Brytyjski rynek wzorem dla Polski. Konkurencja obniża ryzyko

Podczas gdy my zmagamy się z rynkiem zdominowanym przez jeden podmiot, inne państwa pokazują, że system może funkcjonować inaczej. Tatała podał przykład Wielkiej Brytanii, gdzie sytuacja konsumentów jest znacznie lepsza. O ich względy rywalizują tam trzy potężne, odrębne firmy.

Na przykład w Wielkiej Brytanii są trzy główne podmioty na rynku informacji kredytowej. Posiadają często bardzo podobne zbiory danych, ale mają różne modele scoringowe, można je porównywać, mają różne narzędzia do oceny sytuacji konsumentów.

To zasadnicza różnica. Konkurencja na brytyjskim rynku sprawia, że klient sam wybiera, gdzie zostanie oceniony najkorzystniej. Wymusza to na firmach nieustanne doskonalenie metod analitycznych. Co istotne, tamtejszy nadzór rozważa dalsze luzowanie zasad, podczas gdy polskie prawo bankowe wciąż trzyma nas w miejscu.

Nowelizacja prawa to podstawa. Rola KNF

Aby nasz rynek informacji kredytowej zaczął służyć obywatelom, do akcji muszą wkroczyć politycy i zmienić prawo. Bez odpowiednich ustaw żaden debiutant nie rzuci rękawicy obecnemu liderowi. Zdaniem Tatały to właśnie regulacje stanowią kluczową blokadę. Należy stworzyć przestrzeń dla nowych firm z alternatywnymi metodami szacowania ryzyka. Na obawy o bezpieczeństwo i kontrolę ekspert odpowiada jasno: nadzór nad nowym systemem powinna przejąć Komisja Nadzoru Finansowego.

Warto dodać, że wpuszczenie nowych graczy to nie tylko walka o klienta, ale również wyższy standard bezpieczeństwa. Różnorodne bazy danych to świetna linia obrony w dobie rosnącej liczby cyberataków. Marek Tatała wyjaśnia:

...posiadanie różnych podmiotów z różnymi bazami danych jest pewnego rodzaju zaletą, bo pamiętajmy, że no Polska bywa ofiarą różnych cyberataków, więc takie zróżnicowanie ma też sens.

Dzięki temu hakerzy musieliby pokonać kilka odrębnych systemów, a nie jeden centralny, co znacząco utrudniłoby im kradzież wrażliwych informacji.

Brak historii w BIK nie musi oznaczać kłopotów. Szersze dane to lepsza decyzja

Jeden z największych mankamentów obecnych realiów dotyczy osób bez historii pożyczkowej. Często traktuje się ich jak klientów podwyższonego ryzyka, mimo że brak długów może wynikać z ich roztropności finansowej. Liberalizacja rynku mogłaby wreszcie zagwarantować im uczciwe traktowanie. Marek Tatała podkreśla, że dziś ignorujemy ogromną pulę danych z cyfrowej rzeczywistości. Jego zdaniem uwzględnienie wydatków czy zagranicznej historii kredytowej dałoby pełniejszy obraz sytuacji. Podał własny przykład: w Polsce system w ogóle nie widzi jego terminowo spłaconej pożyczki studenckiej w Anglii, co przecież dowodzi jego rzetelności.

Otwarcie rynku na nowoczesne rozwiązania, w tym sztuczną inteligencję, dałoby szansę na weryfikację znacznie większej liczby czynników niż tylko wpisy w BIK. Byłoby to ogromne ułatwienie dla freelancerów, ludzi młodych czy osób powracających z zagranicy. Ekspert zaznaczył, że możliwości są ogromne, lecz wszystko rozbija się o decyzje na szczeblach władzy.

...tych innowacji może być tutaj więcej, ale nie przekonamy się także o nich, jeżeli nie porozmawiamy poważnie o konkurencji, a to już jest także zadanie dla polityków, bo są tutaj regulacje, które tą konkurencję na rynku blokują.

2026 KARPACZ Marek Tatała

Rolki